Trump o wymianie ognia między Izraelem i Hamasem. "Byli dość niesforni"
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział w niedzielę, że mimo wymiany ognia między Izraelem i Hamasem zawieszenie broni nadal obowiązuje. Jednocześnie określił Hamas jako "dość niesforny".
- W niedzielę izraelska armia poinformowała, że w odpowiedzi na atak Hamasu w Rafah odpowiedziała nalotami;
- Prezydent USA Donald Trump powiedział, że ogłoszone ponad tydzień temu zawieszenie broni obowiązuje.
- Będziemy musieli zobaczyć, co się dzieje. Chcemy zapewnić, że z Hamasem pójdzie bardzo pokojowo. Jak wiecie, byli dość niesforni. Trochę tam strzelali i myślimy, że może kierownictwo nie jest w to zaangażowane, że może mają wewnątrz jakichś buntowników - mówił Trump. Zapewniał jednak, że "wszystko zostanie porządnie załatwione", a zawieszenie broni się utrzymuje.
Prezydent USA odmówił przy tym oceny, czy izraelska odpowiedź na atak Hamasu była uzasadniona, dodając, że poddawane jest to analizie.
Starcia między Izraelem a Hamasem
Izraelska armia poinformowała, że została zaatakowana w niedzielę rano w okolicach miasta Rafah na południu Strefy Gazy przez "terrorystów" i odpowiedziała ogniem. Władze izraelskie obwiniają o ataki Hamas, który zaprzecza, by brał w nich udział. To najpoważniejsze starcia od czasu wprowadzenia ponad tydzień temu rozejmu.
Przedstawiciel izraelskiej armii powiedział prasie, że w niedzielę rano w rejonie Rafah doszło do co najmniej trzech incydentów, w czasie których bojownicy Hamasu strzelali do żołnierzy znajdujących się po izraelskiej stronie przyjętej w rozejmie linii rozgraniczenia. W ostrzale zginęło dwóch izraelskich żołnierzy - przekazała armia. Natychmiast po atakach przeprowadziła naloty i ostrzał artyleryjski, by "zlikwidować zagrożenie". W trakcie uderzeń zniszczono kilka tuneli i budynków, wykorzystywanych przez terrorystów - zaznaczyło wojsko. Po południu armia poinformowała o kolejnej fali nalotów na cele Hamasu na południu Strefy Gazy.
Wcześniej media palestyńskie przekazały, że lotnictwo przeprowadziło też uderzenia na środkową i północną część Strefy Gazy. Zginęło co najmniej siedem osób, jest też wielu rannych - podała stacja Al-Dżazira.
Według portalu Axios USA naciskały na Izrael, by reakcja była "proporcjonalna, ale powściągliwa".
Źródło: PAP