,
Obserwuj
Polityka

Lewica na jednej liście? Te słowa brzmią jak polityczny wyrok. "Nic z tego nie będzie"

2 min. czytania
07.10.2026 21:10

Na lewicy wrze. Wczorajsza awantura w Sejmie między dawnymi sojusznikami pokazała, jak głęboki jest konflikt między Nową Lewicą Włodzimierza Czarzastego, a partią Razem Adriana Zandberga. W "Poranku TOK FM" Dominika Długosz z "Newsweeka" i Joanna Sawicka z Polityki Insight nie miały złudzeń: wspólna lista lewicy coraz bardziej przypomina polityczną fikcję.

Adrian Zandberg i Włodzimierz Czarzasty
Adrian Zandberg i Włodzimierz Czarzasty
fot. MARCIN BANASZKIEWICZ/Archiwum: FotoNews

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy jest szansa na wspólną listę lewicy w wyborach w 2027 roku?
  • Jaki plan na wybory ma Razem, a jaki Nowa Lewica?

Kolejna odsłona ostrej walki o wyborców lewicy. We wczorajszym wystąpieniu na mównicy sejmowej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk ostro zaatakowała partię Razem. Ministra pracy i polityki społecznej wyliczała sukcesy Nowej Lewicy i krytykowała bezczynność byłych kolegów i koleżanek z partii Zandberga. Na reakcję przewodniczącego Razem nie trzeba było długo czekać i w mediach wybuchła słowna przepychanka. Gdzie więc w tym wszystkim szansa na wspólną listę lewicy w wyborach?

Dominika Długosz w rozmowie z Tomaszem Sekielskim oceniła, że deklaracje Czarzastego o jednej liście są przede wszystkim elementem kampanijnej strategii: - Moim zdaniem, tutaj już nie ma o czym gadać. Te marzenia Włodzimierza Czarzastego, to jest też taktyka kampanijna. Czarzasty długo będzie "przytulał do serca" Adriana Zandberga i wyciągał do niego rękę, tylko po to, żeby potem wszystkim mówić: patrzcie, Adrian nie chce, ja chciałem, ja do samego końca chciałem mieć jedną listę -twierdzi Długosz.

Razem ma jednak własny plan: zbudować jak najsilniejszą pozycję i zachować wyraźny dystans wobec Koalicji Obywatelskiej oraz Nowej Lewicy. Jak wskazywała Joanna Sawicka, partia Zandberga może być po wyborach gotowa do rozmów z Donaldem Tuskiem, ale pod jednym warunkiem: musi mieć wystarczająco dużo posłów, by bez jej głosów nie dało się zbudować większości. To oznacza polityczną kalkulację bez sentymentów: najpierw samodzielny start i walka o własny wynik, potem twarde negocjacje. W takim scenariuszu, wspólna lista z Czarzastym przeszkadza, zamiast pomagać.

Źródło: TOK FM