Kawalerka Karola Nawrockiego. Co ustalono do tej pory? "Zaprosiliśmy notariuszy"
- Izba Notarialna w Gdańsku bada okoliczności przekazania mieszkania Karolowi Nawrockiemu przez Jerzego Ż. Trwa zbieranie dokumentacji i wyjaśnień od notariuszy zaangażowanych w sprawę;
- Ujawniono, że Nawrocki już w 2011 r. rozpoczął działania zmierzające do przejęcia mieszkania - przelał 12 tys. zł na jego wykup z bonifikatą i otrzymał zapis testamentowy od Jerzego Ż., zanim ten trafił do aresztu;
- Sprawa budzi kontrowersje również ze względu na podpisanie aktu notarialnego w areszcie oraz wysokie oprocentowanie pożyczki udzielonej seniorowi przez Nawrockiego i jego żonę.
Izba Notarialna w Gdańsku wyjaśnia sprawę kawalerki Nawrockiego. 'Zbieramy materiał'
Jak poinformował TVN24 Sławomir Wroński, rzecznik prasowy Izby Notarialnej w Gdańsku, w tym tygodniu odbędzie się pierwsze posiedzenie rady izby od czasu, gdy ujawniono sprawę. 'Zbieramy materiał, zapoznaliśmy się z oświadczeniami, które były w akcie notarialnym zapisane. Co do zasady notariusz postępuje zgodnie ze sztuką, to znaczy przyjmuje oświadczenia stron i je wpisuje do aktu' - wyjaśnił Wroński.
Rzecznik zaznaczył, że notariusze nie posiadają narzędzi do dalszej weryfikacji oświadczeń stron po ich złożeniu. 'Notariusz bada, co do zasady, czy osoba jest świadoma, czy nie jest pod wpływem groźby lub błędu. Jeśli zachodzi jakaś obawa, że może być coś nie tak, to na pewno prosimy taką osobę indywidualnie na rozmowę' - powiedział.
Wroński podkreślił również, że obecnie 'nie ma żadnych zastrzeżeń do stron' w odniesieniu do pierwszej, przedwstępnej umowy. 'Jeśli chodzi o osoby, które znajdowały się w czasie podpisywania aktu, to do tej pory nie mieliśmy okazji porozmawiać z notariuszami. Ale zaprosiliśmy notariuszy, żeby porozmawiać na temat okoliczności sporządzania tych aktów notarialnych' - dodał.
Duda o 'wykiwanym' Mentzenie i 'nałogach' Nawrockiego'. Co jeszcze powiedział prezydent?
Afera mieszkaniowa Karola Nawrockiego. Zjawił się w areszcie z notariuszem
Cała sprawa kawalerki kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Karola Nawrockiego stała się publiczna po pytaniu Magdaleny Biejat podczas debaty prezydenckiej 'Super Expressu' z 28 kwietnia. Nawrocki deklarował wówczas: 'Mówię to w imieniu zwykłych Polek i Polaków, którzy - tak jak ja - mają jedno mieszkanie'.
Tymczasem portal Onet ujawnił, że wbrew wcześniejszej deklaracji Nawrocki nie jest właścicielem nie tylko mieszkania, w którym mieszka wraz z rodziną, ale także komunalnego w mieszkania na gdańskich Siedlcach. Zamieszkiwał w nim starszy mężczyzna Jerzy Ż., który dziś przebywa w jednym z domów opieki społecznej w Gdańsku.
W sprawie zaczęły wychodzić na jaw kolejne -niekorzystne dla Nawrockiego wątki, na które sztab kandydata PiS reagował kolejnymi, często sprzecznymi ze sobą komunikatami.
12 maja, tuż prze jedną z debat prezydenckich, sztab PiS opublikował wideo, w którym Karol Nawrocki próbuje wyjaśnić okoliczności nabycia 28,5-metrowej kawalerki od pana Jerzego Ż. Według relacji kandydata na prezydenta, senior miał poprosić go o pomoc w wykupieniu mieszkania, obawiając się jego utraty po aresztowaniu pod koniec 2011 r. Jednak, jak wskazali twórcy podcastu Onetu 'Stan Wyjątkowy' działania zmierzające do przejęcia lokalu rozpoczęły się już wcześniej - w październiku 2011 r., gdy Jerzy nie był jeszcze aresztowany.
'Ile razy jeszcze Nawrocki to powie?'. To hasło kandydata PiS 'mocno nietrafione'
20 października 2011 r. Nawrocki przelał na konto gdańskiego ratusza 12 tys. zł jako opłatę za wykup mieszkania z 90-procentową bonifikatą, przysługującą wyłącznie lokatorom. Tego samego dnia pan Jerzy sporządził testament, zapisując mieszkanie Nawrockim. Dopiero pod koniec listopada trafił do aresztu ( jak się później okazało, za przestępstwa natury seksualnej).
Aby sfinalizować przejęcie mieszkania, 24 stycznia 2012 r. Nawroccy doprowadzili do podpisania aktu notarialnego z udziałem notariusza, którego przyprowadzono do aresztu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Dziennikarze ujawnili fragment dokumentu potwierdzającego zawarcie umowy w areszcie.
Ponadto - jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", jeszcze przed aresztowaniem Nawroccy udzielili panu Jerzemu pożyczki na wspomniane 12 tys. zł, obciążając ją oprocentowaniem w wysokości 20 proc. rocznie - znacząco wyższym niż obowiązujące wówczas stawki kredytowe.
Posłuchaj: