,
Obserwuj
Śląskie

Czwarta ofiara wybuchu w kopalni Knurów-Szczygłowice. "Jego stan pogarszał się od kilku dni"

zsz
3 min. czytania
30.01.2025 10:48
W czwartek rano zmarł czwarty z górników leczonych w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich po zapaleniu metanu, do którego doszło 22 stycznia w kopalni Knurów-Szczygłowice - poinformował PAP rzecznik placówki Wojciech Smętek.
|
|
fot. JSW

Czwarty górnik zmarł po wybuchu metanu. 'Miał oparzenia 50 proc. powierzchni ciała'

Zmarły górnik to jeden z kilkunastu poszkodowanych w wypadku, który przewieziony został od razu do siemianowickiej oparzeniówki. Zmarł w czwartek rano.

- W związku z rozległym oparzeniem dróg oddechowych, jego stan znacznie się pogarszał się od kilku dni . Górnik przebywał na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii i miał oparzenia 50 proc. powierzchni ciała, w tym oparzenia III stopnia - poinformował PAP Smętek.

Niepokojące zjawisko wśród naukowców, także w Polsce. 'Widzę w tym doskonały biznes'

Jastrzębska Spółka Węglowa, do której należy kopalnia, poinformowała, że zmarły miał 42 lata, a w Ruchu Szczygłowice pracował od 13 lat.

Tragedia w kopalni Knurów-Szczygłowice. Nowe informacje o poszkodowanych

W szpitalu w Siemianowicach hospitalizowanych jest jeszcze sześciu górników, a W szpitalu w Krakowie dwóch.

- Stan pozostałych trzech górników na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii jest nadal ciężki. Górnicy na oddziałach chirurgii ogólnej są przytomni, wydolni krążeniowo i oddechowo w stanie stabilnym - powiedział rzecznik centrum oparzeń.

W środę Smętek powiedział PAP, że trzej górnicy przebywający na chirurgii ogólnej są w stanie stabilnym z tendencją do poprawy. Po przejściu koniecznych zabiegów chirurgicznych gojenie oparzeń przebiega dobrze. Dodatkowo uczestniczą w specjalistycznych sesjach w komorze hiperbarycznej wspomagającej ich regenerację.

JSW przekazała w czwartek, że poszkodowani zostali objęci opieką psychologiczną, a z pomocy psychologa skorzystać mogą również pracownicy kopalni Knurów-Szczygłowice.

'Płacimy za etaty, które nie są potrzebne'. Tyle codziennie kosztuje nas utrzymanie górnictwa

Śledztwo ws. wypadku w kopalni Knurów-Szczygłowice

W tzw. ruchu Szczygłowice należącej do JSW kopalni Knurów-Szczygłowice w 22 stycznia rano zapalił się metan. Z zagrożonego rejonu ewakuowano 44 górników. Łącznie 17 z poszkodowanych trafiło do szpitali. Do wieczora 24 stycznia szpitale w Rybniku, Knurowie i w Gliwicach opuściło pięciu pracowników.

Przedstawiciele Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich 23 stycznia podali, że zmarł pierwszy z przebywających tam poszkodowanych, a 25 stycznia kolejnych dwóch górników.

Śledztwo ws. zdarzenia wszczęła Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Postępowanie poprowadzą policjanci z komendy wojewódzkiej w Katowicach, specjaliści z zespołu ds. katastrof, który powstał w 2017 r.

Alarmujące dane z Podkarpacia. Odnotowali 40-krotny wzrost zachorowań

Przyczyny i okoliczności zdarzenia będzie badał Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku pod nadzorem Wyższego Urzędu Górniczego. Prezes WUG zdecydował też o zleceniu ekspertyz specjalistom aerologii górniczej, zlecił podległym służbom analizy bezpieczeństwa w rejonach ścian z zagrożeniem metanowym, a także zapowiedział wystąpienie do spółek górniczych o nadzwyczajną analizę takich regionów.

W środę zarząd JSW poinformował, że w związku z zapaleniem przewiduje w tym roku spadek produkcji o ok. 800 tys. ton - w związku z koniecznością otamowania zagrożonego rejonu w tej kopalni.

Posłuchaj: