,
Obserwuj
Świat

Te regiony mają dość. Wstrzymały współpracę ze Lwowem. Co dalej?

3 min. czytania
26.10.2026 16:45

Współpracę ze Lwowem zawiesił Przemyśl, a radni sejmiku województwa lubelskiego zdecydowali w poniedziałek o jej zerwaniu. Wszystko to z powodu uchwały Lwowskiej Rady Obwodowej w sprawie ustanowienia roku 2027 rokiem UPA oraz jej dowódcy, zbrodniarza wojennego Romana Szuchewicza.

Spotkanie Donalda Tuska z Wołodymyrem Zełenskim, grudzień 2025
Spotkanie Donalda Tuska z Wołodymyrem Zełenskim, grudzień 2025
fot. Jakub Porzycki / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie miasta zawiesiły współpracę ze Lwowem?
  • O co chodzi w prowokacji Lwowskiej Rady Obwodowej?
  • Kto stoi za pomysłem ustanowienia roku 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewicza?

Ustanowienie roku 2027 rokiem UPA oraz jej dowódcy Romana Szuchewicza - bezpośrednio odpowiedzialnego za zbrodnię wołyńską - przez Lwowską Radę Obwodową wywołało kolejną falę napięć w relacjach polsko-ukraińskich. W poniedziałek radni sejmiku województwa lubelskiego wypowiedzieli umowę o współpracy swoich odpowiednikom we Lwowie. Uchwała przeszła jednogłośnie - 30 głosami radnych różnych opcji. Na razie wypowiedziano umowę obwodowi lwowskiemu - ale województwo lubelskie ma jeszcze 7 innych umów z ukraińskimi samorządami. I nie wyklucza, że również je wypowie.

Radni Przemyśla nie chcą całkowitego zerwania współpracy z obwodem lwowskim. Zamiast tego jednogłośnie zdecydowali o zawieszeniu partnerstwa, które trwa ponad 30 lat. W ten sposób chcą dać czas na zajęcie stanowiska w tej sprawie przez mera Lwowa. - Nie wyobrażam sobie, żeby Przemyśl nie zareagował, żebyśmy odwrócili głowy i udawali, że nic się nie dzieje - komentował prezydent miasta Wojciech Bakun w rozmowie z reporterem TOK FM Marcinem Starcem. Zawieszenie współpracy ma potrwać miesiąc. Jeżeli do Przemyśla nie trafi żadne pismo od strony mera Lwowa, który odcina się od decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej, współpraca może zostać definitywnie zakończona.

O tym, że decyzja radnych ze Lwowa była świadomą demonstracją polityczną polityków związanych z partyjną opozycją Petra Poroszenki oraz Światosławem Szeremetą, mówił w audycji "Zapytam inaczej" TOK FM Michał Potocki z "Dziennika Gazety Prawnej".

Choć na antenie TOK FM Marcin Bosacki zapewniał, że uchwała nie wejdzie w życie, to gość Anny Piekutowskiej nie jest tego pewien. Potocki zwrócił uwagę m.in. na fakt, że biuro prasowe ukraińskiego prezydenta zignorowało pytania o tę uchwałę. I choć Wołodymyr Zełenski oraz ukraińskie MSZ odcięło się od lwowskiej uchwały, to - jak tłumaczył gość TOK FM - władze centralne nie mają formalnych środków nacisku na Rady Obwodowe.

Propozycja nadania patrona roku 2027 była wprost związana z napięciem między Polską a Ukrainą związaną z nadaniem jednej z jednostek wojskowych imienia Bohaterów UPA. W lipcu na posiedzeniach Komisji Kultury w Radzie Obwodowej procedowano uchwały nt. patronów 2027 r. - Decyzja zapadła na zasadzie, że "teraz im pokażemy", "nie będzie Polak nam mówił, kogo my mamy cenić". To świadoma demonstracja polityczna - ocenił Potocki. I dodał, że podczas posiedzeń komisji postulowano nawiązanie szybkiej współpracy z administracją centralną, aby w ramach obchodów wyprodukować monety i znaczki upamiętniające 120 rocznicę urodzin Romana Szuchewicza. Decyzja Rady Obwodowej - zdaniem dziennikarza "DGP" - "przywraca ustawienia fabryczne konfliktu, który przerabialiśmy w maju".

Kim jest Światosław Szeremeta?

Światosław Szeremeta - który stoi za pomysłem ustanowienia 2027 roku rokiem UPA i Szuchewicza - jest szefem Komisji Kultury we Lwowskiej Radzie Obwodowej. - Jest to też polityk Solidarności Europejskiej Petra Poroszenki, czyli naczelnego rywala politycznego Wołodymyra Zełenskiego. A poza tym jest dyrektorem należącej do tejże Rady Obwodowej spółki DOLA, która zajmuje się m.in. poszukiwaniami i ekshumacjami, w tym poszukiwaniami ofiar zbrodni wołyńskiej - mówił gość Anny Piekutowskiej.

DOLA 19 października zakończyła prace poszukiwawcze w Polsce. - W ramach ocieplenia Polska zezwoliła na poszukiwania ukraińskich ofiar na terenie Rzeczypospolitej. I zajmował się tym tenże Światosław Szeremeta, który właśnie zostanie wpisany na wniosek ministra Sikorskiego na czarną listę SIS, czyli dostanie zakaz wjazdu do Schengen - stwierdził Michał Potocki, przyznając, że ma "niesamowite déjà vu". - Szeremeta już raz został wpisany na wniosek ministra Waszczykowskiego na czarną listę SIS, po czym po trzech miesiącach dostał wizę od Niemiec, którzy zignorowali jego zakaz wjazdu do strefy Schengen - przypomniał gość TOK FM. - Cykle w polskiej polityce są czasami niesamowicie zabawne - stwierdził dziennikarz "DGP".

Redakcja poleca

Prowokacja Lwowskiej Rady Obwodowej. Co dalej?

Potocki odniósł się również do możliwych konsekwencji, np. zamrożenia polskiej pożyczki dla Ukrainy. - To jest zawsze kwadratura koła. Nie jest w naszym interesie podkopywanie ukraińskich zdolności do obrony, ale z drugiej strony nie możemy też milczeć, kiedy dzieje się coś takiego. Nie można nie zareagować. Pytanie, jak nie wylać dziecka z kąpielą - zastanawiał się rozmówca Anny Piekutowskiej. Według Michała Potockiego - "przy dużym nagromadzeniu złej woli" - może również znów dojść do blokady prac poszukiwawczych ofiar zbrodni wołyńskiej.

Źródło: TOK FM