10 tysięcy dla pielęgniarki rok po dyplomie. Młody lekarz tyle nie zarabia. "Ja im współczuję"
- Pozornie można powiedzieć, że młodzi lekarze na rynku pracy mają łatwo. Nie mają - mówi Monika Politańska, kierowniczka Biura Karier Uniwersytetu Zielonogórskiego. A jak wypada porównanie tzw. ekonomicznych losów absolwentów kierunku lekarskiego oraz pielęgniarstwa?
Losy absolwentów szkół wyższych w Polsce śledzić można dzięki systemowi Monitorowania Ekonomicznych Losów Absolwentów korzystającemu z danych z ZUS i systemu POL-on (dane MNiSW na temat szkolnictwa wyższego w całej Polsce). Dowiadujemy się z niego między innymi, że mediana zarobków lekarza w pierwszym roku po studiach w województwie lubuskim kształtuje się w granicach 6500 zł brutto. To tyle, ile wynosi średnia zarobków w regionie.
10 tysięcy brutto rok po dyplomie
Pielęgniarstwo przoduje ostatnio w rankingach zarobków, a czas poszukiwania pracy przez pielęgniarki po studiach liczy się w dniach - nie miesiącach. Przykładowo - absolwenci stacjonarnych studiów pielęgniarskich II stopnia Uniwersytetu w Zielonej Górze w pierwszym roku po dyplomie zarabiają średnio brutto 8413 zł (mediana), a zatrudnienie na umowę o pracę znajdują w ciągu około 2 tygodni.
Gorzej wypadają pielęgniarki i pielęgniarze po studiach na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu (mediana zarobków o prawie 1000 złotych niższa, czas poszukiwania pracy etatowej - 0,7 miesiąca), za to o wiele lepiej - absolwenci pielęgniarstwa w małych miejscowościach. Przykładowo: 10 455 zł brutto to mediana średnich miesięcznych zarobków ze wszystkich źródeł w pierwszym roku po dyplomie absolwentów pielęgniarstwa Wyższej Szkoły Medycznej w Kłodzku, 10 263 zł brutto - tych kończących podobne studia w Legnicy, a 10 288 zł brutto - w Nysie.
System Monitorowania Ekonomicznych Losów Absolwentów korzysta z danych z ZUS w połączeniu z PESEL-em, sumując wszystkie wynagrodzenia danej osoby, która może pracować na więcej niż jednym etacie. - Trzeba też pamiętać, że pielęgniarki szybciej wchodzą na rynek pracy niż lekarze, bo już po trzyletnich studiach licencjackich mogą podjąć pracę, budować zawodową pozycję i zdobywać doświadczenie. Kształcenie lekarza specjalisty trwa znacznie, znacznie dłużej i w efekcie późnej przynosi wymierne finansowe sukcesy i efekty - podkreśla Monika Politańska.
Oferty dla lekarzy
- Nie jest powiedziane, że lekarz będzie mógł odbyć wymarzoną specjalizację w mieście, w którym mieszka i w ramach rezydentury na umowę o pracę - mówi nasza rozmówczyni. - Wydawałoby się, że dla tych lekarzy jest pełno ofert pracy, ale mówiąc szczerze - ja im współczuję - dodaje.
Wielu absolwentów kierunku lekarskiego czeka rozczarowanie, gdy okazuje się, że ze względu na zbyt małą liczbę rezydentur oferowanych przez państwo w ich wymarzonej specjalizacji, czy też miejscu zamieszkania, ich pierwsze wybory zawodowe oraz formy zatrudnienia (umowa o pracę) nie zawsze mogą być zrealizowane.
Miejsce odbywania stażu podyplomowego wyznacza okręgowa rada lekarska, uwzględniając zaproponowane przez kandydata ośrodki. Jak tłumaczy nasza rozmówczyni, rada ma też na względzie lekarzy, którzy mieszkają na terenie działania rady i ukończyli studia z kolejno najwyższą średnią ocen. Uwzględnia się również maksymalną liczbę lekarzy, którzy mogą odbywać staż w danym podmiocie. Pozostałym osobom proponowane są inne miejsca, niekoniecznie w miejscu zamieszkania.
- Jeżeli lekarz ukończy staż, może ubiegać się o odbycie szkolenia specjalizacyjnego. Swój wniosek składa również w ogólnopolskim Systemie Monitorowania Kształcenia Pracowników Medycznych, wskazując w nim województwo, tryb odbywania specjalizacji: w ramach rezydentury lub miejsca pozarezydenckiego, określając maksymalnie 15 wariantów wyboru specjalizacji, jeżeli są dostępne - wyjaśnia Politańska. Wnioskowanie o specjalizację jest możliwe po opublikowaniu listy dostępnych miejsc. Liczbę miejsc szkoleniowych określa i ogłaszają: minister zdrowia - dla lekarzy, którzy będą odbywać szkolenie specjalizacyjne w trybie rezydentury, wojewoda - dla lekarzy, którzy będą odbywać szkolenie specjalizacyjne w trybie pozarezydenckim.
- Lekarze są kwalifikowani w kolejności od najwyższego wyniku uzyskanego w ogólnopolskim postępowaniu konkursowym, który obejmuje: wynik ogólnopolskiego Lekarskiego Egzaminu Końcowego połączony z punktami dodatkowymi za publikacje naukowe w punktowanych czasopismach naukowych - tłumaczy nasza rozmówczyni.
Tutaj lekarzy brakuje najbardziej
W efekcie takiego systemu kwalifikacji młody medyk może nie mieć możliwości pracowania w ramach rezydentury w mieście, w którym - na przykład - założył już rodzinę lub kupił mieszkanie na kredyt. Absolwenci kierunku lekarskiego decydują się więc często na miejsca pozarezydenckie, umowy kontraktowe i zakładają własną działalność gospodarczą. Do czego - bardzo często - nie są przygotowani.
- Zauważyliśmy ten problem, gdy nasz pierwszy rocznik kierunku lekarskiego ukończył studia [2021 r. - przyp. red.] i jako Biuro Karier zaczęliśmy natychmiast organizować szkolenia z zakładania działalności gospodarczej i różnic pomiędzy umową o pracę, a umową kontraktową, żeby odczarować ten trudny dla naszych lekarzy temat. Chcieliśmy ułatwić im wejście na rynek pracy, żeby zatrzymać ich w województwie lubuskim, chociażby na kontraktach. Żeby nie uciekali od nas, bo są dobrze wykształconymi młodymi ludźmi, którzy są szczególnie potrzebni w naszym województwie, patrząc na liczbę lekarzy przypadających na mieszkańca - podkreśla nasza rozmówczyni.
W województwie lubuskim ten odsetek jest najniższy w kraju. Według danych GUS opublikowanych w raporcie 'Zasoby kadrowe w wybranych zawodach medycznych' pod koniec 2022 roku w województwie lubuskim wskaźnik określający liczbę lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentem w przeliczeniu na 10 tysięcy mieszkańców wyniósł 23,8. To najgorszy wynik w kraju. Dla porównania - w najlepszym pod tym względem województwie łódzkim to 42,8, a w kolejnym - mazowieckim 41,4.