Wraca głośna sprawa zatrzymania aktywistki Klubu Inteligencji Katolickiej. Jest ruch ETPC
Weronika była wolontariuszką Klubu Inteligencji Katolickiej. Działała na Podlasiu, wspierała tamtejszy Punkt Interwencji Kryzysowej prowadzony przy polsko-białoruskiej granicy. 25 marca 2022 roku została zatrzymana na 48 godzin za rzekomą pomoc cudzoziemcom w nielegalnym przekraczaniu granicy. Jechała samochodem, była sama, poza strefą objętą zakazem przebywania. Zatrzymano ją na posterunku w Sokółce. Dzień później policjanci weszli do mieszkania jej rodziców, by dokonać przeszukania. Prokuratura chciała aresztować aktywistkę, ale wniosek w tej sprawie został odrzucony przez sąd. Całą historię opisywaliśmy na naszym portalu.
Weronika ostatecznie wywalczyła przed sądem zadośćuczynienie za niesłuszne zatrzymanie. Sąd Okręgowy w Białymstoku - w listopadzie 2023 roku - stwierdził, że studentka była osobą, która niosła pomoc humanitarną, a nie pomagała w nielegalnym przekraczaniu granicy. Sąd ocenił te działania jako 'szczytne' i 'zasadne'. Przyznał też w uzasadnieniu, że wolontariuszka była zastraszona, a informacja o wniosku o tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące spowodowała u niej traumę. Stąd zadośćuczynienie w kwocie 21,4 tys. złotych.
Trybunał w Strasburgu zabrał głos
Na tym jednak nie koniec. Sprawa trafiła też do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, co ETPC właśnie zakomunikował Polsce. Oznacza to, że trybunał przyjął ją już oficjalnie do rozpoznania.
Sprawa jest prowadzona we współpracy z Helsińską Fundacją Praw Człowieka i mecenasem Jarosławem Jagurą. Studentka - wspólnie z prawnikami - twierdzi w skardze, że jej zatrzymanie było arbitralne. Zarzuca Polsce naruszenie art. 5. Konwencji o Prawach Człowieka i Podstawowych Wolności, który mówi, że: "Każdy ma prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Nikt nie może być pozbawiony wolności (...)" z wyjątkiem określonych, wymienionych w tym artykule sytuacji. W skardze jest również mowa o tym, że uniemożliwiono dziewczynie kontakt z prawnikiem, a podczas przesłuchania zakuto w kajdanki bez powodu.
Trybunał oceni, czy uznać skargę za zasadną i czy wspomniana konwencja rzeczywiście została naruszona. Wyroki ETPC są wiążące, co oznacza, że państwa muszą je wykonać. Komitet Ministrów Rady Europy to monitoruje - zwłaszcza w zakresie wypłaty kwot pieniężnych przyznanych skarżącym przez trybunał jako odszkodowanie za szkody, które ponieśli.
- Pomaganie jest i będzie legalne niezależnie od panującej narracji politycznej. Niestety na granicy polsko-białoruskiej działa wiele osób, które nadal są zastraszane przez policję podczas udzielania pomocy humanitarnej. Ten spektakl polityczny musi się skończyć. Aktywiści przyjezdni i lokalni działający na granicy, prawnicy ich wspomagający, osoby wysyłające materialną pomoc - wszyscy ci ludzie współtworzą siatkę pomocową, pokazując tym samym, że w świecie pełnym nienawistnych przekazów jest jeszcze miejsce na zwyczajne ludzkie odruchy - mówiła Weronika po decyzji sądu w Białymstoku, który przyznał jej zadośćuczynienie.
Kryzys na granicy polsko-białoruskiej
Kryzys na granicy polsko-białoruskiej ciągle trwa. Aktywiści donoszą, że w ostatnim czasie migrantów i migrantek w lasach znów jest więcej. Fundacja Ocalenie poinformowała kilka dni temu w mediach społecznościowych, że wznowiła dyżury wolontariuszy niosących pomoc uchodźcom.
Aktywiści zarzucają przedstawicielom nowego rządu, że po zmianie władzy podejście do uchodźców na granicy nie zmieniło się. Jak mówią, wciąż stosowane są push-backi, czyli siłowe wywózki na Białoruś.
"Zagraniczni dziennikarze opowiedzieli nam, że widzieli, jak służby wrzucają do bagażnika mężczyznę, któremu uprzednio skrępowano ręce trytytkami. Mówili, że wyglądało to bardzo brutalnie. Poskarżyliśmy się więc na takie traktowanie ludzi do komendanta jednej z placówek. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że mężczyzna trafił do bagażnika... bo na tylnych siedzeniach SG wozi broń" - opisywała kilka dni temu na swoim Facebooku Grupa Granica.
W innym z wpisów aktywiści wspomnieli historię mężczyzny z Syrii, który miał poprosić polskie służby o pomoc. "Te wezwały do niego pogotowie. I owszem, został zabrany do szpitala, gdzie wykonano mu szereg badań, ale z tego szpitala - po dwóch dniach - został wywieziony prosto za graniczne druty, choć mówił wyraźnie, że chce zostać w Polsce" - wskazali aktywiści.
Rz\u0105d Tuska muru na granicy nie obali. Wyw\u00F3zki maj\u0105 by\u0107 'etyczne i bezpieczne'