Kto najwięcej straci na ruchu Donalda Trumpa? "Część nieroztropnych decyzji odbije się rykoszetem"
- Donald Trump nałożył na Kanadę i Meksyk cła w wysokości 25 procent oraz 10-procentowe cła na Chiny. Prezydent wyjaśnił, że w ten sposób chce zwalczyć napływ fentanylu do Stanów Zjednoczonych. Ale to nie jedyny powód nałożenia ceł;
- Władze sąsiadujących z USA Kanady i Meksyku błyskawicznie zareagowały i zadeklarowały wprowadzenie 25-procentowych ceł na produkty ze Stanów Zjednoczonych;
- Prof. Małgorzata Zachara-Szymańska mówiła w 'Poranku Radia TOK FM', że polityczny efekt decyzji Trumpa będzie chwilowy. 'Bo nieuchronnie wyborcy, bez względu na to, na kogo głosowali, odczują skutki tych decyzji' - oceniła ekspertka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Kanada i Meksyk wprowadzają 25-pprocentowe cła na produkty z USA. To reakcja na decyzję Donalda Trumpa o wprowadzeniu cła (25 proc. i 10 proc. na produkty naftowe). Także Chiny zareagowały. Pekin stanowczo sprzeciwiły się decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa o nałożeniu 10-procentowych ceł na import z ChRL. Chiny zapowiedziały podjęcie działań odwetowych, w tym skargi do Światowej Organizacji Handlu.
Jak komentowała w TOK FM prof. Małgorzata Zachara-Szymańska, na poziomie politycznym decyzja Donalda Trumpa, "to demonstracja siły". - To jest sygnał dla elektoratu Trumpa, że oto się zaczęło, robimy rewolucję. Mamy w ręku gruby kij i nie tylko straszymy. To jest efekt chwilowy, bo nieuchronnie wyborcy, bez względu na to, na kogo głosowali, odczują skutki tych decyzji ekonomicznych - oceniła ekspertka z Instytut Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ, autorka podcastu "Wolna Amerykanka".
'Czerwone strefy' na Dolnym Śląsku. Skąd i kiedy będą wysiedlać mieszkańców?
Trump zaczął wojnę handlową. Kto straci najwięcej?
Zdaniem naukowczyni to, co robi prezydent Stanów Zjednoczonych "to jest imperializm". - Retoryka, którą forsuje Donald Trump, mówi: "My jesteśmy silnym państem - my im pokażemy". Kłopot polega na tym, że to jest okres malejącej potęgi Stanów Zjednoczonych. I to nie jest tak, że są niezależni, mogą dyktować warunki. Część z tych nieroztropnych decyzji odbije się rykoszetem na kondycji gospodarki amerykańskiej i sytuacji Amerykanów - powtórzyła.
Rozmówczyni Anny Piekutowskiej wyjaśniła, że decyzja Trumpa doprowadzi do tego, że "wzrośnie nieufność do systemu". A gospodarka opiera się na zaufaniu ludzi, którzy robią ze sobą interesy.
Tak Trump chce skończyć wojnę. Padła nawet data. 'Putin uzyskuje swój cel'
- Jeżeli mamy sytuację, że dla krótkoterminowych celów politycznych, zmienia się środowisko, to następnym razem firmy zastanowią się kogo wziąć na partnera. Będzie brało się pod uwagę ryzyko wstrząsów i zawirowań płynących z niestabilnego środowiska politycznego - tłumaczyła w niedzielnym "Poranku Radia TOK FM"