,
Obserwuj
Świat

Chipsy, cola i lornetki. Tak Izraelczycy obserwowali bombardowania Strefy Gazy

2 min. czytania
06.04.2026 08:05

Dziennikarka Karolina Wójcicka w swojej najnowszej książce "Z nakazu Boga. Izraelczycy i wojna w strefie Gazy" opisała m.in., czym jest wzgórze Kobi na pograniczu Gazy i Izraela. Starała się zrozumieć, dlaczego Izraelczycy jeździli tam oglądać bombardowania Strefy Gazy.

Manifestacja w obronie mieszkańców Strefy Gazy
Manifestacja w obronie mieszkańców Strefy Gazy
fot. Jan Graczynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Gdzie jest położone wzgórze Kobi?
  • Co mówiła kobieta obserwująca ze swoimi dziećmi bombardowania?

7 października 2023 roku Hamas przeprowadził atak terrorystyczny ze Strefy Gazy na południowy Izrael, zabijając blisko 1200 osób i biorąc ponad 250 zakładników. Izrael odpowiedział atakiem na Strefę Gazy. 

Jak mówiła Karolina Wójcicka w podcaście tokfm.pl "Półka z książkami", przyjazd na wzgórze Kobi wzbudził w niej skrajne emocje. - Zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie - powiedziała. Kobi to wzniesienie tuż przy granicy z Gazą, gdzie przygotowano całą infrastrukturę - są nawet automaty z napojami i lornetki.

Zaznaczyła jednak od razu, że to, co tam zobaczyła "nie reprezentuje całego społeczeństwa izraelskiego". - To nie jest tak, że wszyscy Izraelczycy przyjeżdżają sobie na wzgórze położone na pograniczu Strefy Gazy i Izraela i podziwiają z góry bombardowania Strefy Gazy - dodała. I wskazała, że są to "najwięksi radykałowie". 

Całą rozmowę z Karoliną Wójcicką wysłuchasz tutaj:

Gościni Anny Sobańdy opowiadała, że przyjechała do miejscowości położonej u stóp wzgórza w godzinach pracy, gdy było bardzo gorąco. Jak mówiła, na ulicach nie było zbyt wielu ludzi. - Natomiast na samym wzgórzu było ich bardzo dużo - młodzi, starsi, byli ultra ortodoksyjni Żydzi, ale była też matka z trójką dzieci - powiedziała Wójcicka. - Oni przez lornetki obserwowali sobie, zajadając chipsy, popijając colę, co tam się dzieje - opowiadała.

- To wzbudziło we mnie jakieś takie odrzucenie, bo co kilka minut słychać było spadające bomby. To był środek dnia, więc ich nie było widać, ale gdzieś tam w tle unosił się dym, bo Strefa Gazy, ruiny miejscowości palestyńskich, znajdowały się mniej więcej kilometr od nas - podkreśliła.

Świat jest przeciwko nim

Jak mówiła, nie było łatwo przekonać obecne tam osoby do rozmowy, bo na "dziennikarzy przyjeżdżających z zagranicy patrzą z bardzo dużym dystansem".

- Oni wychodzą z założenia, że świat jest przeciwko nim, że wszyscy są antysemitami. Ta wojna sprowadziła na Izrael dość dużą krytykę, ale ich zdaniem wynika ona tylko i wyłącznie z antysemityzmu, bo według nich nie ma żadnej uzasadnionej krytyki izraelskich działań - opowiadała.

Ostatecznie udało się jej porozmawiać z kilkoma osobami, w tym m.in. z matką, która obserwowała bombardowania Strefy Gazy wraz z trójką dzieci.

- Ta kobieta chciała im pokazać, że jest nadzieja, że naród żydowski nie tylko wspomina tragiczną przeszłość, (...) ale też czeka go coś lepszego. I tym czymś lepszym miały być ruiny Gazy, co miało oznaczać, że na nich powstanie Izrael, powstaną z powrotem żydowskie osiedla - dodała.

Źródło: tokfm.pl