advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Plany lekcji grozy i 10 godzin w szkole. "Sprawdziany miałam zapowiedziane przed rozpoczęciem roku"

Krzysztof Horwat
3 min. czytania
06.09.2023 19:29
Lekcje nawet przez 10 godzin dziennie, do późnego popołudnia, a niekiedy do wieczora - tak wyglądają plany lekcji w wielu szkołach średnich. Uczniowie publikują zdjęcia planów w internecie i pytają, jak to możliwe. A dyrektorzy rozkładają ręce i przekonują, że to skutek kolejnych reform i braków kadrowych w szkołach.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Niektórym dyrektorom udało się dopiąć plany lekcji niemal w ostatniej chwili, bo jeszcze do niedawna szukali nauczycieli do pracy. Inni wciąż mają dziury, które będą musieli jakoś zapełnić.

Dla Andrzeja Wyrozembskiego, dyrektora I liceum im. Bolesław Limanowskiego na warszawskim Żoliborzu najważniejsze jest to, że udało się zamknąć zajęcia w jednej zmianie. - Uczniowie zaczynają wszyscy rano, ale ponieważ bardzo dużo lekcji jest w podziale na grupy, bo klasy są duże, więc to "rano" to może być 8:00, 8:50, 9:40, ale później już nie. No i potem plus 7-8 lekcji dziennie. Jak jest dobry dzień, to kończą o 14, ale to raczej klasy maturalne. Natomiast pozostałe klasy mają lekcje do prawie 16, a czasem bliżej 17 - relacjonuje.

W 160 liceum im. Stefana 'Grota' Roweckiego na Ochocie też nie było łatwo. Niektóre klasy mają lekcje od 7:30 do 16:15. - Mamy sporo osób dojeżdżających spod Warszawy, najczęściej z Nadarzyna czy Grójca. Ten autobus, który jest raz na godzinę, powoduje, że dzieci, które kończą o 16:15 w domu są dość późno - mówi wicedyrektorka Ewelina Korcz.

Zabraknie 40 tys. nauczycieli, a resort min. Czarnka uważa, że jest 'wspaniale'. 'No to poczekajmy do września'

Lekcje od świtu do zmierzchu. Dlaczego?

Powodów takiej sytuacji jest kilka. Pierwszym jest to, że do szkół trafiło półtora rocznika, czyli znacznie więcej młodych ludzi niż w standardowym roczniku. Druga kwestia to liczba stworzonych klas przemnożona przez liczbę lekcji, które muszą odbyć. - Siatki godzin są dosyć ścisłe, więc nie możemy przesunąć tych godzin np. na następny rok, tylko one muszą być zrealizowane np. w klasie pierwszej - wyjaśnia Ewelina Korcz.

Kolejna kwestia to dyspozycyjność nauczycieli, którzy często łączą etaty i są dostępni tylko w konkretnych godzinach. Ewelina Korcz wskazuje też, że czynnikiem jest pojemność szkoły. - Mamy w szkole jedno piętro. Wszystkie pomieszczenia, które mogły, zostały już zaadaptowane na pomieszczenia szkolne. W tym planie lekcje odbywają się również na korytarzu - przyznaje.

Ułożenie planów lekcji jest szczególnie trudne, gdy nauczyciele pracują w dwóch różnych szkołach, bo z jednego etatu nie są w stanie się utrzymać. - Ganiają pomiędzy szkołami. Dyrektorzy muszą to akceptować, bo gdyby powiedzieli "proszę pracować tylko tutaj", to słyszę: "przykro mi, ale nie mogę sobie na to pozwolić. To jest moje wypowiedzenie, idę gdzie indziej" - rozkłada ręce Andrzej Wyrozembski.

Sprawdziany zapowiedziane przed rozpoczęciem roku

Właśnie o rozbudowanych planach lekcji i przeciążeniu nauką mówili na początku tygodnia młodzi aktywiści, działacze Akcji Uczniowskiej oraz posłowie i posłanki Sejmu Dzieci i Młodzieży, którzy przed Sejmem zaapelowali do polityków o zmiany w szkołach.

- Szkoła powinna wspierać nasz samorozwój, dawać nowe możliwości. Nauczyciele powinni nas wspierać w tym, co robimy i pomagać w naszej realizacji - mówił Kacper Wiącek, dodając, że niestety tak się nie dzieje. I dodał, że na Instagramie zapytał znajomych, ile mają czasu dla siebie po szkole. Zacytował jedną z odpowiedzi: "Ja mam lekcje od 7:30 do 16:45 lub później. Przez co nie będę mieć czasu na większość rzeczy, bo będąc w trzeciej klasie liceum mamy już przed rozpoczęciem zaplanowane sprawdziany na pierwszy tydzień. Dodatkowo okropny jest fakt, że w czasie poprzedniego roku szkolnego chodziłam spać o 2 w nocy, a wstawałam o 5:30 ze względu na dojazd - tyle zajmowała mi nauka i prace domowe zadawane z większości przedmiotów".

Młodzi aktywiści oczekują od polityków dialogu z uczniami. Chcą szkoły bezpiecznej, tolerancyjnej i uczącej kluczowych kompetencji. Swoje propozycje zmian aktywiści zanieśli do ministerstwa edukacji, do kancelarii Sejmu i kancelarii prezydenta.