Wybory w Izraelu. Opozycja może mieć kłopot. "Z tym diabłem trzeba będzie rozmawiać"
Co przyniosą wybory w Izraelu? Sondaże pokazują, że opozycji trudno będzie zdobyć większość potrzebną do samodzielnych rządów. - I prawdopodobnie blok opozycyjny będzie musiał się dogadywać z partiami arabskimi. Ale problem polega na tym, że z partiami arabskimi prawie nikt nie chce rozmawiać - relacjonował w "TOK360" przebywający w Izraelu Thomas Orchowski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są szanse na zmianę władzy w Izraelu?
- Jaką politykę chce prowadzić lider najsilniejszego ugrupowania opozycyjnego Gadi Eisenkot?
Pierwsze wybory od ataku Hamasu 7 października 2023 odbędą się już we wtorek w Izraelu. Czy możliwe jest odsunięcie od władzy Benjamina Natenjahu? Największe szanse na wygraną ma partia blok partii opozycyjnych, któremu przewodzi 66-letniego Gadiego Eisenkota. To doświadczony wojskowy, były szef sztabu izraelskiej armii, który od niedawna jest w polityce i kieruje partią YasharGdyby Eisenkot został premierem, to będzie pierwszym Mizrahijczykiem na stanowisku premiera, czyli Żydem z Bliskiego Wschodu.
- Sondaże wskazują, że blok opozycyjny zdobędzie większość, która nie pozwoli mu samodzielnie rządzić. To nie będzie 61 miejsc w 120-osobowym Knesecie, to może być ok. 56 mandatów - relacjonował w "TOK 360" z Izraela Thomas Orchowski.
Jak wyjaśnił dziennikarz TOK FM, przy takiej wygranej potrzebne będzie zdobycie mandatów brakujących do samodzielnego rządzenia. - I prawdopodobnie blok opozycyjny będzie musiał się dogadywać z partiami arabskimi. Ale problem polega na tym, że z partiami arabskimi prawie nikt nie chce się dogadywać - mówił w rozmowie z Filipem Kekuszem. Dziennikarz rozmawiał ze zwolennikami Eisenkota na wiecu poparcia i "używano nawet takiego określenia - w kontekście partii arabskich, że z tym diabłem trzeba będzie rozmawiać".
- Albo więc czeka Izrael rząd mniejszościowy z cichym poparciem partii arabskich, a drugi scenariusz to jest coś, co jest w Izraelu bardzo częste, czyli rozdrobniony parlament: nie uda się Eisenkotowi zdobyć wystarczającego poparcia, tylko będą kolejne wybory - wyjaśnił.
Były szef sztabu przyniesie zmianę w Izraelu?
Orchowski przypomniał, że Eisenkot był szefem sztabu, gdy premierem był Natenjahu. - W 2022 wszedł do polityki, czyli przed atakiem Hamasu (...). Na pewno czynnik wojskowości mu pomaga, jest uważany za prostolinijnego, szczerego (...). W czasie izraelskiej kampanii w Gazie stracił syna i dwóch innych bliskich członków rodziny, a Netanjahu ma syna, który mieszka w Miami, jest trollem internetowych prawicowym. Zwolennicy Eisenkota zwracają uwagę na to, że poświęcił bardzo dużo dla kraju, a Netanjahu ukrywa syna i jest skorumpowany - mówił dziennikarz.
- Czy zmiana władzy zmieni wiele w polityce zagranicznej Izraela? - pytał Filip Kekusz.
- Nie. Polityka zagraniczna Eisenkota nie będzie się różniła od tego, co robi Netanjahu: USA będzie najważniejszym sojusznikiem Izraela. Choć Trump poparł Netanjahu, to Izrael potrzebuje USA. Jeśli chodzi o Gazę, to nie będzie zmiany. Eisenkot zapowiedział, że w ciągu półtora roku "pozbędzie się całkowicie Hamasu ze Strefy Gazy"(...), czyli brutalna polityka będzie kontynuowana - mówił Thomas Orchowski.
Dziennikarz podkreślił też, że opozycja popiera osadnictwo izraelskie na Zachodnim Brzegu. Całej rozmowy Filipa Kekusza z przebywającym w Izraelu Orchowskim można wysłuchać w aplikacji TOK FM.
Źródło: TOK FM