Co się dzieje na ważnej budowie Orlenu? "Mówili, że będzie dobra praca"
- Po zmianie władzy Orlen wycofał się z budowy kompleksu Olefiny III, a zamiast tego realizuje projekt o nazwie 'Nowa Chemia';
- Na terenie inwestycji powstało miasteczko kontenerowe dla pracujących tam cudzoziemców. Mieszka tam ponad 1500 osób;
- Skontaktowali się z nami mieszkańcy Starej Białej pod Płockiem. Mówili nam, że część cudzoziemców nie dostaje na czas wypłat, nie mają z czego żyć i regularnie przychodzą do lokalnej społeczności po pomoc;
- Orlen jest inwestorem i twierdzi, że robi, co może, by do zaległości w płatnościach nie dochodziło;
- W latach 2024-2025 inspektorzy pracy wszczęli 30 kontroli; pięć kontroli wszczęła straż graniczna;
- Sprawie tego, co dzieje się przy inwestycji pod Płockiem, przygląda się również Prokuratura Okręgowa w tym mieście. Prowadzone jest tam śledztwo dotyczące działań wykonawców i podwykonawców. Jeden z wątków śledztwa dotyczy kwestii handlu ludźmi.
To miała być sztandarowa inwestycja Orlenu za rządów Daniela Obajtka. Projekt Olefiny III - wielki kompleks petrochemiczny powstający pod Płockiem. Gdy zmieniła się władza (także w paliwowym gigancie), zatrzymano jego budowę w dotychczasowym zakresie. W komunikacie - który ukazał się w grudniu 2024 roku - spółka podała, że kontynuacja projektu nie jest rentowna. Zarząd Orlenu zwrócił uwagę, że pierwotny koszt realizacji inwestycji Olefiny III szacowany był na ponad 8 mld złotych. Tymczasem finalnie koszty miały wzrosnąć aż do ponad 50 mld złotych.
Zdecydowano, że - przy wykorzystaniu powstałej już infrastruktury bazowej - zrealizowana zostanie inna inwestycja: Nowa Chemia. "To projekt oparty o nowe założenia technologiczne, operacyjne i biznesowe w ramach, którego powstanie nowoczesna instalacja do produkcji monomerów oraz zwiększone zostaną możliwości sprzedażowe spółki w obszarze tlenku etylenu i glikoli" - pisał Orlen na swojej stronie.
Miasteczko kontenerowe pod Płockiem
Na terenie inwestycji powstało miasteczko kontenerowe dla pracujących tam cudzoziemców, z myślą o nawet sześciu tysiącach pracowników. Byliśmy tam w czerwcu 2023 roku. Dziś w miasteczku - jak informuje Orlen - mieszka 1510 osób. Pochodzą m.in. z Filipin, Pakistanu czy Indii.
Skontaktowali się z nami mieszkańcy Starej Białej pod Płockiem, gdzie znajduje się to miasteczko. Mówili nam, że część cudzoziemców nie dostaje na czas wypłat, nie mają z czego żyć i regularnie przychodzą do lokalnej społeczności po pomoc.
- To jest zazwyczaj grupa kilkudziesięciu osób. Regularnie opowiadają, że nie dostają wypłat w terminie. Oczywiście wszystko zależy od pracodawcy, u którego pracują. A tych jest tu wielu, czasami trudno się połapać [wyjaśniamy to niżej - red.]. Wiem, że niektórzy mieli trzymiesięczne opóźnienia - opowiada nam Marianna Łoboda z Fundacji "Widzialne". Jest jedną z wolontariuszek, pomaga cudzoziemcom. Dzięki niej na terenie gminy powstała kawiarnia społeczna dla pracowników z zagranicy. Mogą tu przyjść, pograć w gry, wypić kawę, porozmawiać.
- Brak regularnych wypłat to dla tych ludzi ogromny problem. Zazwyczaj większość ma żony i dzieci, które zostały w kraju, żyją w biedzie, przesyłają im pieniądze na życie. Bywa, że pomagają w ten sposób też swoim matkom czy braciom. I to ich najbardziej stresuje, że przyjechali do Polski, by pracować i dzięki temu wesprzeć rodziny, a przez brak wypłat, nie mogą tego robić regularnie - mówi Łoboda.
Dodatkowym problemem - jak dodaje aktywistka - jest fakt, że pracownicy boją się o zupełną utratę pracy i w większości przypadków swoich kłopotów nigdzie nie zgłaszają. Fundacja Widzialne o problemach cudzoziemców poinformowała m.in. ministrę równości Katarzynę Kotulę, ministrę rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, Państwową Inspekcję Pracy oraz biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.
Podobne informacje słyszymy od innej mieszkanki Starej Białej - pani Ewy (imię zmienione). Kobieta mówi, że spotyka cudzoziemców codziennie - na ulicy, w sklepach, w przychodni - i z nimi rozmawia. - Słyszałam, że nie dostają pensji regularnie, że mają problemy, że jest im bardzo ciężko. Wiem, że jest w nich strach, że jak zaczną protestować czy przekazywać oficjalnie informacje, to mogą zostać zwolnieni. Myślę, że nie powinno to tak wyglądać. W każdej pracy najważniejsza jest godność człowieka i szacunek - mówi mieszkanka, z którą rozmawiamy.
Wójt gminy Stara Biała Sławomir Warzyński przyznaje, że i on słyszy niepokojące sygnały dotyczące opóźnionych wynagrodzeń. - Dochodzą do nas informacje, że część tych pracowników próbuje protestować z powodów płacowych. Nie potrafię powiedzieć, jaka jest skala tego zjawiska, bo nie jest to w naszym - samorządowym obszarze zainteresowań - przyznaje wójt w rozmowie z TOK FM.
Trwa 'przebudzanie' drużyny Brauna. 'Teraz to ja się pośmiej'
Cudzoziemcy rzecz jasna nie chcą rozmawiać pod nazwiskiem - rzeczywiście obawiają się, że stracą pracę. Jeden z Filipińczyków opowiada nam: "Zatrudniłem się przez agencję zewnętrzną. Zapewniano mnie i moich znajomych, że to bardzo dobra praca, dobre pieniądze. Tylko nikt nie wspomniał, że będą opóźnienia. Ja tu nikogo nie mam oprócz kolegów, więc od kogo mam wziąć pieniądze, jeśli ich na czas nie dostanę? A pracujemy ciężko, od poniedziałku do soboty. Bywa, że po kilkanaście godzin".
Inny z naszych rozmówców dodaje: "Moja sytuacja jest ciężka. Zostawiłem rodzinę, dzieci, by zarabiać i by żyło im się lepiej. Tak już od kilku lat nie ma mnie z nimi. Pracowałem w innych miejscach, teraz w Polsce. Gdy nie dostaję na czas pieniędzy, jestem załamany. Bo co mam wysłać rodzinie, która na to czeka?".
Kto za to odpowiada?
PKN Orlen jest inwestorem i twierdzi, że robi, co może, by do zaległości w płatnościach nie dochodziło. "Orlen na bieżąco i bez żadnych zaległości reguluje płatności na rzecz głównego wykonawcy inwestycji Nowa Chemia - to jest konsorcjum Hyundai Engineering i Tecnicas Reunidas, który jest pracodawcą dla wykonawców i podwykonawców. Wypłatę środków poprzedza złożenie przez głównego wykonawcę oświadczenia o braku zaległości w stosunku do podwykonawców konsorcjum" - przekazał nam zespół prasowy Orlenu.
Rzecznik spółki Mateusz Witczyński - w rozmowie z TOK FM - uzupełnił, że jeśli do Orlenu dochodzą sygnały, że któryś z podwykonawców nie wywiązuje się z obowiązków płacowych, natychmiast takie zgłoszenie przekazywane jest do głównego wykonawcy (czyli konsorcjum Hyundaia) z żądaniem terminowej realizacji wszelkich zobowiązań wobec pracowników.
Gorzka prawda o pracy w sądach. '3 700 zł na rękę. To o czym my mówimy?'
Kwestia nieregularnych wypłat to jedna sprawa. Mieszkańcy zwrócili nam też uwagę, że niektórzy cudzoziemcy (którzy mogli sobie na to pozwolić) zrezygnowali z kontenerów w miasteczku ze względu na "niskie standardy". Mieszkają na terenie gminy Stara Biała, ale też w Płocku. Wynajmują pokoje w hostelach albo u mieszkańców.
Tu jednak Orlen nie ma sobie nic do zarzucenia. Spółka przekonuje, że warunki w miasteczku kontenerowym są dobre. "Ze względu na dochodzące informacje na temat warunków bytowych, Biuro BHP Orlenu przeprowadziło na terenie budowy kompleksową kontrolę wszystkich pomieszczeń (w tym także pomieszczeń socjalnych) i nie wykryto żadnych poważnych uchybień" - przekazały nam służby prasowe.
Co na to inspekcja pracy?
Daniel Nakielski - kierownik oddziału Państwowej Inspekcji Pracy w Płocku - informuje nas, że kontrole na terenie inwestycji są prowadzone regularnie. Nie chce zdradzić, czy skargi wpływały od samych cudzoziemców - zasłania się tajemnicą postępowania. Przyznaje jednak, że były wykrywane nieprawidłowości, które dotyczyły m.in. kwestii związanych z bezpieczeństwem i higieną pracy.
W latach 2024-2025 inspektorzy wszczęli 30 kontroli. Przy części z nich wydawali decyzje o wstrzymaniu prac inwestycyjnych ze względu m.in. na zagrożenie życia i zdrowia pracowników czy niestosowanie środków ochrony indywidualnej.
Jak przekazał nam Przemysław Worek, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie, inspektorzy pracy wydali 332 decyzje pisemne i 145 ustnych. "Ponadto, wobec osób odpowiedzialnych za nadzór nad pracownikami i odpowiedzialnych za naruszenia przepisów prawa pracy w zakresie technicznego bezpieczeństwa pracy zastosowano wobec 15 pracodawców grzywny w drodze mandatów karnych" - wskazał rzecznik.
Problem w tym, że prawo przewiduje jedynie mandaty w wysokości 2 czy 3 tys. złotych. Wyższe - w kwocie 5 tys. złotych - mogą być nakładane w przypadku "recydywy". Trzeba jednak udowodnić, że rzeczywiście do niej doszło. A to bywa trudne, bo jedne firmy - podwykonawcy - znikają, w ich miejsce pojawiają się kolejni. Jak ustaliliśmy, bywa i tak, że ze spółką w ogóle nie ma kontaktu, a adres, pod którym miała się mieścić, w ogóle nie istnieje albo żadnej takiej firmy tam nie ma. Część firm podwykonawczych to spółki z kapitałem zagranicznym.
Inspektorzy pracy stwierdzali też nieprawidłowości dotyczące nieterminowości w wypłacaniu wynagrodzeń. - Tutaj chodzi głównie o spółki koreańskie. Fakt jest faktem, że pracodawcy - po naszych kontrolach - regulowali wypłaty. Z naszych ustaleń wynika, że najczęściej były to opóźnienia jednomiesięczne, choć powtarzające się - mówi inspektor Nakielski. - Są sygnały, że dalej się tam tak dzieje. Podobno wynika to z jakichś problemów finansowych, tak się te firmy tłumaczyły, mówiły o "obsunięciach finansowych" - dodaje.
Koniec strajku w Jeremiasie. Znamy szczegóły porozumienia
Cały czas trwa natomiast sześć innych postępowań, które są obszerne i skomplikowane, a dotyczą zaniżania pracownikom stawek godzinowych przez podwykonawców. Zgodnie z prawem, pracownik - cudzoziemiec, który pracuje na terenie Polski, podlega przepisom Kodeksu pracy i innym ustawom.
Od 1 stycznia 2025 roku minimalna stawka godzinowa wynosi 30,50 zł za każdą godzinę wykonanego zlecenia lub świadczonych usług. Z naszych informacji wynika, że cudzoziemcy mieli mieć je obniżane. - Bywały sytuacje, że w umowie niby wszystko się zgadzało, ale przy wypłacie pracownik dostawał znacznie mniej pieniędzy niż powinien i słyszał, że jak mu się nie podoba, to może odejść. - Cudzoziemcy nie znają zasad, trudno im dyskutować i podpisują często dokumenty, których treści do końca nie znają - mówi nam jedna z osób znających sprawę.
Orlen przyznaje, że - jako inwestor - "ma narzędzia do egzekucji zapisane w umowach z wykonawcami pracującymi bezpośrednio na rzecz Orlenu". "Zabezpieczenia te nie sięgają jednak do dalszych podwykonawców. Zespół projektu Nowa Chemia pracuje nad tym, aby w pełni zagwarantować bezpieczeństwo i interesy wszystkich pracowników podejmujących pracę przy projekcie" - zapewnia biuro prasowe spółki.
I podkreśla, że "kwestie kontraktów z podwykonawcami leżą w gestii głównego wykonawcy, czyli Konsorcjum Hyundai Engineering i Technicas Reunidas". "Orlen, mimo że nie jest pracodawcą, dba i reaguje pisemnie na wszelkie sygnały od zagranicznych pracowników zatrudnionych przy tej inwestycji" - wskazano w przesłanej nam odpowiedzi. Podkreślono również, że - mając informacje o nieprawidłowościach - Orlen "zażądał od głównych wykonawców pisemnego potwierdzenia przestrzegania prawa polskiego i praw pracowniczych wobec wszystkich zatrudnionych bez względu na obywatelstwo czy kraj pochodzenia i taki dokument otrzymał".
Kontrole Straży Granicznej
Z naszych informacji wynika, że nie tylko Inspekcja Pracy interesuje się tym, co się dzieje na budowie dawnych Olefin III. Straż Graniczna przeprowadza tam kontrole legalności pobytu cudzoziemców. Odpowiadają za to funkcjonariusze z placówki Straży Granicznej Warszawa-Modlin. W latach 2024-2025 takich kontroli było pięć.
"Kontroli poddano 924 osoby. W ich wyniku stwierdzono, że czterech cudzoziemców naruszyło przepisy zawarte w art. 302 ust. 1 pkt 1 ustawy o cudzoziemcach [chodzi o przebywanie na terenie Polski bez ważnej wizy lub innego ważnego dokumentu uprawniającego go do pobytu - przyp. red.]. Cudzoziemcy zostali zatrzymani, a następnie wobec nich zostały wszczęte postępowania administracyjne, zakończone wydaniem decyzji zobowiązujących do powrotu" - przekazała TOK FM major Dagmara Bielec, rzecznik prasowa Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej. Kilku cudzoziemców zostało też ukaranych grzywnami (mogą wynieść od 200 do 2000 zł).
Śledztwo prokuratury
Sprawie tego, co dzieje się przy inwestycji pod Płockiem, przygląda się również Prokuratura Okręgowa w tym mieście. Prowadzone jest tam śledztwo dotyczące działań wykonawców i podwykonawców.
Jak przekazała nam prokurator Sylwia Stapińska-Litkowska, jeden z wątków śledztwa dotyczy kwestii handlu ludźmi. - Kwestia ta jest badana, dotyczy pracowników firm podwykonawczych, głównie z Filipin. Postępowanie jest prowadzone w fazie in rem, nikomu nie przedstawiono zarzutów - poinformowała pani prokurator. Jak dodała, badana jest m.in. kwestia pracy niezgodnej z wydanymi w konkretnych sprawach zezwoleniami i braku zezwoleń. Postępowanie jest prowadzone w ścisłej współpracy z Inspekcją Pracy. Jak usłyszeliśmy, jest szansa, że do końca wakacji przynajmniej część wątków będzie mieć swój finał.
Gdy zapytaliśmy Orlen o sprawę ewentualnego handlu ludźmi - czy ma w tej sprawie jakiekolwiek informacje, uzyskaliśmy odpowiedź: "Na budowie Nowa Chemia nigdy nie były łamane prawa człowieka. Gdyby tak było, budowa natychmiast zostałaby zamknięta".
Integracja i mieszkańcy Starej Białej
Stara Biała to jedna z większych gmin w tym rejonie Polski. Wójt nie kryje, że gdy powstawało miasteczko kontenerowe, obaw w mieszkańcach było sporo - czy przy tak dużej liczbie cudzoziemców nie pojawią się problemy kulturowe, nie będzie napięć, konfliktów, zwiększonej liczby przestępstw. Jak słyszymy, nic takiego jednak nie ma miejsca.
- Po prawie dwuletnim doświadczeniu mogę powiedzieć, że większych problemów społecznych na styku mieszkańcy - pracownicy z Azji absolutnie nie ma. Może na początku niektórzy byli zaskoczeni, że spore grupy cudzoziemców przychodzą na msze do kościoła. Ale teraz to już normalne i wszyscy się przyzwyczaili - opowiada wójt Sławomir Wawrzyński.
Jak dodaje, codziennością stało się też to, że popołudniami czy wieczorem w okolicznych sklepach większość klientów to cudzoziemcy. - Widać, że to pracownicy, bo - mówiąc kolokwialnie - są ubrani na roboczo. No i oczywiście wyróżnia ich kolor skóry - z reguły są o ciemniejszej karnacji niż my. Ale generalnie nie ma żadnych zatargów, na naszych mieszkańcach nie robi to żadnego wrażenia - zapewnia wójt.
Zwraca uwagę, że gdy pracownicy Nowej Chemii mają wolne, spacerują po terenie gminy, ale też jeżdżą na rowerach. - Są bardzo grzeczni, zawsze pierwsi mówią "dzień dobry" - po swojemu co prawda, ale rozumiemy. Mówią też po angielsku. Myślę, że to wszystko jest pokłosiem tego, że spotykaliśmy się z mieszkańcami przed ich przyjazdem, przekazywaliśmy różne informacje, odpowiadaliśmy na pytania. Ta informacja przed była kluczowa - przyznaje wójt.
'Mili, sympatyczni klienci'
Od mieszkańców słyszymy podobne opinie. - Naprawdę to są bardzo mili, sympatyczni klienci. Kupują to, co Polacy - no może częściej ryż czy warzywa. Trzeba przyznać, że przykładają się do rozwoju naszych sklepów, zostawiają tu niemałe pieniądze. Stali się częścią naszej społeczności - opowiada nam pracownica jednego ze sklepów spożywczych.
Wspomniana już wcześniej kawiarnia społeczna - założona przez Fundację "Widzialne" - stara się integrować obcokrajowców. Zorganizowano m.in. Dzień Ojca. - Widać było, że to dla nich ważne. Świętowali z nami, mówili że starają się być dobrymi ojcami, ale od trzech miesięcy nie mogą wysłać pieniędzy dla rodziny. Coś tam dostali, jakąś część pensji za maj, ale tylko część - mówi Marianna Łoboda. - Na początku o tych problemach finansowych rozmawiali głównie między sobą, ale teraz coraz częściej mówią o tym w rozmowie ze mną - dodaje.
W Starej Białej nie ma programów integracyjnych dla cudzoziemców. Nie uczą się np. języka polskiego, nie ma specjalnych kursów. Ale Orlen twierdzi, że dba o ich integrację.
"Orlen oraz Książnica Płocka im. Władysława Broniewskiego zorganizowały cykl wydarzeń pn. 'Spotkania z kulturą'. Wydarzenie było częścią kampanii informacyjnej o inwestycji kompleksu Nowa Chemia (wtedy Olefiny III) oraz programu 'Orlen odpowiedzialnym sąsiadem'. Tematem spotkań była kultura i literatura krajów, z których pochodzą pracownicy kontaktowi. O kulturze kraju opowiadali zaproszeni eksperci, natomiast pracownicy inwestycji czytali fragmenty dzieł w ojczystym języku. Odbyły się trzy spotkania nt. kultury: Turcji, Hiszpanii oraz Indii. W spotkaniach udział wzięli pracownicy inwestycji oraz mieszkańcy Płocka (ok. 250 osób w całym cyklu)" - przekazał nam rzecznik Orlenu.
Praca cudzoziemców - w innych miejscach jest podobnie
Jak mówi Milena Kloczkowka ze Stowarzyszenia Homo Faber, problemy z wypłatą wynagrodzeń dotyczą cudzoziemców z różnych krajów, w tym z Ukrainy, ale też Afryki czy Azji. W Ośrodku Badań nad Migracjami powstaje raport na temat problemów w pracy takich osób - jego wyniki poznamy prawdopodobnie we wrześniu.
- Moim zdaniem wykorzystywanie pracowników z zagranicy niezgodnie z prawem jest bardzo dużym problemem. Oni często są w sytuacji "być albo nie być". Dlatego godzą się na zaniżone pensje, na gorsze warunki pracy, na pracę po kilkanaście godzin na dobę. Często nie chcą nikogo o tym informować, bo się boją. Bywa, że na umowie mają np. pół czy ćwierć etatu, a resztę pieniędzy dostają pod stołem - mówi Kloczkowska. - Problemem bywają też agencje zatrudnienia. Często wskazują wprost, gdzie to miejsce pracy będzie, a na miejscu okazuje się, że w ogóle takiej firmy nie ma. I cudzoziemcy lądują w obcym kraju, i muszą sobie jakoś radzić. Wiemy, że ta skala wyzysku jest bardzo wysoka - dodaje.
Pani Anna (imię zmienione) jest tłumaczką języka hiszpańskiego i francuskiego, pochodzi z Płocka. Ma kontakt z pracownikami m.in. z Kolumbii, którzy są zatrudnieni w różnych miejscach w Polsce, a wcześniej pracowali też przy Olefinach III.
- Często w przestrzeni publicznej mówi się o agresji cudzoziemców. Nie chcę tego komentować, bo uważam, że to stereotypy. Ale jednocześnie wiem, że polscy pracodawcy powinni zagwarantować im nie tylko pracę, ale też integrację na prawdziwym poziomie. Jak kończą pracę, to idą do pokoju, w którym mieszka np. dziewięć osób. Jak tak na co dzień funkcjonować? Potrzebne są spotkania, wycieczki po okolicy, zaangażowanie tych ludzi w jakieś działania - przekonuje.
Zwraca uwagę, że sytuacje tych osób są bardzo różne. - Przykładowo: pomagałam przy tłumaczeniu, gdy jeden z cudzoziemców musiał szybko wrócić do domu, z powodów rodzinnych. I jakby za karę nie została mu wypłacona ostatnia pensja, został sam, z niczym - wspomina. - Ale były też sytuacje, gdy ludzie nie dostali pieniędzy i przychodzili do mnie codziennie, płakali, bo znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. To nie powinno tak wyglądać - podsumowuje tłumaczka.