"Limit na 120 pacjentów, a pod tlenem leży 190". Instalacja tlenowa w Szpitalu Praskim na granicy wydolności

Poważne kłopoty ma Szpital Praski w Warszawie. Tamtejsza instalacja tlenowa działa na granicy wydolności. - Od miesiąca instalację chłodzi awaryjnie straż pożarna - ustalił reporter TOK FM Szymon Kępka.
Zobacz wideo

Szpital Praski już od miesiąca ma problemy z instalacją tlenową. Najpierw strażacy awaryjnie chłodzili instalację tlenową, a teraz już razem z technikami ze szpitala muszą to robić niemal na stałe. 

Władze miasta tłumaczą, że to skutek decyzji wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła, który polecił stworzenie w szpitalu ponad 270 łóżek covidowych. To jednak urzędnicza fikcja, bo szpital nie jest przygotowany na przyjęcie aż tylu pacjentów z COVID-19. - Wnioskowaliśmy o utworzenie wielospecjalistycznego szpitala dla pacjentów z dodatnim testem, w którym można byłoby przyjmować choćby pacjentki w ciąży czy kogoś, kto złamie nogę. Dostaliśmy odgórną decyzję o wydzieleniu łóżek dla covidowców. Wskazywaliśmy, że mimo rozbudowy instalacji tlenowej, jesteśmy w stanie przyjąć 120 pacjentów. Otrzymana decyzja odstaje od naszych możliwości — mówi Marzena Wojewódzka ze stołecznego ratusza.

Zwykle szpital zużywa około pół tony tlenu na dobę, teraz tona tlenu zużywa się w 5 godzin i szybciej. W szpitalu pod tlenem jest około 190 pacjentów. - Instalacja jest stale monitorowana i odmrażana przez strażaków. Dzięki odpowiedzialnym władzom szpitala nie ma zagrożenia dla pacjentów. Pilnujemy, żeby nie doszło do przekroczenia wydolności — dodaje Wojewódzka. 

Jak to możliwe, że pacjentów jest więcej, niż zakłada wydolność instalacji? Wojewódzka tłumaczy, że obciążenie instalacji zależy od stanu przyjmowanych chorych. - Każdy z COVID-19 potrzebuje tlenu, ale na różnym poziomie. Te tzw. wąsy zużywają mniej tlenu, niż choćby respirator, który potrzebuje go bardzo dużo — wskazywała przedstawicielka ratusza. 

"Papierowa decyzja"

Stołeczny ratusz ubolewa, że wojewoda nie chce wcielić w życie ich postulatów. - Od decyzji Min. Zdrowia odwołaliśmy się natychmiast po jej otrzymaniu, ale P. Minister niespiesznie analizuje własną decyzję. Właśnie wydłużył sobie termin na rozpatrzenie naszego odwołania — napisała na Twitterze wiceprezydent miasta Renata Kaznowska. 

Dodała, że "ta papierowa decyzja ma dużą moc". - Zakłamuje rzeczywistość. We wszystkich statystykach figuruje ok. 80 wolnych łóżek dla pacjentów z COVID-19. Tyle tylko, że podłączenie pod tlen jest niemożliwe. Dlatego ważne jest usunięcie jej z obrotu prawnego — wskazała. 

Rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz jeszcze w listopadzie pytany o komentarz w Szpitalu Praskim stwierdził, że "Warszawa jest jedynym miastem w Polsce, które na każdą decyzję wojewody i ministra reaguje polityczną wrzawą". - Tak było ze Szpitalem Południowym w trzeciej fali, gdzie pan prezydent z panią prezydent nie byli w stanie utworzyć nowych łóżek covidowych i zatrudnić lekarzy, tak jest i teraz ze Szpitalem Praskim – stwierdził.

- Wojewoda mazowiecki wnosząc o przekształcenie szpitala praskiego w covidowy, brał pod uwagę sytuację w całym regionie i potrzeby mieszkańców zarówno Warszawy, jak i Mazowsza — podkreślił. - Nie potrzeba nam uruchamiania szpitala 3 poziomu i wywoływanie politycznej burzy tego nie zmieni. Patrzenie z punktu widzenia placu Bankowego w Warszawie na sytuację epidemiczną jest nazbyt wąską perspektywą – oznajmił

DOSTĘP PREMIUM