"Zrodziliśmy potwora, który pożera teraz Ukrainę". Rosjanin o propagandzie Putina, która "wyprała mózgi setek tysięcy ludzi"

- Większość, z tych którzy próbowali mi wytłumaczyć, dlaczego ta - jak mówią "operacja wojskowa" jest dobra - używa tego samego zwrotu: gdzie byliście przez osiem lat, jak Ukraina bombardowała Donbas. To hasło, którego propaganda rosyjska używa na potęgę - mówi w TOK FM Rosjanin Misza Czerniak, który od ponad 10 lat mieszka w Polsce.
Zobacz wideo

Dwa tygodnie Ukraina broni się przed rosyjską agresją. Wojsko Rosji ostrzeliwuje i bombarduje osiedla mieszkaniowe, przedszkola. Praktycznie każdego dnia dowiadujemy się, że wśród zabitych i rannych są dzieci.

Dla dyrygenta i tłumacza Miszy Czerniaka to, co dzieje się w Ukrainie, jest powodem do wstydu, który "odczuwa z każdym dniem coraz mocniej". - Odczuwam też pewien rodzaj winy; nie osobistej, że my - jako Rosjanie - zrodziliśmy tego potwora, który teraz pożera Ukrainę i grozi całej Europie, całemu światu. Nie mogę nie czuć jakiegoś rodzaju odpowiedzialności za to, co się dzieje - mówił w TOK FM Rosjanin, który od 10 lat mieszka w Polsce.

Zapewnił, że także jego rodzina, krewni, przyjaciele i przyjaciółki w Rosji "są w rozpaczy i bezradności". - Nie łudźmy się, pierwszą ofiarą tego, co się wydarzyło, jest Ukraina i Ukraińcy, ale my jako Rosjanie, którzy się z tym nie zgadzamy, też widzimy, że jesteśmy w kolejnym rzędzie ofiar - powiedział gość TOK FM, dodając, że rozpętana przez Putina wojna przekreśliła wszystkie nadzieje przeciwników obecnego prezydenta.

Czerniak wskazał, że część jego znajomych i rodziny, już zdecydowała się wyjechać z Rosji. - W ciągu ostatniego tygodnia rzesze ludzi, którzy się nie zgadzają z Rosją, nie widząc dla siebie możliwości pozostania w kraju, wyjechały do Turcji, Armenii, Gruzji. Jak ktoś miał luksus czy przywilej pozsiadania wizy europejskiej, czy karty pobytu, to znalazł się w Europie (Zachodniej - red.). Drogi ucieczki były przeróżne - opisywał.

Od początku inwazji na Ukrainę w Rosji odbywają się antywojenne protesty. Jak podkreślił reżyser, bierze w nich udział "garstka odważnych". Zdaniem gościa TOK FM nawet bardziej masowy sprzeciw wobec polityki Putina niewiele by zmienił. - Kiedyś myśleliśmy, że Rosja zajmie swoje dobre, fajne miejsce w rodzinie narodów świata. Teraz wiemy, że reputacja Rosji jest stracona na kilka pokoleń. Zaufania trzeba będzie odbudowywać, podobnie, jak Niemcy musieli odbudować je po II wojnie światowej - ocenił rozmówca Pawła Sulika.

"Gdzie wy byliście przez 8 lat, jak Ukraina bombardowała Donbas" 

Sondaże przeprowadzana w Rosji pokazują, że Rosjanie w większości popierają wojnę Rosji z Ukrainą, a blisko 50 proc. po wybuchu wojny zmieniło zdanie o Putinie - na lepsze. Misza Czerniak nie ma wątpliwości, że to efekt propagandy.

- Większość, z tych którzy próbowali mi wytłumaczyć, dlaczego ta - jak mówią "operacja wojskowa" jest dobra -  używa tego samego zwrotu: gdzie byliście przez osiem lat, jak Ukraina bombardowała Donbas. To hasło, którego propaganda rosyjska używa na potęgę. To naprawdę wyprało mózgi setkom tysięcy ludzi, albo i milionom nawet - mówił. I przytoczył inny argument, jaki usłyszał do Rosjan, którzy popierają Putina. - Mówią: "Gdybyśmy teraz nie wstrzymali Ukrainy, to Ukraina, by napadała na nas - z bronią atomową", co jest kolejną bzdurą - podkreślił.

Jeśli dyrygent próbuje tłumaczyć, że rzeczywistość wygląda inaczej, to jego rozmówcy zawsze "idą w zaparte i stają się agresywni". - Propaganda... Sprawna, sprytna. Goebbels byłby dumny - podsumował Misza Czerniak.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM