Alarmy to dla nich coraz większa codzienność. "Emocje były, stresowałam się bardzo"
W Rzeszowie i Lublinie zawyły syreny. W niektórych szkołach dyrektorzy podjęli decyzję o ewakuacji uczniów. Młodzież zeszła do piwnic.
Ewakuowano szkołę we Włodawie
Przez blisko godzinę na Lubleszczyźnie i Podkarpaciu obowiązywał alarm ogłoszony przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Polska poderwała myśliwce w związku z zagrożeniem atakiem z powietrza. W Rzeszowie i Lublinie zawyły syreny. W niektórych szkołach dyrektorzy podjęli decyzję o ewakuacji uczniów. Młodzież zeszła do piwnic.
- Dostaliśmy informację i młodzież mieliśmy w piwnicach przy hali sportowej. Z tą młodzieżą przebywaliśmy i monitorowaliśmy, co będzie dalej. Niektóre dziewczyny bardzo się dopytywały i było widać podenerwowanie u tych dzieci - powiedział pracownik szkoły w rozmowie z reporterką TOK FM Anną Gmiterek-Zabłocką.
- Emocje były, stresowałam się bardzo. Strach o to, że może się zacząć wojna i to wszystko. Rodzice pisali, czy wszystko dobrze. Pierwszy raz coś takiego, nie wiedzieliśmy w sumie, co się dzieje, ale nie było dużej paniki - relacjonowała jedna z uczennic.
Normalną pracę wznowiły już lotniska w Lublinie i Rzeszowie, które ze względu na czas alarmu zawiesiły loty.
Źródło: Anna Gmiterek Zabłocka, TOK FM