"Pani profesor nie dość, że mądra, to i ładna". Przez to przechodzą kobiety na uczelniach?
- Kobiety stanowią 48 procent ogólnej liczby nauczycieli akademickich w Polsce;
- 'Im wyższy szczebel drabiny akademickiej, im wyższy stopień lub tytuł naukowy, tym kobiet jest mniej' - mówi nam prof. Ewa Bochno;
- Naukowczynie borykają się z przypadkami niedoceniania ich pracy naukowej. To zjawisko znane jako 'efekt Matyldy';
- 'Są badania, które potwierdzają, że bardzo często - jeżeli w zespole jest mężczyzna i kobieta - to zasługi za dokonania tego zespołu przypadają mężczyźnie' - wskazuje ekspertka.
- Jeżeli przyjrzymy się liczbie osób, które studiują na uczelniach, to zdecydowanie więcej jest kobiet. Odsetek wynosi około 60 procent. Natomiast jeżeli przyjrzymy się zatrudnieniu - to im wyższy szczebel drabiny akademickiej, im wyższy stopień lub tytuł naukowy, tym kobiet jest mniej - mówi nam prof. Ewa Bochno z Uniwersytetu Zielonogórskiego, która na swojej uczelni poprowadziła niedawno debatę na temat sytuacji kobiet w środowisku akademickim*.
Punktem wyjścia debaty były dane zawarte w raporcie opracowanym przed dwoma laty i opublikowanym w systemie RAD-on, będącym częścią największej bazy danych, w oparciu o którą resort nauki i inne agendy państwowe kształtuje politykę naukową. 'Brak równowagi płci to znacząca przeszkoda na drodze do wykorzystania pełnego potencjału systemu badań naukowych i innowacji w Europie' - czytamy w tym raporcie. Sytuacja kobiet w nauce zmienia się jednak bardzo powoli.
Jakub Żyje w 'najbardziej zapalnym miejscu' Polski. Mówi, kiedy zaczął się bać
Indeks szklanego sufitu
Kobiety stanowią 48 procent ogólnej liczby nauczycieli akademickich w Polsce. W naukach humanistycznych i społecznych - wśród osób prowadzących badania naukowe - połowa to kobiety, ale w naukach ścisłych i technicznych - jest ich zaledwie jedna trzecia - podaje RAD-on w oparciu o dane z 2022 roku.
Dla każdej uczelni wyliczony został również tzw. Indeks szklanego sufitu (Glass Ceiling Index, GCI), czyli wskaźnik porównujący odsetek kobiet wśród naukowców z odsetkiem kobiet z tytułem profesora. Gdy GCI wynosi 1 - mamy do czynienia z równością płci. Natomiast im wyższa wartość wskaźnika, tym trudniejsza sytuacja kobiet. Przykładowo - GCI dla Uniwersytetu Warszawskiego wyniósł 1,56; dla Uniwersytetu Zielonogórskiego - 2,39. Są jednak uczelnie, na których GCI przekracza 4, a nawet 10.
Mobbing, podteksty seksualne i karanie ciszą. Opole przyjrzało się pracy w urzędach
Okoliczności wpływających na sytuację kobiet w nauce jest dużo więcej. - Jeżeli przyjrzymy się kierowniczkom i kierownikom grantów ministerialnych, fundacyjnych czy grantów na doktoraty wdrożeniowe, stypendiom dla wybitnych naukowców czy różnym konkursom, to kierownikami tych konkursów rzadziej są kobiety i ta różnica jest bardzo widoczna. W przypadku kadry zarządzającej na uczelni, im wyższy stopień zarządzania, tym mniej kobiet - wymienia prof. Bochno.
Na Uniwersytecie Zielonogórskim udział kobiet wśród nauczycieli akademickich wynosi 0,45. - Na naszej uczelni około 60 procent studiujących również stanowią kobiety, ale już wśród doktorantów sytuacja się odwraca. Doktorantek mamy mniej niż 40 procent - stwierdza nasza rozmówczyni.
Porównuje też liczbę pracowników na stanowiskach badawczych i na stanowiskach dydaktycznych. - Na dydaktycznych jest zdecydowanie więcej kobiet, na badawczych - więcej mężczyzn. Kobiet z tytułem profesora mamy tylko około 22 procent, a około 77 procent to mężczyźni. Natomiast wśród wykładowczyń i starszych wykładowców - ponad połowę stanowią kobiety - stwierdza prof. Ewa Bochno.
Seksizm, efekt Matyldy i niewidzialna praca kobiet
Jak słyszymy, naukowczynie borykają się również z przypadkami niedoceniania ich pracy naukowej. To zjawisko znane jako 'efekt Matyldy', polegający na pomijaniu udziału kobiet w pracy naukowej i przypisywania ich osiągnięć mężczyznom.
- Są badania, które potwierdzają, że bardzo często - jeżeli w zespole jest mężczyzna i kobieta - to zasługi za dokonania tego zespołu przypadają mężczyźnie. To się dzieje na całym świecie - zaznacza profesorka. - Efekt Matyldy obserwujemy również wtedy, gdy ubiegamy się o kolejne stopnie lub tytuły naukowe. W wysoko punktowanych publikacjach naukowych jest tylko 30 procent tekstów kobiet. I choć recenzent nie zna nazwiska osoby, której pracę recenzuje, to jednak z kontekstu lub z przypadków używania feminatywów może tego się domyślić - dodaje nasza rozmówczyni.
Wskazuje również, że to zwykle kobiety na uczelniach odpowiadają za większość niedocenianej zwykle pracy administracyjnej. - Na uczelniach jest bardzo dużo tak zwanej niewidzialnej pracy kobiet. Organizacja pracy, wypełnianie dokumentów, dbanie o cały proces kształcenia i działanie uczelni - to jest praca kobiet. Około 70 procent pracownic uczelni to panie z administracji, z działu technicznego. Wszyscy tworzymy uniwersytet, a ta praca często jest po prostu pracą niewidzialną. I tego również jako kobiety doświaczamy na uczelniach - mówi prof. Bochno.
Dodaje, że co prawda wiele w tej sprawie się zmienia, jednak naukowczyń wciąż nie omijają także przypadki seksizmu. - Na przykład zapowiadanie kobiet na konferencjach. O mężczyźnie mówi się: 'Teraz wystąpi profesor X'. A potem się mówi: 'Teraz wystąpi pani Ewa'. Chociaż również jest profesorką. Albo mówi się: 'Wystąpiła pani profesor. Nie dość, że mądrze, to taka jeszcze ładna'. To są sytuacje, które się dzieją, których doświadczamy - zaznacza prof. Bochno. - Podczas naszej debaty studentki mówiły o sytuacjach na zajęciach. Podkreślały, że były to pojedyncze seksistowskie działania wykładowców czy wykładowczyń, ale też do nich dochodziło - słyszymy.
W altruistach siła
Sytuacja kobiet na uczelniach poprawia się, ale wiele jest jeszcze do załatwienia - to jeden z wniosków przeprowadzonej w Zielonej Górze debaty pod hasłem 'Kobieta (w) akademii'. - Oczywiście, istotny jest cały proces socjalizacji kobiet do stereotypowego pojmowania swojej roli, co przekłada się na ogromne trudności z pogodzeniem wielu ról - matki, kobiety, wykładowczyni czy badaczki, ale również - na przykład opiekunki. Bo to zwykle na kobietę spada obowiązek opieki nas starzejącymi się rodzicami - mówi prof. Ewa Bochno. Zaznacza też, że warto nieustannie promować zrównoważony udział kobiet i mężczyzn w gremiach i procesach decyzyjnych na uczelniach i szukać rozwiązań, które ułatwiają łączenie roli zawodowej i rodzinnej, wyrównują szanse naukowe, a także wynagrodzenia.
Na Uniwersytecie Zielonogórskim kwestie dyskryminacyjne monitoruje uczelniane Centrum Równości, Dostępności i Wsparcia. - Do naszej dyskusji włączyła się szefowa tego centrum, a także pełnomocniczka rektora ds. równego traktowania, prof. Magdalena Steciąg. Podkreślała, że działania te zainicjowały dyrektywy Unii Europejskiej, nie było to oddolne działanie uniwersytetu - mówi prof. Bochno.
Podkreśla też, że był to pierwszy tego typu panel, który odbył się na Uniwersytecie Zielonogórskim. - Odebrałam po nim sporo sygnałów świadczących o tym, że dla wielu osób to bardzo istotne, by takie rozmowy inicjować i poruszać te kwestie, budować tego typu kulturę uniwersytecką. Pamiętajmy, że egoista zawsze wygra z altruistą. Ale grupa altruistów zawsze wygra z grupą egoistów. W grupach altruistów siła - podsumowuje.
* Panel dyskusyjny pod hasłem 'Kobieta (w) akademii' odbył się w Zielonej Górze 10 marca. Debatę poprowadziła dr hab. Ewa Bochno, prof. UZ z Instytutu Pedagogiki UZ, a wzięły w niej udział dr hab. Barbara Literska, prof. UZ - prorektor ds. studenckich i jakości kształcenia, dr hab. Sylwia Słowińska, prof. UZ – pedagożka, animatorka kultury, dr inż. Marta Gortych - prodziekanka ds. studenckich Wydziału Nauk Inżynieryjno-Technicznych, dr Paulina Korzeniewska - nauczycielka akademicka, anglistka, mgr Agata Szuba - kierownik Centrum Obsługi Studenta, mgr Jagoda Świerczek - studentka animacji kultury i twórczej aktywności w sieci, badaczka nierówności społecznych, lic. Sara Gaweł - studentka animacji kultury i twórczej aktywności w sieci, zaangażowana w pracę na rzecz młodych, działaczka.