,
Obserwuj
Świat

Najzdolniejsi uczniowie mogą liczyć na stypendia. Ale tylko ze słabych szkół

4 min. czytania
08.09.2016 08:30
Mowa o stypendiach marszałka Lubelszczyzny, które są finansowane z pieniędzy unijnych. Stypendium nie jest małe, bo wynosi 400 zł miesięcznie. W tym roku jednak nie każdy zdolny uczeń z najwyższymi osiągnięciami może się o nie starać. Ministerstwo Rozwoju wprowadziło bowiem kryterium, które wielu uczniom zamknęło drogę do ubiegania się o stypendium. Uczniom - z tych najlepszych szkół.
|
|
fot. JAKUB OCIEPA

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Załóżmy, że Jaś Kowalski chodzi do szkoły podstawowej. Jest wybitnym uczniem, ma wysoką średnią, do tego jest laureatem dwóch olimpiad, udziela się społecznie, bierze też udział w zawodach sportowych. Ale Jaś nie dostanie stypendium. Bo 'pech' chciał, że chodzi do jednej z najlepszych szkół w mieście. A przez wysokie wyniki nauczania, szkoła nie załapała się na listę tych najsłabszych.

Absurdalne? Niestety, takie wytyczne

Pieniądze na stypendia dla uzdolnionej młodzieży są rozdzielane przez marszałka, ale pochodzą z Europejskiego Funduszu Społecznego. A to oznacza, że określone kryteria ich podziału ustala minister. - Byłem zdziwiony, czytając wytyczne, które przygotowało Ministerstwo Rozwoju - nie kryje odpowiedzialny za pieniądze z EFS dyrektor Rafał Sobiech z Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Podkreśla, że owszem, przy podziale unijnych pieniędzy dla szkół - wsparcie tych najsłabszych jest zasadne. Bo gdy szkoła, która ma słabe wyniki, dostanie unijną dotację, może kupić pomoce, doposażyć klasy, a dzięki temu ma szanse podnieść poziom nauczania. A to jedna z form wyrównywania szans edukacyjnych.

- Ta zasada jest słuszna w odniesieniu do szkół, ale nie należy przenosić jej na wsparcie indywidualne przy podziale stypendiów - słyszymy od urzędników. Ministerstwo Rozwoju nie posłuchało jednak tych argumentów i kryteriów nie zmieniło.

'Nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć'

- Dla mnie to trudna do wytłumaczenia zasada. Gdyby rodzic przyszedł do mnie z pytaniami w tej sprawie, nie umiałbym mu tego racjonalnie wyjaśnić - mówi dyrektor Marek Krukowski z Gimnazjum nr 18 w Lublinie. Dyrektorzy i nauczyciele z innych szkół też są mocno zdziwieni. - Przecież jeśli dziecko w bardzo słabej szkole osiąga super wyniki, to najczęściej zasługa dziecka i jego rodziców, a nie szkoły - mówi pani Ewa, polonistka. - Mam olimpijczyka, ze znakomitym świadectwem, w rodzinie, w której się nie przelewa. I nie dostanie stypendium, bo nasza szkoła jest za dobra. Przecież to absurdalne - mówi jeden z matematyków.

Urzędnicy marszałka: 'Nie mieliśmy innego wyjścia'

- To jest zapis tych instytucji, które bezpośrednio negocjują warunki z Unią Europejską i dają takie wytyczne - mówi Andrzej Miskur, wicedyrektor Departamentu Kultury, Edukacji i Sportu w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie. Nie kryje, że samo ustalenie, które szkoły wziąć pod uwagę, było dość trudne. Bo cóż znaczy słowo 'najsłabsze'? - Dlatego oparliśmy się na danych Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie. Tam zasięgnęliśmy informacji na temat wyników testów gimnazjalnych i wyników matur - mówi Miskur. Urzędnicy obliczyli średnią z egzaminów z trzech poprzednich lat.

- Porównaliśmy ją do średniej w szkołach naszego województwa z ostatniego roku. I tam, gdzie średnia z choćby jednego przedmiotu była teraz niższa od tej z poprzednich lat, uznawaliśmy, że kryterium zostało spełnione - mówi dyrektor. W efekcie tych wyliczeń, o stypendia mogą się ubiegać uczniowie z 83 procent szkół. Ci z pozostałych - w tym najlepszych - na 400 zł co miesiąc nie mają niestety szans.

Jak mówi Monika Jędryk z Urzędu Marszałkowskiego, wyjścia były dwa: albo zastosować się do wyznaczonych przez ministerstwo kryteriów, albo w ogóle nie przyznawać stypendiów. - Wybraliśmy to pierwsze rozwiązanie - dodaje.

Co na to Ministerstwo Rozwoju?

Ministerstwo przyznaje, że obowiązują 'Wytyczne w zakresie realizacji przedsięwzięć z udziałem środków EFS i EFRR w obszarze edukacji na lata 2014-2020'. I zgodnie z nimi, trzeba wspierać szkoły, które mają słabe wyniki. 'Szkoły najbardziej potrzebujące zdefiniowane zostały z perspektywy osiąganych przez nie efektów edukacyjnych. Zastosowany warunek stanowi konsekwencję postanowień Umowy Partnerstwa. Ma on na celu dokonanie wyboru podmiotów najbardziej potrzebujących wsparcia ze środków unijnych, w sytuacji ograniczonych możliwości pomocy, wynikających z wysokości dostępnych środków na ten cel' - napisała nam Monika Ociepka z Departamentu Komunikacji w Ministerstwie Rozwoju.

Zmiany będą, ale. nie teraz

Co ważne, w przekazanej nam informacji zastrzegła, że ministerstwo wsłuchało się w głos tych, którzy zgłaszali swoje uwagi do wytycznych. W efekcie, od 6 września obowiązują nowe wytyczne, zgodnie z którymi nie ma już obowiązku różnicowania na lepsze i gorsze szkoły. Tyle tylko, że te nowe zasady będą mogły obowiązywać. dopiero przy kolejnych naborach, a nie tych, które już trwają. W Lublinie przyjmowanie wniosków ruszyło z początkiem września. Niestety, na starych zasadach.