,
Obserwuj
Świat

"Wróżka obiecała, że jak jej kupi samochód, to mu powie, gdzie jest jego syn"

Wyborcza.biz
6 min. czytania
02.01.2025 15:13
- Pamiętam pana, któremu wróżka obiecała, że jak kupi jej samochód, to ona mu powie, gdzie jest jego syn - wspominał w "Półce z książkami" Szymon J. Wróbel, dziennikarz i autor książki "Zawieszeni. O zaginionych i ludziach, którzy ich szukają".
|
|
fot. Piotr Molecki / Piotr Molecki/East News
  • O zaginięciach w podcaście "Półka z książkami" Anna Sobańda rozmawiała z Szymonem J. Wróblem, autorem książki "Zawieszeni. O zaginionych i ludziach, którzy ich szukają".
  • "Zaginięć między 10 a 20 tysięcy rocznie" - mówił gość podcastu. Mniej więcej co piąta zaginiona osoba się nie odnajduje.
  • Gość podcastu mówił o stanie, w jakim znajdują się rodziny zaginionych - o trybie "stand by", o braku zgody, a także o postawie policji, wobec której często mają sporo zarzutów.
  • Szymon Wróbel zwracał uwagę na systemowe dziury, z powodu których bliscy zaginionych są często zostawieni sami sobie, bez np. psychologicznego wsparcia.

Choć zaginięcie kogoś bliskiego wydaje się być zdarzeniem abstrakcyjnym, każdego roku w Polsce ginie ponad 10 tysięcy osób. Ich partnerzy i rodzina często trzymają się dosłownie każdej nadziei na szczęśliwe zakończenie i ponowne spotkanie z ukochanymi. A ich dramat jest tym, co łączy historie dziesięcioletniej Ani, która zaginęła w drodze ze szkoły do domu, Brunona, który przepadł bez wieści w Indiach czy Krzysztofa, który ponad rok temu wyszedł z domu i wciąż do niego nie wrócił. Temat determinacji rodzin osób zaginionych oraz problemów, z jakimi się mierzą, podjął w swojej najnowszej książce dziennikarz Szymon J. Wróbel. To z nim w "Półce z książkami" Anna Sobańda rozmawiała o życiu w cieniu zaginięć.

- Chciałem zrobić książkę, która byłaby pomocna dla rodzin osób zaginionych. Która też by pokazała na przykładzie innych rodzin, jak wiele wysiłku trzeba włożyć w to, żeby w tym wszystkim się odnaleźć. I jakoś w miarę sensownie działać, bo niestety w emocjach te ruchy są bardzo chaotyczne i doprowadzają często do pogłębienia się pewnych problemów - mówił gość TOK FM. Jak dodał, zaginięcie bezpowrotnie zmienia życie bliskich. Jego zdaniem nie jest to bowiem coś, co można przepracować.

- To jest coś, co może nam się wydawać abstrakcyjne, ale jeżeli spojrzymy na statystyki, to zobaczymy, że tych zaginięć jest między 10 a 20 tysięcy rocznie. Między 2 z 7 tysięcy to są zaginięcia dzieci. I nawet jeżeli przyjmiemy że 80 proc. z nich się odnajduje, to jednak około czterech tysięcy, czyli 20 proc., nigdy do tych domów nie wraca. I to są dramaty. Nie tylko tych najbliższych, ale całej rodziny, całego otoczenia, które bardzo często nie wie, jak z tymi ludźmi rozmawiać - stwierdził dziennikarz.

Polskie dzieci zapędziły Ukrainkę do kąta i puściły jej odgłosy wystrzałów. 'Płakała'

W swojej książce Szymon J. Wróbel wiele uwagi poświęcił temu, jak wyglądają pierwsze godziny i pierwsze dni po zaginięciu. Czas ten porównuje z zatrzymanym kalendarzem. Określa mianem "stand by" - trybu uśpienia, który z jednej strony pozwala na mniejsze zużycie energii, a z drugiej - na szybką reakcję w dowolnym momencie. Tak funkcjonują bliscy. - Te rodziny żyją w domach, w których tych ludzi z nimi nie ma. Patrzą w drzwi, cały czas z takim wyrzutem, że być może otworzy je właśnie ten bliski - mówił gość TOK FM.

Zaginięcia w dobie monitoringu i telefonów komórkowych

Jak to możliwe, że w dobie wszechobecnego monitoringu i telefonów komórkowych człowiek może zginąć bez śladu, i to nawet w centrum miasta?

Zdaniem Szymona Wróbla technika jest pomocna w odszukiwaniu zaginionych, ale niestety, podobnie jak rozwój medycyny nie chroni nas przed rakiem, tak też kamery i telefony komórkowe nie gwarantują ani bezpieczeństwa, ani odnalezienia człowieka. Widzimy to m.in. śledząc sprawę Krzysztofa Dymińskiego.

Sprawa Krzysztofa Dymińskiego

Krzysztof Dymiński zaginął 27 maja 2023 roku. Miał wówczas16 lat. Wyszedł z domu ok. godz. 4 rano, wsiadł do autobusu jadącego w stronę Warszawy, a ostatni raz widziany był w okolicach mostu Gdańskiego. Na moście trop się urywa.

- W jednym czy w dwóch miejscach na tym moście monitoringu nie było - zauważa Wróbel. Brak monitoringu sprawił zaś, że rodzice Krzysztofa pozostali bez odpowiedzi na pytanie o to, co wydarzyło się później. Czy Krzysztof zszedł z mostu? Czy wskoczył do Wisły? - Życie Daniela Dymińskiego skupia się teraz na tym, że on każdy wolny czas wykorzystuje na pływanie po Wiśle i poszukiwanie syna - mówił autor książki o zaginięciach. Jak dodał, na zaangażowanie Daniela Dymińskiego w poszukiwania syna patrzy z wielkim podziwem.

'Weź jeden głęboki wdech. Kiedy wypuścisz powietrze, umrzesz'. Te warsztaty zmieniły moje życie

- Pamiętam taką scenę, kiedy z nimi rozmawiałem, u nich w domu. To był przepiękny dom na podwarszawskim osiedlu. Mama Krzyśka tak popatrzyła na ten dom i w pewnym momencie mówi: "Niech pan na to wszystko spojrzy. Dzisiaj to, na co pracowaliśmy lata, już dla mnie nic nie znaczy, ponieważ Krzyśka nie ma z nami". I to był taki moment, który też bardzo mocno mnie uderzył, bo to pokazuje, jak nasze życie w pewnych momentach się kompletnie przewartościowuje.

Jak mówił dziennikarz, często w codziennym pędzie nie zwracamy uwagi na rzeczy, które finalnie okazują się najważniejsze i najcenniejsze. On sam zaczął o tym więcej myśleć, kiedy na świat przyszedł jego syn. - Jak sobie wyobraziłem, że miałby zaginąć właśnie Błażej, mój syn, to byłbym w stanie chyba zrobić wszystko. Zmienić całe swoje życie i oddać nerkę z lewą nogą, byleby tylko się odnalazł - wyznał.

Zaginieni bez wieści. Historia Brunona

W "Półce z książkami" Anna Sobańda rozmawiała również o sprawie Brunona Muschalika, który zaginął w 2015 roku podczas wyjazdu do Indii. 24-letni wówczas mieszkaniec Zabrza wyjechał na wakacyjny odpoczynek przed rozpoczęciem pracy w krakowskiej firmie. Dotąd jednak z niego nie wrócił. Dlatego ojciec Brunona regularnie wyjeżdża do Indii i do dziś szuka syna. - Nie wiem, ile odbył tych podróży - mówił Wróbel.

Kulisy urodzin Radia Maryja. Rydzyk z Jędraszewskim wszystko zepsuli

A prowadząca rozmowę zwróciła uwagę na rozdarcie rodzin, które po latach poszukiwań i niepewności często zaczynają marzyć o finale sprawy, nawet gdyby miał to być najgorszy z możliwych końców. Później jednak pojawiają się wyrzuty sumienia i myśl, że powinni przecież trzymać się do końca. - Wydaje mi się, że to jest niewyobrażalny dramat - mówiła Sobańda. A Wróbel przywołał sprawę Klaudii Zawadzkiej, której rodzina odmawia symbolicznego grobu, ponieważ póki żyją, chcą wierzyć w jej odnalezienie.

Podobnych spraw, jak mówił gość TOK FM, jest wiele. A najbliżsi zaginionych bywają gotowi poszukiwać ich do końca swoich własnych dni. Niestety, zwykle bez wsparcia ze strony systemu.

Pomoc dla rodzin osób zaginionych

Jak zauważono, brakuje systemowej pomocy dla osób, których bliskich zaginęli. Niewielu jest traumatologów, którzy mogliby podpowiedzieć, jak żyć w sytuacji, gdy nie wiemy, co się dzieje z naszym bliskimi. Jak mówił Wróbel, nie ma też procedur, zgodnie z którymi rodzinie w takiej trudnej sytuacji przydzielony byłby specjalista, który mógłby służyć pomocą od strony psychologicznej.

Zaginęła bez wieści ponad 50 lat temu. Dziś ogłoszono jej odnalezienie

Problemów jest jednak więcej. Jak mówił autor książki, również praca policji i służb jest dla rodzin rozczarowująca. Kiedy liczy się każda godzina, zwłaszcza na samym początku poszukiwań, w pierwszych godzinach i dniach po zniknięciu, wiele rodzin jest zawiedzionych opieszałością służb. Powodem niewystarczającego, zdaniem rodzin, działania policji są m.in. braki kadrowe. Jak mówi Wróbel, w Polsce brakuje około 13 tysięcy funkcjonariuszy. Problemem ma być także znieczulica panująca wśród policjantów, którzy nie są wystarczająco zaangażowani w poszukiwania.

Jasnowidze i wróżki

Mówiąc o rozczarowaniach odczuwanych przez rodziny zaginionych, autor książki wspomniał o nadużyciach ze strony ludzi, którzy próbują żerować na tragediach rodzin. Wspomniał także, że dla niego samego wstrząsające było dowiedzieć się, że zdarza się, iż to policja sugeruje najbliższym, by skorzystali z pomocy jasnowidza czy wróżki.

- Wokół tych rodzin kręci się cała masa bardzo różnych naciągaczy, różnych krętaczy. Dla mnie to jest w ogóle wątek na osobną książkę, jak ludzi w takim stadium można jeszcze wykorzystywać - mówił Wróbel i dodał, że sporo rodzin straciło w ten sposób całe majątki. - Pamiętam pana, któremu wróżka obiecała, że jak kupi jej samochód, to ona mu powie, gdzie jest jego syn - wspominał w podcaście "Półka z książkami".