,
Obserwuj
Świat

Miały być surowsze kary dla pijanych kierowców. I co? Są kary w zawieszeniu

7 min. czytania
16.04.2012 07:00
Czy pijany kierowca przyłapany po raz drugi, trzeci czy czwarty na jeździe po alkoholu trafia do więzienia? Teoretycznie powinien po tym, jak półtora roku temu zaostrzono prawo. Ale sąd i tak może orzec karę więzienia w zawieszeniu, ze względu na "szczególne okoliczności". Jak ustaliło TOK FM, do celi trafiają nieliczni.

Dla pijanych kierowców recydywistów karą miało być więzienie. Takie zmiany w połowie 2010 roku wprowadził nowy przepis - artykuł 178a paragraf 4 Kodeksu karnego. Ale sądy w dalszym ciągu najczęściej orzekają kary w zawieszeniu. Bo jest zapis, że mogą zawiesić 'w szczególnie uzasadnionych przypadkach'.

 

Czyli?

 

- Definicji szczególnie uzasadnionego przypadku nie ma. Sąd każdorazowo musi dokonać oceny materiału dowodowego i ustalić, czy zachodzą te szczególnie uzasadnione okoliczności, czy też nie - mówi nam prokurator Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. I przyznaje, że wiele zależy od składów orzekających w konkretnej sprawie.

Ministerstwo Sprawiedliwości nie ma na razie statystyk za 2011 rok. Nam udało się zapoznać ze statystykami z okręgu lubelskiego. W 2011 r. na obszarze działania Sądu Okręgowego w Lublinie zapadło 360 prawomocnych wyroków w trybie art. 178a paragraf 4. W tym w 282 przypadkach sąd wymierzył kary w zawieszeniu, a tylko w 75 podjął decyzję o tym, że kierowca za karę trafił za kratki (kara bezwzględna).

 

'Szczególnie uzasadniony wypadek' - to znaczy?

 

Przepis mówi o tym, że jeśli kierowca ma już wyrok za jazdę samochodem po alkoholu albo ma orzeczony zakaz prowadzenia aut, a mimo to po raz kolejny usiadł za kierownicą, powinien trafić do celi na okres od 3 miesięcy do 5 lat. Ale sąd może zawiesić karę w szczególnie uzasadnionym wypadku. Co oznacza słowo 'szczególnie'?

Przykład I: Są walentynki 2011. Niespełna 30-letni mężczyzna wpada w ręce policjantów w małej miejscowości pod Lublinem. Jedzie samochodem, jest pijany, ma prawie promil. Okazuje się, że usiadł za kierownicą mimo orzeczonego wcześniej zakazu - za jazdę po alkoholu. Wpada więc po raz drugi, ale nie dostaje kary bezwzględnej. Sąd daje mu półtora roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Zawiesza karę ze względu na wyjątkowe okoliczności. Wyjątkowe, czyli jakie? Oskarżony wyznaje szczerą skruchę, ma na utrzymaniu czworo dzieci.

Przykład II: Doświadczony kierowca zostaje zatrzymany przez policjantów w Lublinie. Jest koniec 2010 roku. Mężczyzna ma ponad promil. Nie dość, że jest pijany, to ma już wcześniej orzeczony zakaz. Tym razem sąd wymierza mu karę dwóch lat pozbawienia wolności, ale także w zawieszeniu, na pięć lat. Jakie tu są szczególne okoliczności? Sąd nie podaje żadnych. Oskarżony, jak wynika z akt sprawy, jest kawalerem, nie ma na utrzymaniu dzieci, nie pracuje.

Przykład III : Są wakacje 2010. Policjanci zatrzymują do kontroli traktor. Za kierownicą siedzi kompletnie pijany mężczyzna, ma ponad 2 promile. Mimo kolejnej wpadki sąd - choć może - nie wymierza kary bezwzględnej. Orzeka wobec traktorzysty karę roku więzienia w 'zawiasach' na trzy lata. Wyjątkowe okoliczności? Oskarżony wyraził żal, do tego ma na utrzymaniu żonę i dwoje dzieci, prowadzi gospodarstwo rolne.

Przykłady IV i V są do siebie podobne, ale mają zupełnie inne wyroki. W pierwszym przypadku sąd jest surowy: skazuje pijanego kierowcę na karę 8 miesięcy więzienia za to, że usiadł za kierownicą po alkoholu (miał ponad półtora promila) mimo orzeczonego zakazu. Sąd wymierza karę bezwzględną, choć mężczyzna ma stałą pracę, a na utrzymaniu żonę i troje dzieci. Dla tego sądu nie są to jednak okoliczności łagodzące.

Zupełnie inaczej jest w sprawie pana Piotra. Kieruje samochodem, mając już jeden wyrok za jazdę po alkoholu oraz orzeczony zakaz prowadzenia auta. Tym razem ma we krwi 2,5 promila. Po drugiej wpadce sąd wymierza mu karę więzienia, ale w zawieszeniu na pięć lat. Okoliczności szczególne? Stałe źródło utrzymania i na utrzymaniu dwoje dzieci.

 

'Prawo jest sprawiedliwe. Karę trzeba ponieść' - pijany kierowca

 

Pan Michał to mężczyzna po trzydziestce, był zawodowym kierowcą, woził ludzi autobusami. Trzy lata temu wpadł po raz pierwszy; wracał od znajomych po alkoholu, jechał swoim samochodem. Wtedy dostał 6 miesięcy w zawieszeniu na okres próby. Ten czas jeszcze nie minął, a mężczyzna znów siadł za kierownicą po kielichu. Tym razem sąd nie był już tak łaskawy. Teoretycznie mógłby uznać, że posiadanie trójki dzieci czy stała praca to okoliczności wyjątkowe i dać 'zawiasy', ale nie uznał. Pan Michał dostał wyrok, w sumie rok więzienia.

Dziś siedzi w Areszcie Śledczym w Lublinie. Dopiero trzy miesiące. - Najgorsze były pierwsze dni. Nie mogłem dojść do siebie. Dopiero po kilku dniach przyjechała żona i jakoś zacząłem to rozumieć. Przecież wcześniej nigdy bym nie pomyślał, że ja mogę trafić do więzienia - mówi.

Podkreśla, że nie ma do nikogo pretensji. - To jest osobista tragedia, mam rodzinę, powinienem być z nią. Ale jest, jak jest. Nie wiem, dlaczego siadłem po pijanemu za kierownicą. Nie potrafię sobie sam na to pytanie odpowiedzieć. Ale wiem, że jak wyjdę, nigdy już tego nie zrobię - mówi skazany.

Wierzy, że jak wróci, znów będzie pracował jako zawodowy kierowca. - Przecież marzyłem o tym od dziecka - mówi.

Czy to słuszne, że prawo zostało zaostrzone i że za drugą wpadkę powinno się trafiać do celi? - Oczywiście, że tak - dziś nie ma wątpliwości pan Michał. - Karę trzeba odsiedzieć. Za głupotę i bezmyślność - dodaje.

 

'Gdyby sędzia był surowszy, to by się bali'

 

Zdaniem psychologa transportu Jolanty Wąsowskiej przy wprowadzaniu nowych przepisów chodziło o to, by sprawca wiedział: siądę za kierownicą raz jeszcze, idę do więzienia. A tak nie jest. - Takie, a nie inne podejście sądów nie wpływa korzystnie na zmianę postaw. Bo kierowcy wychodzą z założenia, że znów dostaną jakiś tam wyrok, ale w zawieszeniu. Natomiast najczęściej nie zdają sobie sprawy z konsekwencji i skutków jazdy po alkoholu - mówi Wąsowska. Jak dodaje, już wcześniej bardzo wielu kierowców bagatelizowało przepisy. - Teraz prawo jest surowsze, a nadal wielu kierowców podchodzi do tego lekceważąco - mówi psycholog. A statystyki mówią, że pijanych kierowców zatrzymywanych przez policję nie ubywa. W ubiegłym roku było ich prawie 183,5 i tysiąca.

 

Sąd: 'Każda sprawa jest inna'

 

Sędzia Artur Ozimek jest rzecznikiem Sądu Okręgowego w Lublinie, jednocześnie orzeka w V wydziale karnym odwoławczym, m.in. w sprawach odwoławczych z art. 178a paragraf 4 KK. Dlaczego, mimo zaostrzonych przepisów, pijani kierowcy przyłapani po raz kolejny po alkoholu stosunkowo rzadko trafiają za kratki? Dlaczego w jednej sprawie kierowca dostaje karę bezwzględną, a w innej, podobnej - karę w zawieszeniu? - Właśnie chodzi o to słowo 'podobna'. Sprawa jest 'podobna', ale nie taka sama. W tym się mieści ten sędziowski wymiar kary. Nie ma takich samych spraw - przekonuje sędzia Ozimek.

Jak tłumaczy, nawet jeśli sprawcy mieli taką samą ilość promili, obaj zostali zatrzymani w ciągu dnia na ruchliwej ulicy, to wobec jednego może być orzeczona kara bezwzględna, a wobec drugiego - nie. - Ale ten drugi sprawca ma np. na swoim utrzymaniu dwoje dzieci, chorą żonę czy obowiązek alimentacyjny. I jeden z tych elementów może przeważyć, że ta kara będzie taka, a nie inna - dodaje Ozimek.

 

Sędzia to nie księgowy, orzekanie to nie matematyka

 

W Polsce nie ma precedensów - jeden sąd nie bierze pod uwagę wyroku innego sądu w niemal identycznej sprawie. - Oczywiście w pewnych sytuacjach taka kara [pozbawienia wolności - przyp. red.] mogłaby osiągnąć pożądany efekt, choćby ten izolacyjny. Tylko pytanie, czy waga tego przestępstwa równoważy wymiar kary o charakterze bezwzględnym? - pyta sędzia z Lublina.

Podkreśla, że w każdej ze spraw bierze się pod uwagę wiele okoliczności: przede wszystkim, kiedy sprawca był ostatnio skazany za prowadzenie pojazdu po alkoholu; jak bardzo był pijany, ile miał promili, jakie okoliczności towarzyszyły temu zdarzeniu. Dla sądu ważna jest też sytuacja rodzinna, osobista i majątkowa sprawcy. - Chodzi o to, by sąd się nie ograniczał do roli buchaltera, którego jedynym zadaniem będzie wyłącznie prawidłowe określenie wymiaru kary. Rzecz w tym, aby sąd nad każdą sprawą pochylił się indywidualnie - dodaje Ozimek.

 

'Zawiasy rodzą bezkarność'

 

Prokuratorzy zwracają jednak uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy. Gdy większość pijanych kierowców recydywistów dostaje kary w zawieszeniu np. na 4 czy 5 lat, to po drugim czy trzecim skazaniu trafiają za kratki np. na 2 czy 3 lata. A bywa, że nawet na więcej. Bo poprzednie kary są odwieszane i do odsiadki są także wcześniejsze wyroki. A wtedy pobyt w celi nie trwa kilku miesięcy, ale o wiele, wiele dłużej.

- Skoro ustawodawca nakazuje, by surowiej karać kierowców, którzy wpadają na jeździe po alkoholu po raz kolejny, to dlaczego sądy nie biorą tego pod uwagę? - pyta jeden ze śledczych (nie chce podawać nazwiska). Podkreśla, że w wielu przypadkach kierowca, który wpada raz czy drugi, siądzie i pojedzie po alkoholu po raz kolejny. - A wyrok w zawieszeniu jeszcze utwierdza go w przekonaniu, że tak można - dodaje prokurator.

 

Zaostrzanie prawa nie daje efektów

 

Piotr Kładoczny, prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego i członek Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, uważa, że generalnie jazda po alkoholu nie powinna być przestępstwem, ale wykroczeniem, tak jak to było do 2000 roku. Jak mówi, prawo zostało raz zaostrzone, potem w 2010 roku zaostrzono je jeszcze bardziej, a liczba pijanych kierowców bynajmniej nie spada. - Jeśli coś się nie sprawdziło, to trzeba wrócić do tego, co było wcześniej - uważa Kładoczny. Rozumie argumenty sędziów, którzy orzekają kary w zawieszeniu.

 

Jazda po kielichu to polska specjalność

 

Piotr Kładoczny zwraca uwagę na coś jeszcze: sięganie po kieliszek i siadanie za kierownicą jest mocno zakorzenione w naszej kulturze. - Dlatego najważniejsze to wychowywać, wychowywać i jeszcze raz wychowywać - mówi. Jego zdaniem, ciągłe zaostrzanie kar nakręca spiralę, która do niczego dobrego nie prowadzi.