Rodzice dzieci niepełnosprawnych i terapeuci biją na alarm, a MEN? "Nie podzielamy tych obaw"

Rodzice alarmują, że z nowej podstawy zniknęły zapisy dotyczące dzieci niepełnosprawnych. MEN odpowiada: Obawy rodziców są nieuzasadnione, nie podzielamy ich.

O obawach rodziców i terapeutów pisaliśmy już wcześniej, po sygnałach, że w nowej podstawie programowej, która wchodzi w życie od września, zapomniano o dzieciach niepełnosprawnych. Zniknęły m.in. zapisy dotyczące wprowadzania już od przedszkola tak zwanej komunikacji alternatywnej u dzieci, które nie mówią. - Coś, co było w podstawie zapisane i było ważne, zostało nie wiadomo z jakiego powodu wycięte. Dzieci na tym stracą - słyszeliśmy. 

MEN problemu nie widzi

Justyna Sadlak z MEN w przesłanej nam informacji zapewnia, że nowa podstawa uwzględnia potrzeby i możliwości psychofizyczne dzieci posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego.

W odpowiedzi czytamy: W dokumencie nie ma frazy „komunikacja alternatywna”, co nie oznacza, że podstawa programowa będzie niedostosowana do pracy z dzieckiem ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.  Nauczyciel ma obowiązek pracować z dziećmi tak, by uwzględniać jego potrzeby edukacyjne oraz możliwości.

Zapis w podstawie niejako obligował nauczycieli. A teraz?

Katarzyna Cichocka-Segiet, prezes zarządu Stowarzyszenia na rzecz Propagowania Wspomagających Sposobów Porozumiewania się „Mówić bez Słów” nie jest uspokojona zapewnieniami ministerstwa. - Oczywiście, że obowiązkiem nauczyciela jest uwzględnianie potrzeb dziecka i jego możliwości, tylko że takie ogólne założenie nic nie oznacza. Jasny zapis o komunikacji alternatywnej, czyli AAC umieszczony w podstawie programowej działa inaczej - zobowiązuje jednak do tego, że dziecko musi mieć zapewnione zajęcia rozwijające komunikację – mówi Cichocka-Segiet. - Nie mogę się zgodzić ze stanowiskiem ministerstwa, że nasze obawy są nieuzasadnione - dodaje pani prezes.

Stowarzyszenie po świętach ma wysłać do MEN pismo w tej sprawie.

"Droga pani minister Zalewska"

Elżbieta Dawidek, mama 7-letniego Krzysia z autyzmem ma dużo wątpliwości w związku z zapewnieniami MEN. W swoim wpisie na FB pisze m.in. tak: "Brak w podstawie programowej do przedszkoli sformowań „komunikacja alternatywna” i „niepełnosprawne dziecko” (...) nasuwa mimo wszystko obawę o to, że pomoc dla tych dzieci z dysfunkcjami nie jest standardem , tylko będzie się odbywała wyłącznie na podstawie opinii poradni psychoogiczno-pedagogicznej lub orzeczenia o kształceniu specjalnym. A „komunikacja alternatywna” przestaje być standardem i staje się jakby „usługą dodatkową” dla dzieci uprzywilejowanych diagnozami – a przecież gro dzieci diagnozowanych jest dopiero pod koniec przedszkola".

"Droga Pani Minister Zalewska, najlepszym rozwiązaniem i największą pomocą dla dzieci niepełnosprawnych są precyzyjne, jasne i dostosowane do potrzeb przepisy nie pozwalające na dowolność interpretacji. A rozszerzenie i uszczegółowienie przepisów z prawa oświatowego powinno być – jak to jest w dalszej części podstaw np. dla szkoły podstawowej – uszczegółowione, rozwinięte i powtórzone – bo chciałabym zauważyć, z dalszej części dokumentów nie znikła ani „komunikacja alternatywna”, ani „dzieci niepełnosprawne”- pisze pani Elżbieta w swoim kolejnym już liście otwartym.

MEN uspokaja, ale informuje też o czymś istotnym

Resort edukacji zapewnia, że nowa podstawa dla przedszkoli nie zabrania nauczycielom korzystania z metod alternatywnej komunikacji. „Nauczyciele nadal mogą korzystać z alternatywnych metod komunikacji z dzieckiem. Nic nie zmieniamy w tym względzie” – napisała nam Justyna Sadlak z Wydziału Informacji MEN.

Dodała coś jeszcze, co może się okazać kluczowe. Chodzi o to, że ministerstwo skierowało do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych projekt rozporządzenia w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych. W tym dokumencie uwzględniono w ramach zajęć rewalidacyjnych naukę wspomagających lub alternatywnych metod komunikacji, zgodnie z opracowywanym dla dziecka indywidualnym program edukacyjno-terapeutycznym.

Żakowski broni Misiewicza

DOSTĘP PREMIUM