,
Obserwuj
Lubelskie

Ważny krok w leczeniu endometriozy. ''Czuję, że odzyskałem godność jako lekarz''

4 min. czytania
20.07.2025 09:00
W Lublinie, a konkretnie w Szpitalu Wojskowym, powstał Referencyjny Ośrodek Leczenia Endometriozy. Posiada 13 łóżek, wykonuje około 200 operacji rocznie i ma na to dofinansowanie. - W końcu - jako lekarz - nie muszę się martwić o finanse - mówi dr hab. Krzysztof Gałczyński.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Od lipca w kilku miejscach w Polsce powstały Referencyjne Centra Leczenia Endometriozy, pod patronatem Ministerstwa Zdrowia. Jedno z nich działa w Szpitalu Wojskowym w Lublinie. Powstanie centrów to realizacja zapowiadanego od wielu miesięcy przez ministrę Izabelę Leszczyznę programu kompleksowego leczenia endometriozy.

Według lekarzy endometriozę może mieć nawet 30 procent kobiet w Polsce - część nawet o tym nie wie. Niektóre mogą myśleć, że bolesne miesiączki to coś normalnego, inne słyszą niestety w gabinetach ginekologicznych, że 'taka ich uroda'. Są też przypadki, gdy pacjentki leczone są na zupełnie inne choroby. W efekcie endometrioza zostaje wykryta dopiero po kilku latach. Powstanie centrów i dofinansowanie leczenia tej choroby ma to zmienić.

200 operacji rocznie

Lubelski ośrodek to 13 łóżek. Szpital leczy kobiety od kilku lat, operacje endometriozy były tu wykonywane już wcześniej. Nawet ponad 200 rocznie. - To dużo - przyznaje wiceminister zdrowia Marek Kos.

Między innymi dlatego to właśnie Szpital Wojskowy - a nie żadna z placówek uniwersyteckich - dostał tytuł centrum referencyjnego. Operacje to często wielogodzinne, skomplikowane zabiegi, które łączą się też z koniecznością rehabilitacji i zaopiekowania pacjentką także potem.

Dr hab. Krzysztof Gałczyński poświecił endometriozie całe swoje zawodowe życie. W rozmowie z TOK FM nie kryje, że nie było to łatwe, bo w ostatnich latach, gdy lekarze zaczęli robić operacje na większą skalę, szpital się zadłużał.

- Dla mnie, jako lekarza, ważne jest to, że teraz - po utworzeniu centrum referencyjnego - będziemy mogli przede wszystkim opiekować się pacjentkami na wysokim poziomie. Osobiście uważam, że stworzenie centrum przywraca pewną godność bycia lekarzem, ponieważ do tej pory te wszystkie procedury, które wykonywaliśmy, były deficytowe. W efekcie, każdą taką operacją, która trwała cztery czy pięć godzin, zadłużaliśmy szpital. Ta ustawa i to nowe finansowanie przywraca mi poczucie godności, że w końcu - jako lekarz - nie muszę się martwić o finanse. Dla mnie to niezwykle ważne - mówi dr Gałczyński.

Ma nadzieję, że teraz - przy zmianie finansowania - takich zmartwień już nie będzie. - Tu nie chodzi o to, by nasz oddział przynosił zyski. Jesteśmy w systemie publicznej ochrony zdrowia. I mam nadzieję, że te nowe zasady spowodują, że przynajmniej będziemy się finansować na zero - dodaje.

Dwa miliony złotych rocznie

Centrum Leczenia Endometriozy w Lublinie ma otrzymywać z NFZ dwa miliony złotych rocznie. W tym roku, jako, że to już lipiec - milion złotych.

To samo słyszymy od szefa oddziału w Szpitalu Wojskowym w Lublinie dr Piotra Olchy. - Do tej pory leczenie operacyjne endometriozy było ekstremalnie nieopłacalne. Dziś wiem, że przeprowadzenie pacjentki przez leczenie, szczególnie chodzi tu o bardzo drogie leczenie operacyjne, nie będzie generowało długu dla szpitala - wyjaśnia ordynator, szef EndoTeamu (tak się nazwali).

Zapewnia, że zawsze wychodził z założenia, iż najważniejsze jest zdrowie pacjentek, a nie pieniądze. - Oczywiście, spotykałem się z szefem naszego szpitala i zdarzało się, że zbierałem cięgi za to, że wykonujemy operacje niedochodowe, generujące długi. Natomiast tłumaczenie moje było proste: nie jestem ekonomem, nie prowadzę firmy biznesowej. Ja mam pomóc chorej kobiecie. I, przyznaję, z pełną świadomością zadłużałem oddział, biorąc to na klatę. I to był jeden z najtrudniejszych aspektów. Natomiast potem wracałem do mojego zespołu, do kolegów lekarzy i dostawałem wsparcie. Mieliśmy wspólną wizję i operowaliśmy dalej - mówi dr Olcha. Też liczy, że teraz - gdy oddział stał się centrum referencyjnym - takich problemów już nie będzie.

Endometrioza. Co to za choroba?

Endometrioza to choroba podstępna, która często daje niejednoznaczne objawy. Jak pisaliśmy na naszym portalu, pacjentki często leczą się na zespół jelita nadwrażliwego, na depresję, na bóle brzucha czy wrzody i dopiero po latach wychodzi, że ich dolegliwości to właśnie endometrioza. Bo lekarze na czas nie potrafią tego wykryć. Stworzenie specjalistycznych centrów ma służyć m.in. edukacji i kształceniu medyków - by mogli się uczyć od tych, którzy w temacie siedzą od dawna.

Jak mówi nam dr Gałczyński, dziś są metody, by skutecznie diagnozować endometriozę. - Podstawą diagnostyki jest prawidłowo wykonane USG. To jest USG w tzw. algorytmie endometriozy, gdzie jesteśmy w stanie krok po kroku, przeglądając cała miednicę mniejszą, wykryć ogniska endometriozy jajnikowej, endometriozy głębokiej, a nawet czasami - endometriozy powierzchownej - tłumaczy nasz rozmówca.

- Obecnie wszystkie pacjentki z podejrzeniem lub rozpoznaniem endometriozy mogą być objęte leczeniem specjalistycznym. Możliwa jest pogłębiona diagnostyka, leczenie zachowawcze czy operacyjne. Także nadzór nad leczeniem pooperacyjnym i dalsze leczenie są proponowane w ramach jednego zespołu terapeutycznego, który ma ogromne doświadczenie w leczeniu tego schorzenia - mówi wiceminister zdrowia, Marek Kos.

W Polsce od lipca powstało osiem Referencyjnych Centrów Leczenia Endometriozy. Te ośrodki to - obok Szpitala Wojskowego w Lublinie - także: Szpital Uniwersytecki w Krakowie, Opolskie Centrum Onkologii im. prof. T. Koszarowskiego, Katowickie Centrum Onkologii, Wojskowy Instytut Medyczny, Szpitale Pomorskie sp. z o.o., Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki oraz Wielkopolskie Centrum Onkologii. Nie ma rejoniacji - pacjentka z Pomorza może wybrać leczenie w Lublinie, a ze Śląska - choćby na Pomorzu.

Co ważne, na razie powstały ośrodki szpitalne leczena endometriozy - lekarze czekają teraz na systemowe rozwiązanie również kwestii opieki ambulatoryjnej w tym zakresie. - Jesteśmy na początku drogi, ale ten ważny krok, oczekiwany przez tysiące kobiet w Polsce, zrobiliśmy - mówiła na początku lipca w Krakowie ministra zdrowia Izabela Leszczyna.