Opracowali strategię ws. zmian w DPS-ach, ale resort rodziny odłożył ją na półkę. ''Stracimy kolejne 20 lat''

Miała być ewolucja i faktyczna dobra zmiana w systemie opieki w Polsce. Specjalny zespół przez wiele miesięcy pracował nad strategią, która miała sprawić, że osoby z niepełnosprawnością, seniorzy, nie musieli trafiać do Domów Opieki Społecznej tylko dlatego, że nie ma się kto nimi zająć. Dziś już wiadomo, że ta strategia nie będzie realizowana. Bo nagle pojawił się zupełnie nowy dokument

Nad strategią dotyczącą deinstytucjonalizacji systemu opieki w Polsce od kilkunastu miesięcy pracował zespół pod przewodnictwem ministra Pawła Wdówika, pełnomocnika rządu do spraw osób niepełnosprawnych. W jego składzie byli przedstawiciele Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ale przede wszystkim - przedstawiciele organizacji pozarządowych. Chodzi o to, by osoby z niepełnosprawnościami czy seniorzy mogli jak najdłużej mieszkać w swoich domach, otrzymując na miejscu odpowiedni system wsparcia. By nie musieli trafiać do Domów Opieki Społecznej tylko dlatego, że nie ma się kto nimi zająć. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Wypracowano dokument, który 30 kwietnia trafił do ministerstwa. Wdówik przyznaje, że spodziewał się szeregu uwag do projektu, bo docierały do niego sygnały, że część urzędników ministerstwa uznaje go za zbyt rewolucyjny. Okazało się jednak, że żadnych uwag nie było, a ministerstwo opublikowało (jako dokument do wdrażania) zupełnie inną strategię.

"Moja koncepcja i pani minister zasadniczo się różnią"

"Projekt Strategii przygotowany przez zespół pod moim kierownictwem przewidywał dokładny plan rozwiązania problemu, jakim są instytucjonalne formy opieki, a zwłaszcza domy pomocy społecznej. Niestety, w tej materii koncepcja moja i pani minister (rodziny, Marleny Maląg - przyp. red.) zasadniczo się różnią" - napisał na Twitterze Paweł Wdówik.

Minister wyjaśnił też, co było w jego strategii. - Dawała bardzo szczegółowy plan, który odpowiadał na wyzwania demograficzne, zmieniające się w związku ze starzeniem się społeczeństwa. Ale zajmowała się też szczegółowo wszystkimi grupami zagrożonymi wykluczeniem (chodzi również m.in. o dzieci czy osoby z niepełnosprawnościami - przyp. red.). Opracowaliśmy strategię - w moim przekonaniu - w sposób nierewolucyjny. Chcieliśmy, aby do 2035 roku mieć w Polsce nową rzeczywistość, w której w największych placówkach przebywać będzie do 30 osób - mówi Wdówik.

Strach przed zwolnieniami pracowników instytucji?

Zdaniem wielu aktywistów społecznych i rodziców, z którymi rozmawialiśmy, ministerstwo prawdopodobnie wystraszyło się zwolnień pracowników, choćby w DPS-ach. I m.in. dlatego, chcąc ratować miejsca pracy, zasadniczo zmieniło założenia strategii deinstytucjonalizacji. Tymczasem, jak podkreślają jej twórcy, nie było o tym absolutnie mowy. - Założyliśmy, że nie chodzi o zamykanie DPS-ów czy ich likwidowanie - wyjaśnia minister Wdówik. Chodziło tylko o to, by jak najszybciej usługi wsparcia dla osób potrzebujących (czyli np. zakupy, pomoc w sprzątaniu, wyjście do lekarza, wspólne spędzenie czasu) świadczyć bezpośrednio w społeczności lokalnej, w środowisku. Mieliby się tym zająć ci, którzy dziś pracują właśnie choćby w Domach Pomocy Społecznej.

Dziś wiele DPS-ów w Polsce to molochy, a osoby w nich mieszkające są w pełni zależne od innych - nie ma mowy o normalnym życiu. Podopieczni nie mają wpływu na to, z kim mieszkają w jednym pokoju, kiedy mogą wyjść na spacer, czy co mogą zjeść na śniadanie lub obiad. Twórcom pierwotnej strategii zależało na tym, by przywrócić im godność, by mogły same decydować o swoim codziennym życiu. Chodziło też o to, żeby takie osoby nie musiały trafiać do DPS-u np. wtedy, gdy zostają same, bez bliskich i nie ma kto im na co dzień pomóc - tylko, by mogły liczyć na cały system wsparcia pozostając w domu, w swoim środowisku.

Do 2035 roku liczba seniorów wzrośnie o milion

- Wszyscy pracownicy DPS-ów, bez dwóch zdań, znaleźliby pracę w usługach lokalnych lub w tych nowych małych placówkach. A musimy pamiętać, że spodziewamy się, że do roku 2035 liczba osób w wieku powyżej 75 lat wzrośnie nam o milion. I to jest wyzwanie, którego obecny system opieki i wsparcia nie jest w stanie udźwignąć - tłumaczy Wdówik.

- Nie przewidywaliśmy likwidacji instytucji, tylko ewolucyjne przejście od dzisiejszego całodobowego charakteru placówek do charakteru wspierającego, w środowisku, którego dziś bardzo potrzebujemy - mówi Joanna Luberadzka-Gruca, prezes Fundacji "Polki mogą wszystko", ekspertka Koalicji na Rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej, która była w zespole pracującym nad strategią. 

Tymczasem z projektu opublikowanego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że najbliższe lata, aż do roku 2040 - to ma być czas m.in. na "edukację wszystkich interesariuszy procesów deinstytucjonalizacji, w zakresie konieczności podejmowania działań zwiększających udział osoby w wyborze sposobu realizacji usług" czy na "rozwój kadr świadczących usługi społeczne".

Chodzi nie tylko o DPS-y, ale też m.in. domy dziecka. - Do 2040 roku ma nastąpić - według tej ministerialnej strategii - jakiś etap przygotowawczy, po którym dopiero wejdziemy w etap, w którym będzie następowała deinstytucjonalizacja. W mojej opinii, to będzie po prostu strata czasu, zmarnujemy kolejne 20 lat - ostrzega Luberadzka-Gruca.

Aktywiści, którzy działają na rzecz środowiska osób z niepełnosprawnościami, rodzice dzieci niepełnosprawnych - bardzo liczyli na prace zespołu i na wypracowanie nowoczesnej, profesjonalnej strategii. Zależy im na odejściu od umieszczania osób niesamodzielnych w instytucjach i na tym, by jak najszybciej przejść do etapu wsparcia dla nich w ich domach. By mogły czuć się pełnowartościowymi członkami społeczeństwa; by wiedziały, że jeśli będą potrzebować np. ugotowania obiadu, wyjścia na spacer czy do sklepu, to będzie ktoś, kto ich w tym wesprze. Jak również w wielu innych, codziennych sprawach - również urzędowych czy zdrowotnych.

Są apele i wnioski o wsparcie realnej zmiany, jaką miała być wypracowana przez zespół strategia, którą zmieniono na zupełnie inny dokument. 

Zapytaliśmy resort rodziny, dlaczego zrezygnował ze strategii opracowanej przez zespół pełnomocnika rządu do spraw osób niepełnosprawnych. Czekamy na odpowiedź. 

DOSTĘP PREMIUM