Tomasz Guzowski nie żyje. Mejza przedstawiał go jako ozdrowieńca. "Terapia była fikcją"
Informację o śmierci Tomasza Guzowskiego podała zielonogórska 'Gazeta Wyborcza', powołując się na krewnych mężczyzny. - Tomek zmarł nad ranem. Terapia była fikcją, nic mu się po niej nie polepszyło. To była mistyfikacja - powiedział dziennikarzom 'GW' z Zielonej Góry Bartosz Guzowski, kuzyn mężczyzny. W jego opinii 'Mejza powinien zostać ukarany, bo dawał fałszywą nadzieję, obiecywał coś, co nie było możliwe do spełnienia' i 'wykorzystał Tomka'.
Słynna konferencja Mejzy
Tomasz Guzowski - w grudniu 2021 roku - wystąpił na konferencji prasowej z Łukaszej Mejzą. Chodziło o eksperymentalne terapie pluripotencjalne komórkami macierzystymi. Konferencja była skutkiem afery ujawnionej przez dziennikarzy Wirtualnej Polski. Podawali, że należąca do Mejzy firma 'oferowała ciężko chorym osobom bardzo kosztowną pomoc w organizacji terapii komórkami macierzystymi'. Polityk miał osobiście przekonywać potencjalnych pacjentów, a także opiekunów dzieci, o skuteczności stosowanych przez firmę metod, które - tak w Polsce, jak i na całym świecie - uznawane są za niesprawdzone i niebezpieczne.
Mejza - po ujawnieniu procederu - miał wysyłać pisma przedprocesowe do rodzin chorych dzieci, które rozmawiały z mediami o działaniach jego firmy. Podczas specjalnej konferencji prasowej twierdził, że 'mamy do czynienia z największym atakiem politycznym po 1989 roku'. Grzmiał, że to 'atak na Zjednoczoną Prawicę i większość rządową'.
Guzowski na konferencji Łukasza Mejzy przekonywał, że terapia rzeczywiście działa. Aby udowodnić to dziennikarzom, wstał w wózka inwalidzkiego, uniósł ręce do góry.
Tomasz Guzowski chorował na genetyczną adrenoleukodystrofię, niszczącą komórki nerwowe w mózgu. Zapadł na nią w dorosłym życiu.
Łukasz Mejza dotkliwie ukarany. Poseł ma zapłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych
Łukasz Mejza znów w Sejmie
Po nagłośnieniu afery dotyczącej 'terapii' Mejzy politycy opozycji apelowali o jego odwołanie z funkcji wiceministra sportu. Ostatecznie sam Mejza - tuż przed Bożym Narodzeniem w 2021 roku - podał się do dymisji.
'Odchodzę na własnych warunkach, z podniesionym czołem i poczuciem uczestnictwa w tak (jak wskazują zasięgi internetowe i medialne) największej nagonce w historii polskiej polityki, mającej na celu zniszczenie mnie w przestrzeni publicznej zrzeczenie się przeze mnie mandatu poselskiego, a co za tym idzie, doprowadzenie do sytuacji, w której obóz Zjednoczonej Prawicy traci większość sejmową' - pisał w mediach społecznościowych.
Po dwóch latach polityk dostał jednak miejsce na liście PiS odnowił mandat. Jest członkiem klubu Prawa i Sprawiedliwości.
Łukasz Mejza - jego losy ważyły się do ostatniej chwili. Są już wyniki z Zielonej Góry