Ministra zdrowia musi odejść? "Każdy różne rzeczy obiecuje, a nic dobrego się nie dzieje"
Nie jestem przekonana, że jeżeli odwołamy panią ministrę, to kolejna osoba, która obejmie ten stołek, na którym jest gorący kartofel, akurat sobie poradzi - mówiła w TOK FM Joanna Wicha, posłanka Nowej Lewicy, przewodnicząca sejmowej podkomisji ds. zdrowia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto chce odwołania minister zdrowia?
- Dlaczego Joanna Wicha nie poprze wniosku o odwołanie ministry zdrowia?
- Co premier Tusk mówi o zaufaniu do ministry Sobierańskiej-Grendy?
- Każdy kolejny rząd i każdy kolejny minister zdrowia różne rzeczy obiecuje i jakoś nic dobrego się nie dzieje - stwierdziła w "Poranku TOK FM" Joanna Wicha. Przewodnicząca sejmowej podkomisji ds. zdrowia publicznego zaznaczyła, że jedynie płace w ochronie zdrowia faktycznie podskoczyły, jednak w sposób bardzo zróżnicowany.
Jak dodała posłanka Nowej Lewicy, nie poprze ona wniosku o odwołanie ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. - Ja nie jestem przekonana, że jeżeli odwołamy panią ministrę, to kolejna osoba, która obejmie ten stołek, na którym jest gorący kartofel, akurat sobie poradzi - mówiła gościni Jacka Żakowskiego. - Przecież przed chwilą była pani Leszczyna, teraz jest pani Grenda - przypomniała posłanka Wicha.
Prawo i Sprawiedliwość chce wotum nieufności dla Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Partia złożyła wniosek w tej sprawie. - Trochę jest nie w porządku, że opozycja chce nam meblować gabinety ministerialne - komentowała przewodnicząca sejmowej podkomisji ds. zdrowia publicznego.
Kto powinien być ministrem zdrowia?
Wniosek o odwołanie ministry zdrowia ma związek m.in. z nowymi limitami w NFZ na badania diagnostyczne. Pierwotnie Fundusz planował płacić 40 proc. za badania wykonane po wyczerpaniu kontraktu, jednak po konsultacjach projektu podwyższył stawki. W sumie NFZ, w którego budżecie jest wielka finansowa dziura, ma oszczędzić na tych zmianach ponad 600 mln zł.
Wniosek o odwołanie ministry zdrowia - z uwagi na arytmetykę sejmową - zapewne upadnie. Premier Donald Tusk pod koniec marca zapewniał, że nie przewiduje dymisji minister Sobierańskiej-Grendy. - Ma ona moje pełne zaufanie w procesie wdrażania tych trudnych, ale niezbędnych reform, które mają ustabilizować finanse publicznej służby zdrowia - podkreślał wówczas premier.
- Gdybym ja była premierem, to prawdopodobnie wybrałabym właśnie eksperta od zarządzania - stwierdziła posłanka Wicha, zaznaczając, że "nie odbiera pani Grendzie umiejętności dotyczących prowadzenia szpitali".
Źródło: TOK FM