,
Obserwuj
Polityka

Jak Kaczyński odpowie na aferę wizową? "Żaden poseł PiS nie odwiedził kancelarii tajnej"

3 min. czytania
04.12.2024 12:37
Szef sejmowej komisji śledczej Marek Sowa poinformował w TOK FM, że zawiadomienia do prokuratury w związku z tzw. aferą wizową są już gotowe. Dodał, że zapewne w tym tygodniu zostaną wysłane. - Mówimy tutaj o programie, który stał się wrotami do Unii Europejskiej - wskazał.
|
|
fot. Wojciech Olkusnik / Wojciech Olkusnik/East News

Sejmowa komisja śledcza ds. tzw. afery wizowej przyjęła we wtorek raport końcowy ze swoich prac. Zdecydowała też, że zawiadomi prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez 11 osób. Jak zapowiedział w TOK FM Marek Sowa, zawiadomienia zostaną w tym tygodniu wysłane do prokuratury.

- Została podjęta uchwała, która mnie upoważnia do podpisania zawiadomień i one też są już gotowe. Jak będę przekazywał raport do pana marszałka (Sejmu - przyp. red.), to również wszystkie zawiadomienia zostaną przeze mnie podpisane i wysłane do prokuratury. To też się stanie zapewne w tym tygodniu - zapowiedział szef sejmowej komisji śledczej.

Dodał też od razu, że "kwestią dni" jest to, kiedy opinia publiczna będzie mogła poznać całość raportu.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Fabryka wiz w Łodzi"

Tymczasem już teraz wiadomo, że główne tezy raportu to m.in. brak nadzoru w MSZ nad procesem przyznawania wiz, który sprzyjał korupcji; rozszczelnienie systemu wydawania wiz; brak kontroli nad napływem imigrantów oraz brak polityki migracyjnej.

Gość TOK FM wskazał, że najwięcej zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczy byłego szefa MSZ Zbigniewa Raua - aż cztery. - Jest przy programie Poland Business Harbour. Poza tym, jako szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiadał za całą politykę wizową, a to właśnie w tym ministerstwie doszło do największych nieprawidłowości - dodał w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

Wskazał przy tym na zmiany legislacyjne oraz niegospodarność, w tym - wynajęcie nieruchomości w Łodzi czy w Kielcach. - I wreszcie Zbigniew Rau tolerował korupcjogenny system, polegający na wymuszaniu (zgód - przyp. red.) na konsulach czy omijania procedur wizowych. Co prawda było to opisywane jako prośby, ale konsulowie zeznawali, że traktowali je jako polecenia do wykonania - dopowiedział.

Pojedyncze zawiadomienia dotyczą też np. Jadwigi Emilewicz, Justyny Orłowskiej i byłego premiera Mateusza Morawieckiego - także w kontekście programu Poland biznes Harbour. W grę wchodzi, jak dopowiedział, niedopełnienie obowiązków i działanie na szkodę interesu publicznego.

- Mówimy tutaj o programie, który stał się wrotami do Unii Europejskiej, do Polski, dla tzw. informatyków białoruskich. Ale z czasem rozszerzony został na Rosję, a później praktycznie na cały świat. Oczywiście program nie został przyjęty. Procedury nie zostały opisane, ale program i tak uderzył w polskie bezpieczeństwo - podkreślił Marek Sowa.

Ocenił przy tym, że w każdym z tych przypadków były to działania "zaplanowane, systemowe, które miały na celu konkretne cele do osiągnięcia". Tym bardziej, jak dodał, że projekty rozporządzeń mówiły np. o rozszerzeniu katalogu zawodów i państw, dla których wizy będą wydawane w Polsce, nie w kraju pochodzenia. - To były państwa z wysokiego ryzyka migracyjnego, a wizy miały być wydawane w Łodzi. To tam de facto chcieli zbudować fabrykę wiz, gdzie na skalę masową, bez sprzeciwu konsulów, będzie rozpatrywany każdy wniosek. Pod warunkiem, że będzie oczywiście pochodził z otoczenia polityków PiS - dopowiedział Marek Sowa.

Przełom w sprawie afery wizowej? Posłanka z komisji śledczej: Zgłaszają się świadkowie, chcę mówić

"Żaden poseł PiS nie odwiedził kancelarii tajnej"

Szef sejmowej komisji zapowiedział też w TOK FM, że jako sprawozdawca przedstawi Sejmowi raport wraz z zapowiadanym przez PiS zdaniem odrębnym. W praktyce, jak wskazał, może to być alternatywny raport, który liczy teraz 34 strony. Jak ocenił, jest on jednak przykładem "słabego zaangażowania polityków w pracę komisji".

- Żaden poseł PiS nie odwiedził kancelarii tajnej, żaden nie zapoznał się z dokumentem. Mam też nieodparte wrażenie, że z tych dokumentów, które wpływały do komisji, a były tego ogromne ilości, nie chcieli znać niczego, co by tezie, którą stawiali i którą podtrzymywali, przeczyło. Nie chcieli być obciążeni wiedzą - skwitował w TOK FM.