Czy będzie śledztwo ws. stadniny w Janowie? Prokuratura reaguje na zawiadomienie rządowej agencji
Szef ANR złożył zawiadomienie w Warszawie, więc chwilę trwało zanim trafiło do Lublina. Nie jest zbyt obszerne, to dwie zapisane strony. Nie ma w nim nazwisk, są natomiast zarzuty. Pierwszy dotyczy działań na szkodę spółki, a drugi tego, że nie było skutecznego zabezpieczenia zarządzania stadniną w zakresie hodowlano-weterynaryjnym. Jak usłyszeliśmy, zawiadomienie jest dość ogólne.
Sprawę badają śledczy z wydziału gospodarczego. Od tego, co wyniknie z podjętych przez nich tzw. czynności sprawdzających zależy, czy będzie wszczęte śledztwo. Decyzja powinna być najpóźniej w pierwszych dniach kwietnia. Te czynności sprawdzające to głównie analiza dokumentów - nie ma mowy o przesłuchaniach poza przesłuchaniem strony, która złożyła zawiadomienie.
Do zwolnienia prezesa stadniny, Marka Treli doszło w lutym. W tym samym czasie odwołany został też prezes stadniny w Michałowie i sędzia międzynarodowy Anna Stojanowska, która przestała być inspektorem w ANR. Marek Trela był związany z Janowem od 1978 roku, a Jerzy Białobok pracował w Michałowie od 1977 r. Obaj nie zgadzają się ze stawianymi im zarzutami i obaj będą walczyć o swoje racje w sądzie pracy. Sprawa wywołała głębokie poruszenie i niepokój w środowisku osób związanych z hodowlą koni, w tym - za granicą. Pojawiały się argumenty, że odwołano fachowców, a na ich miejsce przyszły osoby nie za bardzo zorientowane w temacie hodowli koni.