Żałoba narodowa po tragedii w Krakowie. Co z Marszem Niepodległości i innymi wydarzeniami?
Co po strzelaninie w Krakowie? - Jeżeli teraz padnie postulat, żeby Marsz Niepodległości zostanie odwołany, to obawiam się, że będziemy mieli kolejną odsłonę politycznej wojny. Racjonalne byłoby jak najbardziej w tym momencie z pewnych imprez rezygnować, zastosować większą gamę środków zabezpieczających, większą dbałość o przygotowanie się na tego typu zdarzenia, jeżeli chodzi o obecność personelu medycznego, także podczas imprez, które formalnie nie są imprezami masowymi - mówił dr Michał Piekarski z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Żałoba narodowa po tragedii w Krakowie. Co z Marszem Niepodległości i innymi wydarzeniami?
W sobotę po południu zamaskowany 24-latek wjechał autem na krakowski rynek i otworzył ogień do przebywających tam ludzi. Po wymianie ognia z policją został ranny i zatrzymany. W wyniku ataku zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych.
- To pierwszy w Polsce na taką skalę atak, który określamy fachowo jako active shooter, czyli osoba przemieszcza się i zabija z broni palnej, albo usiłuje zabić, jak najwięcej osób - mówił w "Programie Specjalnym" w TOK FM dr Michał Piekarski z Instytutu Studiów Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Wrocławskiego.
Gość TOK FM był też pytany, co nas powinno czekać w najbliższym czasie. Tym bardziej, że "wchodzimy w okres, który otwiera Marsz Niepodległości 11 listopada i przechodzimy płynnie w okres przedświąteczny, który obfituje w jarmarki i różnego rodzaju wydarzenia". Czy powinny zostać odwołane?
- Jeżeli teraz padnie postulat, żeby Marsz Niepodległości zostanie odwołany, to obawiam się, że będziemy mieli kolejną odsłonę politycznej wojny. Racjonalne byłoby jak najbardziej w tym momencie z pewnych imprez rezygnować, zastosować większą gamy środków zabezpieczających, większą dbałość o przygotowanie się na tego typu zdarzenia, jeżeli chodzi o obecność personelu medycznego. Także podczas imprez, które formalnie nie są imprezami masowymi - mówił dr Michał Piekarski.
Zastrzegł jednak, że środki bezpieczeństwa "mają swoje koszty i te bezpośrednie i pośrednie". - I będą prawdopodobnie toczone dyskusje, jakie środki bezpieczeństwa w tym kontekście będą niezbędne, a jakie nie. Możliwe, że przez jakiś czas będzie w ogóle niechęć, żeby np. imprezy masowe w miejscach łatwo dostępnych były organizowane - dopowiedział.
Dopytywany, gdzie jest granica między bezpieczeństwem a lękiem i które imprezy powinny się odbyć, żeby pokazać, że państwo nie kapituluje i że nie damy się terroryzmowi, odpowiedział krótko: "Nie chodzi nawet o imprezy". - Widokiem bardziej świadczącym o odporności społeczeństwa jest po prostu samo bycie na ulicach wielkich miast - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP