,
Obserwuj
Śląskie

Ks. Krystian K. znów uniknął aresztu. W jego mieszkaniu zmarł mężczyzna

zsz
3 min. czytania
24.02.2025 13:42
Ksiądz Krystian K. z diecezji sosnowieckiej, w którego mieszkaniu w marcu 2024 r. zmarł młody mężczyzna, nie trafi do aresztu - zdecydował w poniedziałek prawomocnie sąd okręgowy. Ksiądz jest podejrzany m.in. o nieumyślne spowodowanie śmierci.
|
|
fot. Anna Malinowska

 

  • Sąd Okręgowy w Sosnowcu zdecydował, że ks. Krystian K., w którego mieszkaniu w marcu ub.r. znaleziono zwłoki mężczyzny, nie zostanie aresztowany. Decyzja jest prawomocna;
  • Obecnie duchowny jest objęty dozorem policji. Będzie odpowiadał w śledztwie, a później w procesie z wolnej stopy;
  • Ksiądz K. odpowie za nieumyślne spowodowanie śmierci oraz posiadanie znacznej ilości mefedronu.

 

Ksiądz Krystian K. pozostanie na wolności. Odmowna decyzja sądu

Sąd Okręgowy w Sosnowcu rozpoznawał w poniedziałek zażalenie prokuratury na decyzję sądu rejonowego, który odmówił zastosowania najsurowszego środka zapobiegawczego wobec podejrzanego.

Informację o poniedziałkowej decyzji przekazał PAP rzecznik sądu okręgowego Grzegorz Gałczyński.

- Sąd utrzymał w mocy orzeczenie sądu I instancji, tym samym odmówił zastosowania aresztu - powiedział sędzia.

Postanowienie jest prawomocne. Oznacza to, że ks. K. będzie odpowiadał w śledztwie, a później w procesie z wolnej stopy.

Służby 20 marca 2024 r. otrzymały wezwanie do mieszkania zajmowanego przez księdza Krystiana K. z parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Sosnowcu. Był w nim niedający oznak życia młody mężczyzna, osoba świecka. Jego życia nie udało się uratować.

Zmiana zarzutów

Krótko po tej tragedii ksiądz K. usłyszał zarzut z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, bo funkcjonariusze znaleźli przy nim 3,55 grama mefedronu. Badania wykazały, że duchowny był pod wpływem tego środka. Nie przyznał się wówczas do winy i odmówił złożenia wyjaśnień. Prokuratura zastosowała wtedy wobec niego dozór policji, zakazała mu opuszczać kraj i zatrzymała paszport. Po przesłuchaniu został zwolniony.

Niedawno śledczy uzyskali ostatnią specjalistyczną opinię i po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego na początku bieżącego roku ponownie wydali polecenie zatrzymania K., by uzupełnić i zmienić mu zarzuty. Główny z nich dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci.

Kto po Franciszku? To on może zostać nowym papieżem. 'Murowany kandydat'

- Zebrany materiał dowodowy wskazuje na to, iż zgon pokrzywdzonego spowodowany był działaniem podejrzanego i wynikał z podania pokrzywdzonemu różnych środków - informował po rozszerzeniu zarzutów szef Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ Zbigniew Pawlik.

Prokuratura zmieniła też dotychczasowy zarzut dotyczący narkotyków. Okazało się, że znaleziony w mieszkaniu księdza mefedron mógłby odurzyć kilkadziesiąt osób, dlatego odpowie on za posiadanie znacznej ilości takich środków. Śledczy zarzucają księdzu Krystianowi K. popełnienie jeszcze jednego przestępstwa, jednak treści tego zarzutu nie zdradzają, tłumacząc to dobrem pokrzywdzonego. Prokuratura nie podaje też innych szczegółów - wniosła o to rodzina zmarłego. Nie wiadomo np., jakie były wyniki sekcji zwłok i późniejszych badań.

Śledczy nie zdradzają szczegółów

Po ponownym przesłuchaniu prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Sosnowcu wniosek o aresztowanie podejrzanego na trzy miesiące. 10 stycznia sąd uznał, że zastosowane już wcześniej tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze będą wystarczające. W poniedziałek sąd II instancji utrzymał tamtą decyzję w mocy.

Orgia w Dąbrowie i grzechy biskupa Kaszaka. 'Wszyscy wiedzieli'

Śledczy, choć - jak zaznaczają - ustalili pełny przebieg zakończonych tragedią wydarzeń, tłumacząc to dobrem pokrzywdzonego i postępowania, nie informują także, o której godzinie zmarł mężczyzna i kiedy wezwano karetkę. Potwierdzają, że Krystian K. wybiegł z domu i wyrzucił w krzaki butelkę, w której była substancja o nazwie 1,4-butanodiol. Nie jest ona zabroniona, ale ma działanie podobne do narkotyków - mówił prok. Pawlik.

Diecezja sosnowiecka podawała, że ksiądz, w którego mieszkaniu rozegrała się tragedia, był rezydentem w parafii - miał prawo do zamieszkiwania w niej, nie był w niej proboszczem ani wikariuszem. W diecezji pełnił funkcję sędziego sądu biskupiego. Po tragedii decyzją administratora diecezji został zawieszony w pełnieniu tej funkcji do czasu wyjaśnienia sprawy.

Posłuchaj: