"Nic nie działa, jedna wielka katastrofa". E-doręczenia w sądach miały usprawnić pracę, a rodzą same problemy

Wprowadzone od lipca sądowe e-doręczenia na razie nie do końca zdają egzamin. Chodzi o doręczanie pism z sądu w sposób elektroniczny, przez specjalny portal informacyjny. I sędziowie, i adwokaci przyznają - nie wszystko działa. Jest wiele wątpliwości i problemów.
Zobacz wideo

Doręczenie pisma w sądzie to czynność niezwykle istotna. Od daty doręczenia liczą się terminy np. na złożenie zażalenia czy wznowienie postępowania. Gdy nie wszystko działa, może to rodzić określone skutki prawne.

Sędzia Olimpia Barańska-Małuszek ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia nie kryje, że cyfryzacja w sądach jest niezwykle ważna, by przyspieszyć procedury. Problem w tym, że do tej zmiany - do doręczania korespondencji w sposób elektroniczny i odbierania jej przez drugą stronę - sądy i kancelarie adwokackie w wielu przypadkach nie zdążyły się przygotować.

- To nie od sędziów czy pracowników sądowych sekretariatów zależy, czy mamy drukarki, komputery, informatyków, ludzi do tego, by nagle zacząć obsługiwać w znacznie szerszym zakresie program, który do tej pory działał tylko w jedną stronę. My coś publikowaliśmy i pełnomocnik mógł to sobie z tego portalu odczytać czy ściągnąć. I na tym był koniec - mówi pani sędzia.

"Wszystko spada na pracowników sądowych"

Dziś pracownik sekretariatu musi regularnie, "na piechotę" sprawdzać, czy pismo zostało odczytane - na razie nie ma bowiem odpowiedniego narzędzia, by system sam na to wskazywał. - Wszystko teraz spada na pracowników sądowych, którzy na palcach liczą, ile dni upłynęło od doręczenia. Oczywiście, pod warunkiem, że pełnomocnik w ogóle do pisma zajrzy. Bo problem polega też na tym, że ustawa jest dziurawa i nie ma w niej przepisu mówiącego o tym, że pełnomocnik ma obowiązek mieć konto w portalu informacyjnym - mówią nam sędziowie.

Z informacji "Pulsu Biznesu" wynika, że w dniu wprowadzenia zmian, aż 30 tysięcy zawodowych pełnomocników prawnych nie miało takich kont.

Doszło do tego, że część sądów na razie zawiesiła korzystanie z e-doręczeń. Taką decyzję podjęło m.in. kierownictwo Sądu Okręgowego w Poznaniu. Prezes wydał zarządzenie o "tymczasowym odstąpieniu od realizacji elektronicznych doręczeń pism sądowych pełnomocnikom za pośrednictwem portalu informacyjnego". Z pisma wynika, że decyzja zapadła "z przyczyn technicznych". Co więcej, prezes nakazał również weryfikację wszystkich pism sądowych nadanych w dniach od 9 do 13 lipca za pośrednictwem portalu tak, by doręczyć je skutecznie - tak jak dotychczas, za pośrednictwem poczty.

Prawnicy piszą w sieci, że e-doręczenia to jest metafora całości "reformy sądownictwa" - "nic nie działa, jedna wielka katastrofa". Pojawiają się też głosy, że zmiany wprowadzono za szybko, nie dając czasu sądom i kancelariom na przygotowanie się. Sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik "Iustitii" pisze o "paździerzowych reformach".

Wątpliwości co do pism umieszczanych w portalu jest wiele - czy mają być z pieczątką i podpisem, czy bez; które dokumenty uznaje się za pismo sądowe, a które nie; jest też wątpliwość interpretacyjna, co uznać za doręczenie. Przy doręczeniu jest bowiem mowa o "treści pisma", przy skutkach doręczenia - o "piśmie".

- Zbyt krótkie było vacatio legis przed wprowadzeniem w życie tych nowych przepisów - nie ma wątpliwości sędzia Olimpia Barańska-Małuszek.

Wysłaliśmy do Ministerstwa Sprawiedliwości pytania m.in., czy resort pracuje nad jakimiś zmianami i ile sądów w Polsce na razie zrezygnowało z e - doręczeń.

"W Ministerstwie Sprawiedliwości na bieżąco analizowane są wszelkie uwagi wpływające z sądów oraz od pełnomocników zawodowych dotyczące ewentualnej zasadności wszczęcia prac legislacyjnych w celu zapewnienia sprawnego i prawidłowego funkcjonowania nowych przepisów o doręczeniach" - przekazało nam Biuro Prasowe, nie podając liczby sądów, które na razie wstrzymały ten proces.

"Większość pełnomocników zawodowych posiada już konta w systemie portali informacyjnych sądów. Data doręczenia pisma, czyli zapoznania się z nim przez odbiorcę jest widoczna zarówno dla sądów, jak i dla użytkownika portalu" - czytamy w odpowiedzi z Ministerstwa Sprawiedliwości. Resort podkreśla, że wprowadzone przepisy w sprawie e-doręczeń to "tryb szczególny, wprowadzony wyjątkowo na określony czas - czas epidemii COVID-19 i jej wygaszania".

DOSTĘP PREMIUM