Dwulatek zostawiony na upale w samochodzie
W środę przed godz. 17 kobieta zostawiła 2-latka w samochodzie, bo zasnął w foteliku. Poszła do pobliskiej komendy, by złożyć zawiadomienie o przestępstwie. Jak ustalili policjanci, nie było jej co najmniej pół godziny. Maluch się obudził i zaczął płakać. Zobaczył to przypadkowy przechodzień i wezwał policję.
Dziecko było czerwone, przegrzane i mocno spocone. Policjantom udało się zachować zimną krew i wytłumaczyć 2-latkowi, co ma zrobić, by otworzyć drzwi. Jak mówi rzecznik policji w Rykach Marek Niedbalski, tylko dlatego nie było konieczności rozbijania szyby.
Maluch trafił do szpitala na obserwację. Babcia tłumaczyła potem policjantom, że chciała dobrze, bo szkoda jej było wnuczka budzić. Myślała, że sprawę w komendzie załatwi bardzo szybko. Na razie nie wiadomo, czy policja postawi jej jakieś zarzuty. - Rozważamy to - przyznaje rzecznik.