,
Obserwuj
Świat

Wybory w Izraelu. Kto walczy o Kneset i co może przesądzić o wyniku?

7 min. czytania
27.10.2026 07:00

W wtorek Izraelczycy pójdą do urn, by wybrać przedstawicieli 120-osobowego Knesetu. O głosy zawalczą rządzący od 20 lat z przerwami Binjamin Netanjahu oraz były wojskowy Gadi Eisenkot. Co wiadomo o obu kandydatach? Które tematy rozgrzewały obywateli w kampanii? Co łączy, a co dzieli izraelski i polski system wyborczy? W tym artykule znajdziesz najważniejsze informacje.

Binjamin Netanjahu i Gadi Eisenkot na plakacie wyborczym
Binjamin Netanjahu i Gadi Eisenkot na plakacie wyborczym
fot. NIR KEIDAR / ANADOLU / ANADOLU VIA AFP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • kiedy odbędą się wybory parlamentarne w Izraelu;
  • w jakich godzinach będą otwarte lokale wyborcze;
  • kim są główni rywale w wyborach do Knesetu;
  • jakie są główne tematy kampanii wyborczej;
  • czym różni się izraelski system wyborczy od polskiego;
  • co wynika z przedwyborczych sondaży.

Wybory do parlamentu w Izraelu - kiedy?

Wybory parlamentarne w Izraelu odbędą się we wtorek 27 października 2026 r. Tego dnia obywatele wybiorą 120 posłów jednoizbowego Knesetu.

Lokale wyborcze w większych miastach będą otwarte od godz. 7.00 do godz. 22.00 (godz. 6-21 czasu polskiego). W mniejszych miejscowościach (w których prawo do głosowania ma maksymalnie 350 osób), a także w szpitalach i więzieniach, lokale wyborcze będą otwarte od godz. 8.00 do godz. 20.00 (godz. 7-19 czasu polskiego).

Binjamin Netanjahu kontra Gadi Eisenkot

Do wyborów do Knesetu zgłoszono aż 38 list, jednak głównymi rywalami są polaryzujący scenę polityczną Likud (tłum. Unia, Zjednoczenie) - prawicowa, nacjonalistyczno-konserwatywna partia długoletniego premiera Binjamina Netanjahu oraz centrowo-liberalna Yashar! (tłum. Prosto!) lidera bloku opozycji Gadiego Eisenkota.

77-letni Binjamin Netanjahu wywodzi się z przybyłej z Europy syjonistycznej rodziny, która należała do elity nowo tworzonego państwa. Jest najdłużej urzędującym premierem w historii Izraela. Po raz pierwszy został nim w 1996 r. i od tego czasu rządzi z przerwami przez blisko 20 lat. Polityk przedstawia siebie jako gwaranta bezpieczeństwa państwa i demokratycznie wybranego reprezentanta Izraelczyków, który nie może jednak realizować ich woli, gdyż jest blokowany przez lewicowy establishment i "głębokie państwo".

W toczących się od trzech lat walkach w Strefie Gazy nie uczestniczył żaden z dwóch synów Netanjahu. Starszy z nich, Jair, podczas wojny mieszkał głównie na Florydzie i zajmował się m.in. budzącą kontrowersje aktywnością na platformach społecznościowych, gdzie ostro krytykuje przeciwników politycznych ojca.

Koalicjantami Netanjahu są dwie skrajnie prawicowe partie o profilu nacjonalistyczno-religijnym: Żydowska Siła kierowana przez Itamara Ben Gwira oraz Religijny Syjonizm Becalela Smotricza. Likud w parlamencie wspierały też formacje religijne: Zjednoczony Judaizm Tory i Szas.

66-letni Gadi Eisenkot wychowywał się w robotniczej rodzinie imigrantów z Maroka, a awans społeczny zawdzięcza służbie w armii. W latach 2015–2019 był szefem sztabu generalnego Sił Obronnych Izraela (IDF), obecnie jest generałem w stanie spoczynku. W kampanii wyborczej kreuje się pragmatycznego wojskowego, stawiającego na rzeczowość i doświadczenie w dowodzeniu, a nie polityczne manewry.

Przed wyborami stronnicy Netanjahu wypominali Eisenkotowi słabą, ich zdaniem, angielszczyznę, porównując go z płynnie posługującym się tym językiem premierem, który dorastał w USA i tam skończył studia.

Ajzenkot miał pięcioro dzieci. Jego najmłodszy syn, Gal, poległ w grudniu 2023 r. w Strefie Gazy podczas operacji odzyskania ciał porwanych przez Hamas zakładników. W wojnie zginęło też dwóch siostrzeńców Eisenkota.

Gdyby Gadi Eisenkot został premierem, byłby pierwszym szefem rządu wywodzącym się spośród Mizrachim, czyli Żydów o korzeniach bliskowschodnich i północnoafrykańskich.

Do obozu opozycji oprócz Eisenkota i jego partii Prosto, zalicza się jeszcze: prawicowo-centrową partię Razem dwóch byłych premierów Naftalego Beneta i Jaira Lapida, lewicowe ugrupowanie Demokraci, kierowane przez kolejnego emerytowanego generała Jaira Golana, oraz reprezentującą głównie Żydów przybyłych z byłego ZSRR partię Nasz Dom Izrael, której liderem jest Awigdor Liberman.

Redakcja poleca

Nie tylko wojna w Strefie Gazy. Tematy kampanii wyborczej w Izraelu

Wtorkowe wybory do Knesetu są pierwszymi po ataku Hamasu z 7 października 2023 r., w którym zginęło około 1200 osób. Był to największy zamach terrorystyczny w historii kraju. Doprowadził on do wojny w Strefie Gazy, w której zginęło dotąd ponad 74 tys. Palestyńczyków.

Na świecie wojna wzbudziła szeroką krytykę wobec działań Izraela i oskarżenia o zbrodnie wojenne (pod takim zarzutem Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Netanjahu) i ludobójstwo. W Izraelu opozycja krytykuje premiera, zarzucając mu brak reakcji na alarmujące sygnały przed atakiem Hamasu i złe kierowanie wojną, w tym przedkładanie interesów politycznych nad dobro państwa oraz bezpieczeństwo żołnierzy i przetrzymywanych przez Hamas zakładników.
Wezwanie do rozliczenia Netanjahu to jedno z głównych haseł wyborczych Eisenkota.

Obok odpowiedzialności za atak Hamasu z 2023 r. kluczowe tematy kampanii wyborczej w Izraelu to:

  • wojna w Iranie: Netanjahu od dawna określa Iran jako główne zagrożenie dla Izraela. W kampanii chwalił się sukcesami w wojnie z tym krajem (rozpoczętej w pod koniec lutego wraz z USA) i jego sojusznikami - palestyńskim Hamasem, jemeńskimi Huti i libańskim Hezbollahem - oraz zapowiadał dalsze działania wymierzone w Teheran. - To jest właśnie cały problem Netanjahu. Nie docenia znaczenia strategii, przedłuża wojnę i traktuje niekończącą się wojnę jako narzędzie politycznego przetrwania – powiedział Ajzenkot pod koniec września w jednym z wywiadów. Opozycja zarzuca premierowi, że nie ma spójnego planu zakończenia trwających konfliktów (w Strefie Gazy, Libanie, Syrii, wojny z Iranem i jemeńskimi Huti), a jego działania wcale nie przyczyniły się do poprawy bezpieczeństwa kraju. Według krytyków, w tym Ajzenkota, decyzje Bibiego - jak nazywany jest premier - doprowadziły też do pogłębiającej się izolacji międzynarodowej Izraela.
  • pobór do wojska ultraortodoksyjnych żydów (charedim) - Stronnictwa opozycji chciałyby zniesienia obowiązujących do tej pory zwolnień dla charedim, ugrupowania religijne chcą ich zachowania, a potrzebujący wsparcia ultraortodoksów Netanjahu stara się wypracować kompromisowe rozwiązanie.
  • praworządność: Po zwycięstwie w poprzednich wyborach w 2022 r. kierowana przez Netanjahu koalicja rozpoczęła reformę sądownictwa, wywołując największe protesty w historii kraju. Opozycja zarzuca Netanjahu, że zagraża demokracji, chce ograniczyć niezależność sądów i osłabić mechanizmy kontroli władzy. Takie same oskarżenia pojawiły się przy podobnych działaniach wymierzonych w inne niezależne instytucje, takie jak urząd prokuratora generalnego, media i służby specjalne. Koalicja uważa te posunięcia za przywracanie porządku w państwie i ograniczanie nadmiernych uprawnień urzędników pozbawionych demokratycznego mandatu. Część opozycji zapowiedziała, że w razie wygranej cofnie reformy wprowadzone przez obecną władzę.
Redakcja poleca

Jak wyglądają wybory do izraelskiego Knesetu?

W wyborach parlamentarnych w Izraelu wyborcy nie stawiają krzyżyka przy nazwisku kandydata, lecz wkładają do koperty niewielką kartkę z pozornie przypadkowym zestawem liter. Głosują w ten sposób na partię, a nie na konkretną osobę. Cały kraj stanowi jeden okręg wyborczy.

W lokalu wyborczym znajdują się stosy niewielkich kartek, mniejszych od pocztówki. Dużą czcionką wydrukowano na nich symbole poszczególnych ugrupowań, składające się z jednej do trzech liter alfabetu hebrajskiego, a poniżej, mniejszą czcionką, ich pełne nazwy. Litery nie są zazwyczaj skrótami nazw ugrupowań i nie muszą mieć z nimi związku. Wyborca wybiera kartkę z nazwą partii, na którą chce zagłosować, wkłada ją do koperty, a kopertę wrzuca do urny.

Ponieważ kartki wyborcze są ułożone w stosiki, wyborca może przypadkowo wziąć kilka zamiast jednej. Jeśli włoży do koperty dwie lub trzy kartki tej samej partii, głos pozostaje ważny. Włożenie czterech lub więcej kartek albo kartek różnych ugrupowań powoduje unieważnienie głosu.

W przeciwieństwie do Polski, gdzie wyborcy zaznaczają nazwisko konkretnego kandydata na liście, Izraelczycy nie mają wpływu na to, którzy politycy z danego ugrupowania otrzymają mandaty. O kolejności kandydatów decydują wcześniej partie, np. w wewnętrznych prawyborach lub decyzją władz ugrupowania. Listy są zamknięte, a mandaty przypadają kandydatom według ustalonej kolejności.

Izraelski parlament, Kneset, liczy 120 deputowanych wybieranych w systemie proporcjonalnym. Cały kraj stanowi jeden okręg wyborczy, w którym sumowane są głosy oddane na poszczególne partie. Ugrupowanie, które uzyska 10 proc. głosów, może więc liczyć na około 12 mandatów.

Choć Polska i Izrael stosują podobną metodę przeliczania głosów na mandaty, izraelska ordynacja jest korzystniejsza dla małych partii, bo w Polsce mandaty rozdzielane są osobno w 41 znacznie mniejszych okręgach, co zwiększa przewagę dużych ugrupowań. Różnią się też progi wyborcze: w Izraelu wynosi on 3,25 proc., a w Polsce 5 proc. dla partii i 8 proc. dla koalicji.

Żadna partia w historii Izraela nie zdobyła samodzielnej większości w wyborach do Knesetu, dlatego wszystkie dotychczasowe rządy były koalicyjne. Do utworzenia większości parlamentarnej potrzeba co najmniej 61 ze 120 mandatów. 

Prawo do głosowania ma około 7,3 mln Izraelczyków. Frekwencja wyborcza jest zazwyczaj wysoka – w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2022 r. wyniosła 70,63 proc

Redakcja poleca

Wybory do Knesetu. Co mówią sondaże?

Sondaże przed wyborami do izraelskiego Knesetu pokazują wyrównaną rywalizację między Likudem Binjamina Netanjahu a ugrupowaniem Yashar! Gadiego Eisenkota. Sondaże dają obu głównym partiom po osiem-dziesięć mandatów w 120-osobowym Knesecie. Decydujące znaczenie mogą mieć partie reprezentujących interesy izraelskich Palestyńczyków, którzy stanowią ok. 20 proc. ludności kraju. Według sondaży do Knesetu najpewniej dostaną się kandydaci dwóch takich list, zdobywając ok. 15 mandatów. Zarówno Netanjahu, jak i Ajzenkot deklarują na razie, że wykluczają stworzenie koalicji z tymi partiami.

Języczkiem u wagi często stają się też partie reprezentujące ultraortodoksyjnych Żydów, które uczestniczyły w większości rządów i mimo stosunkowo niewielkiego poparcia wyborczego mają znaczny wpływ na politykę kraju.

Posłuchaj:

Niedawne ataki izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu doprowadziły do zatrzymania 10 osób i po raz kolejny otworzyły debatę nad narastającą przemocą oraz bezkarnością radykałów. Michał Wojnarowicz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) w audycji "Zapytam inaczej" w TOK FM analizował sytuację w Izraelu przed wyborami parlamentarnymi. Ekspert w rozmowie z Anną Piekutowską wskazał, że rząd Binjamina Netanjahu rozmontował w ostatnich latach mechanizmy służące do zwalczania terroryzmu żydowskiego, a sam premier zbagatelizował incydenty, dbając o zachowanie poparcia osadników jako ważnej grupy wyborczej.

"To, czy powstanie koalicja z partiami arabskimi, rozstrzygnie o przyszłości kraju" - powiedział w Maciej Kozłowski w "Wywiadzie pogłębionym". Według sondaży, które przytoczył historyk i były ambasador RP w Izraelu w rozmowie z Anną Wacławik, blok "demokratyczny" ma szansę na wygraną.

Źródło: PAP