"Instytucja dla pieniędzy". Grube miliony na ostatnią chwilę na muzeum w Chełmie. Dotarliśmy do umowy
W Chełmie na Lubelszczyźnie ma powstać Muzeum Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania im. Lecha Kaczyńskiego. Radni debatowali o tym od dawna. Na przełomie roku miasto kupiło działkę z zabudowaniami (za mniej więcej pięć milionów złotych), a w październiku - kilka dni przed wyborami - podpisano list intencyjny o współprowadzeniu instytucji przez samorząd Chełma i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
22 listopada - gdy polityczna rzeczywistość już jasno wskazywała, że PiS pożegna się z władzą - minister kultury Piotr Gliński potwierdził prezydentowi Chełma, że miasto dostanie blisko 180 milionów złotych na stworzenie muzeum. Zaraz potem radni zgodzili się na wprowadzenie tych pieniędzy do miejskiej kasy w ramach umowy zawartej z ministrem kultury (choć jej treści jeszcze wtedy nie znali). Formalnie rzecz biorąc, radni uchwalili zmiany w tzw. wieloletniej prognozie finansowej. Poprosiliśmy władze Chełma o udostępnienie zawartej w dniu 27 listopada 2023 roku umowy. Po kilku dniach oczekiwania dostaliśmy jej skan.
W umowie zawartej aż do 31 grudnia 2028 roku zapisano, że muzeum ma być "wspólną samorządową instytucją kultury". Czytamy też, że "minister i miasto zobowiązują się zapewnić muzeum środki finansowe w formie dotacji podmiotowej niezbędne do prowadzenia działalności statutowej". O jakich kwotach mowa? W latach 2024-2026 miasto ma przekazać na działanie muzeum 100 tys. zł, a minister - 900 tys. zł. W 2027 roku zarówno miasto, jak i ministerstwo mają dać już po milionie złotych, a od 2028 roku oba podmioty zobowiązały się do przekazywania Muzeum Rzezi Wołyńskiej - corocznie - po dwa miliony złotych.
Dodatkowo Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w latach 2024-2027 ma przekazać na wydatki inwestycyjne, związane z adaptacją nieruchomości na potrzeby muzealne, dotację celową w kwocie 162,9 mln zł, a miasto dołoży w tym czasie 18,1 mln zł na "adaptację kompleksu zabudowań zespołu dawnego szpitala wojskowego przy ul. Hrubieszowskiej 102 w Chełmie na siedzibę Muzeum Pamięci Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Chełmie oraz wykonanie ekspozycji muzealnej".
Kto dyrektorem nowego muzeum w Chełmie?
W umowie zapisano również, że dyrektora muzeum powoła prezydent Chełma, ale w uzgodnieniu z ministrem kultury "w trybie określonym w ustawie o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej". 6 grudnia Jakub Banaszek wydał zarządzenie o powierzeniu pełnienia tych obowiązków Natalii Jędruszczak, dotychczasowej dyrektorce Muzeum Ziemi Chełmskiej. P.o. dyrektorem nowego muzeum może być ona aż do grudnia przyszłego roku.
Rada Muzeum ma być z kolei powoływana przez prezydenta Chełma po uzyskaniu akceptacji ministra. "W skład Rady Muzeum zostanie powołanych co najmniej trzech przedstawicieli wskazanych przez ministra i co najmniej dwóch przedstawicieli wskazanych przez miasto" - napisano w umowie.
Co ważne, w umowie znalazł się także zapis, że "w szczególnie uzasadnionych przypadkach może być ona rozwiązana za wypowiedzeniem. Okres wypowiedzenia wynosi sześć miesięcy, ze skutkiem na koniec roku budżetowego, w którym okres ten upływa (...)".
- Radni zgodzili się na przyjęcie pieniędzy od ministra, gdy jeszcze nie wiedzieli, co podpisują, jaka będzie ta umowa. Teraz widzą, w co się wpakowali. To będą ogromne kwoty obciążające budżet Chełma. Dalej do końca nie wiemy, po co nam to muzeum - mówi pan Piotr, mieszkaniec Chełma, który prosi o anonimowość.
Kwestię finansowania muzeum w Chełmie podniósł Donald Tusk, który w przyszłym tygodniu formalnie zostanie zgłoszony jako kandydat na premiera (w przypadku braku poparcia dla rządu Mateusza Morawieckiego). Inicjatywę określił jako tworzenie "instytucji powołanych tylko po to, by móc korzystać z tych pieniędzy".
Hartman: Czysta hipokryzja
O swoich wątpliwościach dotyczących powstania Muzeum Rzezi Wołyńskiej w Chełmie napisał w 'Polityce' prof. Jan Hartman. "W żadnym wypadku nie można tak poważnych spraw, jak pamięć ofiar czystek etnicznych oraz stosunków między dwoma, często zwaśnionymi, a dziś w tragicznych okolicznościach wojennych szczęśliwie zbliżającymi się do siebie narodami, czynić przedmiotem polityczno-finansowych targów. Nie wspominając już o traktowaniu ich w naiwnej i wąskiej perspektywie prosperity jednego z miast, liczącego na 'pieniądze pozostawione przez turystów'" - napisał Hartman, czym nawiązał m.in. do wypowiedzi radnych, którzy mówili TOK FM, że - po uruchomieniu muzeum - miasto może zyskać na tym turystycznie.
"Zapowiedzi, że w Chełmie, w Muzeum Rzezi Wołyńskiej, jednać się będą - pod egidą PiS i jego akolitów - Polacy i Ukraińcy, to czysta hipokryzja. Nie o żadne pojednanie tu chodzi, a nawet pewnie nie tak bardzo o posadki dla działaczy, lecz o duże 'okołopartyjne' pieniądze i przyjemność wydawania ich wedle własnego uznania" - wskazał Jan Hartman w swoim tekście w 'Polityce'.
Artykuł oburzył prezydenta Chełma Jakuba Banaszka (PiS).
Prezydent razem ze współpracownikami rozpoczął zbieranie podpisów pod listem, w którym domaga się "nie tylko przeprosin, ale przede wszystkim refleksji". Z informacji, które dotarły do Radia TOK FM, wynika, że list trafił do chełmskich szkół - wraz z prośbą o zbieranie podpisów poparcia pod nim. "W załączeniu przesyłam wzór listy poparcia, którą uprzejmie proszę wydrukować i udostępnić pracownikom Państwa placówek poprzez wyłożenie list w widocznym miejscu celem umożliwienia włączenia się w inicjatywę" - to fragment listu, z zastrzeżeniem, że zbieranie podpisów jest całkowicie dobrowolne, a wiadomość ma charakter informacyjny.
Rzecznik prezydenta Chełma, Damian Zieliński potwierdził nam, że rzeczywiście taki list został do szkół wysłany przez dyrektora gabinetu prezydenta miasta. "Od momentu, w którym zainicjowana została zbiórka, bezpośrednio z Urzędem Miasta kontaktują się mieszkańcy. Pytają o to, gdzie można składać podpisy, ale również o to, czy mogą zabrać listę, by rozpowszechnić ją wśród znajomych. Takie zapytania wpływały również od chełmian zatrudnionych w miejskich jednostkach, w tym również oświatowych. Po wspomnianych zgłoszeniach zdecydowano, by przekazać informację o zbiórce podpisów pracownikom chełmskiej oświaty" - napisał Zieliński w odpowiedzi udzielonej TOK FM.
- To takie sugerowanie, że jest list i warto go podpisać. Oczywiście, przymusu nie ma, ale jest sugestia, że warto - mówi nam pani Ewa, jedna z chełmskich nauczycielek. Ona - nie zamierza tego podpisywać.