advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

"Już nawet nie liczę na pomoc państwa, ale przynajmniej nagłośnienie faktu, że takie rodziny jak my istnieją"

4 min. czytania
02.04.2023 09:00
Warszawska Wola organizuje program Blisko Bliskich. Chodzi o bezpłatne wsparcie dla opiekunów osób starszych m.in. z alzheimerem. - To jest praca 24 godziny na dobę i brakuje systemowego wsparcia w tym zakresie - mówi nam pan Zbigniew, opiekun cierpiącej na alzheimera żony.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Blisko Bliskich to program skierowany do rodzin, pod opieką których znajdują się niesamodzielne osoby starsze, w tym chorzy z alzheimerem. Taka opieka to praca niemal na pełen etat, wymagająca wiele wysiłku, zaangażowania i niejednokrotnie wyrzeczeń.

Władze warszawskiej dzielnicy Wola wychodzą temu naprzeciw. Wraz ze stowarzyszeniem Syntonia uruchomiły (od kwietnia) bezpłatny program Blisko Bliskich. - W jego ramach opiekunowie osób starszych będą mogli uzyskać fachową pomoc i doradztwo, a także nowe umiejętności, które przydadzą im się w codziennych obowiązkach - mówi burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski. Chodzi m.in. o spotkania tematyczne dotyczące różnych aspektów opieki nad bliskim, wykłady specjalistów, konsultacje indywidualne z psychologiem i psychoterapeutą czy treningi redukcji stresu. 

Pozostawieni sami sobie

Osób z alzheimerem i innymi chorobami demencyjnymi w Polsce przybywa. Problem będzie prawdopodobnie narastał, bo nasze społeczeństwo się starzeje. Według danych GUS, obecnie co piąty mieszkaniec Polski ma ponad 65 lat. Przybywa ludności, zwłaszcza wśród kobiet, w wieku poprodukcyjnym.

- Dopóki ktoś nie ma w rodzinie osoby chorej, niesamodzielnej, z alzheimerem, dopóty nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo tacy ludzie są pozostawieni sami sobie - mówi TOK FM opiekująca się mamą pani Teresa z Warszawy. Sama przyznaje, że wcześniej nie zdawała sobie sprawy, jak drogie są usługi opiekuńcze i jak mało godzin takiej opieki można dostać za darmo czy za niewielką opłatą. 

"Zwracając się do pani, już nawet nie liczę na dodatkowe pieniądze i pomoc ze strony państwa, ale przynajmniej na nagłośnienie faktu, że takie osoby jak moja mama i takie rodziny jak my istnieją i jest ich bardzo wiele, coraz więcej. (...) Ważne, żeby wreszcie rozpoczął się proces uświadamiania społeczeństwa, jak wygląda codzienna opieka rodziny nad chorym z alzheimerem i pozostałymi chorobami demencyjnymi oraz neurodegeneracyjnymi. I nad uświadomieniem tego, że państwo nie robi dosłownie nic, żeby pomóc tym ludziom i ich rodzinom" - napisała do nas pani Teresa.

Okazuje się, że już w 2011 roku powstał Polski Plan Alzheimerowski, potem zmodyfikowany przez grupę ekspertów Alzheimer Polska. To związek organizacji pozarządowych i innych osób prawnych, działających na rzecz rozwoju ruchu alzheimerowskiego. "W trakcie pracy zespół uwzględnił również strategie i plany alzheimerowskie przyjęte przez rządy różnych krajów europejskich. Dokument ten - wraz z pismem przewodnim - przesłano na ręce Ministra Zdrowia Pana Adama Niedzielskiego z nadzieją, że wkrótce powołany zostanie interdyscyplinarny zespół, z udziałem przedstawicieli Alzheimer Polska, do szczegółowego opracowania Polskiego Planu Alzheimerowskiego" - napisano na stronie Alzheimer Polska. Tyle że do dziś nie wprowadzono go w życie. 

Opiekunowie osób z alzheimerem - w większości bliscy takich chorych - są najczęściej zdani głównie na siebie. Brakuje im pieniędzy choćby na opłacenie opiekunki, a jeśli nawet się na to decydują, w wielu przypadkach są to tylko pojedyncze godziny. Chory potrzebuje wizyt u lekarza, zajęć u rehabilitanta, a to wszystko łączy się z czasem i pieniędzmi. 

'To jest praca 24 godziny na dobę'

Zbigniew Tomczak jest prezesem Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera. Mieszka w Warszawie razem z żoną. Żona 14 lat temu zachorowała na alzheimera. Pan Zbigniew zrezygnował z kariery w lotnictwie, by być blisko niej. Takich osób - jak słyszymy - jest w Polsce mnóstwo. Jak wynika z niedawno opublikowanego raportu CSR firmy Tena, w tym momencie mamy w naszym kraju ok. sześciu milionów opiekunów nieformalnych (najczęściej są to członkowie rodzin). 

Tomczak przyznaje, że sytuacja takich osób jest trudna. Jeśli chora jest emerytką, a jej mąż - opiekun także pobiera emeryturę, najczęściej nie mogą korzystać z bezpłatnej pomocy społecznej, bo przekraczają przewidziane przez państwo progi dochodowe. - Dlatego powinniśmy w inny sposób ustawiać zarówno te progi dochodowe, jak i zupełnie inaczej patrzeć na opiekę, pamiętając, że to spory koszt. Do tego dochodzą wydatki na środki chłonne (jednorazowe pieluchy - przyp. red.), na leki, na codzienne życie - mówi pan Zbigniew.

- Opiekunowie nieformalni w wielu przypadkach odciążają i wyręczają państwo, ale w zamian powinni mieć status opiekuna - taki formalny, choćby do reprezentowania swojego podopiecznego. Bardzo brakuje Polskiego Planu Alzheimerowskiego. Bo opieka jest bardzo wymagająca. To jest praca 24 godziny na dobę. Brakuje systemowego wsparcia dla opiekunów - podkreśla Tomczak. 

Opiekunowie robią wszystko, co w ich mocy, by zapewnić bliskim właściwą opiekę i wsparcie. - To jest miłość jak żadna inna - przyznaje pan Zbigniew.

Pani Teresa, która opiekuje się mamą, dodaje, że mimo choroby Alzheimera mama - choćby oczami czy uśmiechem - potrafi pokazać, jak bardzo jest wdzięczna. - Przytula się do mnie, cieszy się, gdy jestem blisko. Widzę, że jej to sprawia ogromną radość, że jest ze mną czy z bratem - mówi. Właśnie dlatego opiekunowie najczęściej nie wyobrażają sobie oddania osoby bliskiej do domu pomocy społecznej.

Wsparciem dla nich może być zapowiedziane przez rząd świadczenie wspierające dla osób z niepełnosprawnościami. Ma wejść w życie od 2024 roku. Świadczenie wspierające będzie miało trzy poziomy. Najwyższy, dla osób wymagających największego wsparcia, będzie równy dwukrotności renty socjalnej. Wyniesie on więc 3176,88 zł brutto.