"Wiele razy żałowałem, że jestem Romem"
Polacy mają bardzo duży dystans do Romów. Nie lubimy ich, nie ufamy, nie chcemy pomagać - wynika z badań przeprowadzonych przez Uniwersytet Jagielloński na zlecenie pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania. Autorzy raportu zbadali tzw. średni dystans społeczny do grup narażonych na nierówne traktowanie. Romowie zajmują w nim trzecie miejsce za mniejszościami seksualnymi i osobami chorymi psychicznie. Za nimi plasują się Arabowie. Najmniejszy dystans mamy do osób niesłyszących i poruszających się na wózku.
Z raportu wynika też, że naszych uprzedzeń nie zmieniamy nawet wtedy, gdy poznajemy kogoś ze społeczności romskiej. - Na przykład w stosunku do gejów czy lesbijek Polacy zmieniają zdanie po doświadczeniu osobistego kontaktu, wtedy ten dystans się zmniejsza. Natomiast w odniesieniu do Romów osobisty kontakt nie zmniejsza dużego dystansu i uprzedzeń - mówi Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania.
Regiony najmniej tolerancyjne to Lubelszczyzna i Podkarpacie. Połowa Polaków nie akceptuje tam Cyganów. Autorzy badań piszą, że brak tolerancji wynika być może z występującej na wschodzie Polski biedy. czytamy w dokumencie.
Kozłowska-Rajewicz dodaje, że ponad 80 proc. Polaków oczekuje od rządu, by w szkołach były prowadzone zajęcia dotyczące równego traktowania. - Nie wiemy jeszcze, czy to powinien być odrębny przedmiot, czy jakaś inna formuła, ale nie ma żadnych wątpliwości, że ton co się obecnie w szkołach robi na rzecz równego traktowania, to o wiele za mało - dodaje pełnomocniczka rządu.
Żyją tak jak inni
Pan Wojciech ze swoją romską rodziną mieszka w małej miejscowości pod Lublinem. Żyją tak jak inni: pani Beata gotuje, pierze, sprząta, opiekuje się dziećmi. Pan Wojtek do tej pory zarabiał na rodzinę. Pracował dorywczo, m.in. układając glazurę czy terakotę. Mężczyzna od wielu lat choruje, jest inwalidą drugiej grupy. Mimo to - jak mówi - nigdy nie liczył na innych, a jedynie na siebie. Ale od kilku miesięcy pracować już nie może. Choroba postępuje, mężczyzna ma duże problemy z chodzeniem, silne bóle, powinien jak najwięcej leżeć.
W domu jest trzech chłopców: Jacek, Maciek i Tomek. Najstarszy ma 13 lat, jego młodsi bracia 10 i 4 lata. - Najstarszy lubi grać w piłkę. Niedawno zaczął za darmo trenować boks. Średni syn lubi chodzić do szkoły, jest dobry z matematyki i z angielskiego, ma tylko problemy z ortografią - mówi z dumą tata. A najmłodszy? - Jest niesamowity. Zadaje takie pytania, że - przyznaję to szczerze - mam problem z odpowiedzią - śmieje się pan Wojtek.
Idę ulicą i słyszę...
Jak mówi, na co dzień nikt nie daje im zapomnieć, że są Romami. - Choćby na ulicy, zdarza się usłyszeć: "Ty Cyganie, brudasie". Wiele razy nawet na placu zabaw moje dzieci były wyganiane "Zabierajcie się stąd, Rumuni, brudasy". Tak mówili - słyszymy od taty trzech chłopców. - Jesteśmy ludźmi kategorii B. Ktoś nas nie zna, a ocenia nas już po wyglądzie. Poznajmy najpierw ludzi, a dopiero wtedy ich oceniajmy - apeluje pan Wojtek.
Jego rodzina w tej chwili żyje z zasiłków. Brakuje na jedzenie i na leki dla ojca, ale też dla chorego na astmę jednego z synów. Również dla pani Beaty, bo przy porodzie zakażono ją wirusem zapalenia wątroby. Pozastawiali w lombardzie wszystko, co mieli, nawet ślubne obrączki i konsolę do gier dzieci. - Wiemy, co to znaczy, że w domu brakuje chleba. Nie jesteśmy patologią, to, co nas spotkało, może spotkać każdego - mówi pan Wojciech.
Romowie mają zadłużone mieszkanie (socjalne), dług za prąd, pożyczkę. W pomoc najbardziej zaangażowała się szkoła. - Mamy bardzo dobrą współpracę z rodzicami - przyznaje szkolna pedagog. - Dzieci przychodzą do szkoły czyste, zadbane. Tata jest w szkole zawsze, gdy jest taka potrzeba - dodaje.
Poza szkołą na hasło "Cygan" drzwi jakby same się zamykały. Rodzina jest pod opieką MOPS. Ale i tu daje się to odczuć. - Ostatnio, jak poszłam o coś zapytać, to opiekunka powiedziała, że nie ma czasu, że się spieszy, wychodzi. A za chwilę zadzwonił telefon i bardzo długo rozmawiała. Widać było, że chciała się mnie jak najszybciej pozbyć - żali się pani Beata.
Cygan pod specjalnym nadzorem
Inny Rom, pan Grzegorz z Lublina, opowiada, że ciężko bywa nie tylko w urzędach, gdzie wielu urzędników odmawia pomocy, ale nawet na zakupach. - Ochroniarze w stosunku do nas zachowują się inaczej. Chodzą za mną krok w krok, to się odczuwa. Wcześniej mnie to bardziej drażniło, ale z wiekiem zaczynam rozumieć, że to i tak się nie zmieni - mówi nasz rozmówca.
Wiele razy, gdy szukał pracy, już na wstępie słyszał, że nie ma mowy, żeby ją dostał. - Ludzie patrzą na nas z pogardą. W jednej firmie już na wstępie usłyszałem, żebym sobie poszedł, bo i tak nic z tego - mówi. Gdy podjął pracę w supermarkecie, nie ujawnił wprost, że jest Cyganem. - Ale powiedziałem koledze, a ten prawdopodobnie przekazał kierowniczce i od razu mnie zwolnili - dodaje.
Zaczepki na ulicy? To niemal chleb powszedni. Samo słowo "Cygan" pana Grzegorza nie razi i mu nie przeszkadza, ale boli, gdy ktoś łączy je z masą inwektyw. - Idę ulicą i słyszę wyzwiska. Najczęściej wtedy, gdy idę sam. Wcześniej reagowałem, dziś nie. Dziś wolę się odwrócić i pójść w drugą stronę - mówi.
Jego ojciec, prawie 70-letni pan Zbigniew, wiele razy żałował, że jest Romem. - Bo jak Cygan, to gorszy, wiele razy czułem, że nie jestem nic wart. A my przecież jesteśmy obywatelami polskimi, od urodzenia mieszkamy w Polsce - mówi.
Cyganie: tańce, muzyka i śpiew
Przeciętny Polak zna Cyganów z pokazywanych w telewizji festiwali kultury romskiej. Bo muzyka to ważna część życia Cyganów. - Ale nie chodzi o to, abyśmy finansowali kolejny festiwal romskiej muzyki czy sztuki. My to oczywiście robimy, ale nie tutaj jest pies pogrzebany. Nie to jest istotą problemu - mówi minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Problemem jest to, że niewiele o Cyganach wiemy, że ich nie tolerujemy, dajemy im odczuć, że są gorsi.
A Romowie w Polsce w wielu domach żyją tak jak Polacy. Przykład? Jedzenie. - Schabowy to schabowy, kurczak to kurczak, żeberka to żeberka - mówi pan Grzegorz. Różnice? Jeśli chodzi o ubranie, kobiety chodzą w długich spódnicach, ze spiętymi włosami - taka jest zasada. Nie ma mowy np. o odkrywaniu brzucha. U mężczyzn nie wchodzą w grę krótkie spodenki, chyba że w domu, gdy nikt obcy nie widzi.
Święta Bożego Narodzenia? - My jesteśmy katolickimi Cyganami, u nas jest podobnie. W Wigilię jest opłatek, są życzenia - mówi nasz rozmówca. Tylko że kobiety i mężczyźni siedzą oddzielnie. To jedna z zasad romskiej tradycji. Śpiewają wspólnie, rozmawiają wspólnie, ale stoły są dwa. Bardzo ważne jest okazywanie szacunku dla starszych. - U nas jest przyjęte całowanie w rękę. Tak się oddaje szacunek, nawet gdy ktoś jest dla nas obcy - mówi pan Grzegorz.
Tylko część romskich dzieci chodzi do szkoły. - Bo nie wszyscy rozumieją, że wykształcenie to podstawa - słyszymy od jednego z Cyganów. Drugi powód: szykany w szkołach. Rodzice sami tego doświadczali i bywa, że nie chcą tego dla swoich dzieci. Jest jeszcze coś: dziewczynki czasami nie chodzą na lekcje, bo rodzice chcą je szybko wydać za mąż.
W szkole bywa ciężko
Kuba, romski gimnazjalista z Lublina, kolegów w szkole ma bardzo różnych. - Niektórzy wyzywają mnie od Rumunów, mówią "Idź stąd, ty brudasie" - mówi Kuba. Koledzy (choć jak podkreśla, nie wszyscy) bardzo mu dokuczali. - Pluli w szatni na mój plecak, skakali po ubraniach - opowiada. Teraz ma nauczanie indywidualne.
Nastolatek pamięta, gdy jeden z uczniów w szkole go uderzył. - Oddałem mu, a wszyscy byli przeciwko mnie. Że to ja zacząłem. Ja mówiłem, że to przecież nie ode mnie się zaczęło, ale jest taka opinia, że Cygan zawsze kłamie - mówi Kuba. Czuł ból w sercu, że nikt mu nie uwierzył.
Niewielu Cyganów idzie na studia. Po pierwsze, dlatego, że wcześniej się nie uczyli. Po drugie, nie mogą pracować w określonych zawodach. Cygan nie może być sędzią (według tradycji nie może osądzać innych) czy lekarzem, nie ma prawa też pomagać w pogotowiu (tradycja mówi, że Rom nie może rozcinać czy operować). Jeśli chodzi o obowiązki domowe, mężczyzna nie powinien sprzątać, bo zgodnie z tradycją domem zajmuje się kobieta.
Z raportu przygotowanego przez naukowców z Krakowa wynika, że jeśli chodzi o podejście do Romów najlepiej jest na Podlasiu oraz Warmii i Mazurach, gdzie od wielu lat jest realizowany specjalny program integracji Romów z Polakami. Ale i tam ponad 30 proc. społeczeństwa ma do Romów duży dystans.
Pocieszające jest też to, że rośnie odsetek Polek i Polaków wyrażających sympatię do Romów. CBOS od lat sprawdza, jaki jest nasz stosunek wobec innych narodów. Od 1994 do 2012 roku odsetek osób wyrażających sympatię dla Romów zwiększył się z 6 do 24 procent.
Jeśli ktoś chciałby pomóc rodzinie Romów spod Lublina, prosimy o e-mail do autorki tekstu - anna.zablocka@tok.fm
*Imiona Romów, z którymi rozmawialiśmy, na ich prośbę zostały zmienione.