,
Obserwuj
Świat

Choroby serca? W leczeniu jesteśmy w czołówce Europy. Profilaktyka? Leży. Ludzie orientują się, że chorują dopiero jak mają zawał

6 min. czytania
14.02.2016 08:00
Polscy lekarze mają coraz większe możliwości w leczeniu zawałów, których przybywa. Wiemy, jak z nimi walczyć, ale z profilaktyką ciągle jesteśmy na bakier. - I przez całe życie niestety na zawał pracujemy - słyszymy od kardiologów. Chodzi głównie o styl życia. M.in. o tym w rozmowie z dr Andrzejem Głowniakiem, kardiologiem w Klinice Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie

TOK FM: Panie doktorze, ile w tym prawdy, że na zawał można sobie samemu zapracować?

Andrzej Głowniak, kardiolog: Jest to zdanie w stu procentach prawdziwe. Oczywiście, po części ryzyko zawału czyli ostrego zespołu wieńcowego wynika z naszej predyspozycji genetycznej. Ale w równie dużej części zależy od tego, jak żyjemy. Chodzi o zachowania prozdrowotne, których przestrzeganie pozwala uniknąć zawału.

Czyli na co powinniśmy postawić?

- Podstawowe czynniki ryzyka, na które mamy wpływ, to dieta, aktywność fizyczna i to, co się wiąże i z jednym i z drugim, czyli zachowywanie właściwej masy ciała. Czynnikiem ryzyka jest też palenie papierosów i oczywiście stres. Do tego dochodzi fakt, że nieregularnie się badamy, a dotyczy to zwłaszcza mężczyzn.

Podstawowe zalecenie, jeśli chodzi o dietę, to po prostu mniej jeść. Oczywiście ważne jest też to, co jemy. Powinniśmy unikać tłuszczów zwierzęcych, czerwonego mięsa, jeżeli już - to chude.

Masło?

- Masło w rozsądnych ilościach nie powinno podnosić ryzyka wystąpienia choroby wieńcowej. Na pewno masło jest zdrowsze niż popularne margaryny, które zawierają dużo tłuszczów utwardzonych z tak zwanymi izomerami trans. Natomiast nie należy się tym masłem zajadać. Z drugiej strony, jeśli chodzi o tłuszcze zwierzęce, to wskazane są tłuste ryby morskie. Są one uważane za podstawowy składnik diety basenu Morza Śródziemnego czy diet na Wyspach Japońskich, gdzie wiadomo, że zapadalność na choroby krążenia jest wyraźnie mniejsza niż w pozostałych częściach świata. Poza tym - warzywa, najlepiej kilka razy dziennie.

Jeśli chodzi o ruch?

- Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne zaleca wykonywanie regularnych ćwiczeń aerobowych pięć razy w tygodniu przez minimum 45 minut. To może być żwawy marsz, bieganie, jazda na rowerze, pływanie - tak naprawdę chodzi o aktywność, którą przede wszystkim lubimy, a która spowoduje, że nasze tętno będzie trochę przyspieszone. Przy czym liczy się systematyczność i to, żeby wysiłek był nieprzerwany. Nie chodzi więc o to, aby wbiec po schodach kilka razy dziennie i dostać zadyszki, tylko żeby utrzymać tempo przez określony czas, a więc w tym przypadku 9 razy po 5 minut to nie to samo co 45 minut chociażby zwykłego, żwawego spaceru.

Na ile istotne jest mierzenie sobie ciśnienia - w domu, ciśnieniomierzem?

Nadciśnienie tętnicze jest jednym z głównych czynników ryzyka choroby wieńcowej i w konsekwencji zawału serca. Problem z ciśnieniem i ze zbyt wysokim poziomem cholesterolu jest taki, że większość z nas - mówię o polskiej populacji - nie jest świadoma tego, że ma nadciśnienie lub nieprawidłowy poziom cholesterolu. A nawet jeśli to wiemy, to w dużym odsetku przypadków nie jest to we właściwy sposób leczone. Dlatego regularne mierzenie ciśnienia jest bardzo ważne i należy o tym pamiętać.

A jak pan mówi o tym, że trzeba regularnie się badać, jakie badania ma pan na myśli?

- Każdy z nas powinien regularnie mierzyć swoje ciśnienie oraz okresowo oznaczyć poziom cholesterolu oraz cukru we krwi. Jeżeli są nieprawidłowe, lekarz może zlecić dodatkowe badania, jak EKG spoczynkowe lub wysiłkowe (tzw. próba wysiłkowa) badanie echokardiograficzne, czasem badania inwazyjne, jak koronarografia, oceniająca stan naszych naczyń wieńcowych. Natomiast jeżeli pragniemy aktywnie uprawiać sport, to tak naprawdę nie ma, niestety, wymaganego panelu badań. W tej chwili bardzo popularne jest bieganie.

I do tej pory było tak, że w zasadzie wystarczyło oświadczenie uczestnika biegu, że jest zdrowy i że, gdyby coś się stało, to on sam ponosi odpowiedzialność. A my jako kardiolodzy uważamy, że każdy pacjent, który biega, zwłaszcza w biegach długodystansowych, powinien być przebadany. I taki jest nasz postulat. Chodzi o absolutne minimum: dokładne osłuchanie serca, wykonanie EKG, sprawdzenie poziomu cholesterolu i ciśnienia, zbadanie morfologii i w razie wątpliwości, wykonanie badania echokardiograficznego i próby wysiłkowej.

Panie doktorze, wśród zawałowców jest coraz więcej młodych ludzi?

- Tak, zwłaszcza młodych mężczyzn. To wynika z faktu, że panie są w dużym stopniu chronione przed zawałem - do pewnego wieku przez, powiedzmy, zupełnie inną konstytucję hormonalną - potem proporcje nieco się wyrównują. Niestety, zawał serca u młodych osób nierzadko ma znacznie cięższy przebieg niż u pacjentów starszych - wynika to z braku u młodych osób tzw. krążenia obocznego, czyli rodzaju naturalnych połączeń wytworzonych przez sieć drobnych naczyń, omijających zwężone - a podczas zawału zamknięte - odcinki.

Jak rozmawiamy o zawale mówimy, że to jest rzecz nagła, przychodzi z zaskoczenia, więc jak ważna jest szybka reakcja?

- Zanim odpowiem na to pytanie wspomnę, że u nas - inaczej niż w wielu państwach zachodnioeuropejskich - u niemal połowy pacjentów pierwszą manifestacją choroby wieńcowej jest od razu zawał serca. Wcześniej nie zwracamy uwagi na różne objawy, dolegliwości. Często słyszę od pacjentów po zawale, że żyli w przekonaniu, że nic im nie dolega, że są zdrowi.

Ryzyko zgonów?

- Oczywiście nie jest już takie jak przed dwudziestu laty, gdzie śmiertelność sięgała niemal 50%. Dziś ona wynosi według różnych danych - od 6 do 12÷14 procent. Wynika to z faktu, że mamy dostęp do specjalistycznego leczenia w dość szybkim czasie. A wracając do tego, o co pani pytała - czas reakcji jest bardzo ważny. Przyjmuje się, że zasadne jest wykonanie koronarografii oraz angioplastyki w czasie do 12 godzin od początku tego rozdzierającego bólu w piersiach. Czym jednak szybciej zrobimy angioplastykę, czyli specjalnym balonikiem rozszerzymy zamknięte naczynie, a zwykle jest to połączone z implantacją stentu, czyli wstawieniem specjalnego 'rusztowania' - tym większe mamy szanse na całkowite odwrócenie tej historii i pacjent może wyjść z niej bez strat. Pamiętajmy więc, że czas jest niezwykle ważny.

Zawał kojarzy nam się z silnym bólem za mostkiem. Ale bywa i tak, że pojawiają się objawy niecharakterystyczne?

- Ten ból z okolicy zamostkowej może promienować do szyi, do okolicy międzyłopatkowej, do ramienia, do żuchwy. Druga cecha bólu wieńcowego to czas trwania - jeśli ból nie ustępuje w ciągu 20 minut, wtedy powinniśmy jak najszybciej wezwać pogotowie. Dlatego jeśli mamy ból w piersiach i nie ustępuje on po 20 minutach, to nie czekajmy, że może przejdzie po szklance wody czy po lekach przeciwbólowych. Z danych Ogólnopolskiego Rejestru Ostrych Zespołów Wieńcowych wynika, że opóźnienie ok. 120 minut od momentu wystąpienia objawów do przybycia pogotowia - jest spowodowane tym, że pacjent sam zwleka z decyzją o wezwaniu pomocy. I pamiętajmy, że poza wyjątkowymi sytuacjami nie należy jechać swoim samochodem, a w ogóle nie ma mowy o tym, by samemu ten samochód prowadzić.

To już na koniec, dlaczego w Polsce zachorowalność na zawały wciąż jest duża?

- Zacznę od tego, że jeśli chodzi o leczenie zawału w Polsce - jesteśmy na bardzo dobrej pozycji Europie. Wynika to z faktu, że dysponujemy dużą liczbą ośrodków z pracowniami hemodynamicznymi, które pełnią całodobowy dyżur. W praktyce, niezależnie od miejsca, w którym się znajdujemy oraz pory dnia, mamy szansę na dotarcie do specjalistycznego ośrodka z wykwalifikowanym zespołem mogącym nam pomóc w czasie nie dłuższym niż jedna godzina. Co istotne, ośrodki te nie mają żadnych limitów, jeśli chodzi o leczenie ostrych zespołów wieńcowych - czyli zawałów właśnie. Natomiast profilaktyka i leczenie - to dwie różne rzeczy. A my niestety nadal zbyt mały nacisk kładziemy na profilaktykę, stąd tak wiele zawałów. A profilaktyka - zależy przede wszystkim od nas samych.