Kontrowersje wokół kamizelek dla ratowników. "Nie wyobrażam sobie tego"
Od nowego roku ratownicy medyczni mają być wyposażeni w kamizelki nożoodporne. To efekt agresji, która dotyka medyków w codziennej pracy. Realizacja pomysłu budzi jednak kontrowersje. - Ministerstwo Zdrowia chce zakupić kamizelki na zespoły, a wiadomo że one się rotują. Nie wyobrażam sobie, żeby po mnie - a mam 196 cm wzrostu - kamizelkę zakładała filigranowa koleżanka - tłumaczy ratownik medyczny z Bydgoszczy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy kamizelki kuloodporne mają stać się częścią wyposażenia ratowników?
- Jaki jest cel wprowadzenia kamizelek dla ratowników?
- Co nie podoba się środowisku w tej kwestii, jaki jest główny postulat?
Kamizelki nożoodporne mają trafić do wyposażenia zespołów ratownictwa medycznego na początku 2026 roku. Na razie medycy testują modele różnych producentów, by wybrać taki z właściwą klasą ochrony i certyfikacją.
W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy w testach jest aktualnie lekka, taktyczna kamizelka, podobna do tej, jakiej używają policjanci. - Jest krótka, żeby nie utrudniała ruchów przy pacjencie w wykonywaniu medycznych czynności ratunkowych. Jest też antyprzebiciowa, nożoodporna i chroni przed strzałem z pistoletu kaliber 9 mm - opisuje Krzysztof Wiśniewski, ratownik medyczny z 25-letnim stażem. - Można do niej domontować, za pomocą rzepów, różne akcesoria, na przykład stetoskop - dodaje.
- Na tę chwilę jesteśmy na etapie testów różnych kamizelek, zakup dopiero przed nami. Ministerstwo Zdrowia obiecało partycypować w kosztach, więc też nie wiemy jak to będzie wyglądało - przyznaje nasz rozmówca.
Jeden ratownik = jedna kamizelka
Wprowadzenie kamizelek nożoodpornych ma zwiększyć bezpieczeństwo ratowników medycznych, lekarzy oraz pielęgniarek wyjeżdżających do pacjentów, ale są też obawy, czy rzeczywiście tak będzie.
Ministerstwo Zdrowia planuje bowiem zakup kamizelek dla zespołów, a nie każdego ratownika, indywidualnie. - Uważamy, że kamizelka nożoodporna powinna być indywidualna - mówi Wiśniewski. - To jeden z postulatów środowiska do ministerstwa, żeby te sprzęty były po prostu dopasowane do każdego. Podobnie jak buty w ratownictwie medycznym, umundurowanie, tak samo kamizelka powinna być indywidualna dla konkretnego pracownika - tłumaczy.
Zwłaszcza, że zespoły ratownictwa medycznego się rotują. - Nie wyobrażam sobie, żeby po mnie - a mam 196 centymetrów wzrostu - kamizelkę zakładała filigranowa koleżanka, która mierzy 160 centymetrów. Nie sposób dopasować tutaj uniwersalny rozmiar, nie ma takiej możliwości - podkreśla.
Ratownicy jeżdżą z gazem pieprzowym
Nie wiadomo jeszcze, czy ratownicy będą musieli nosić kamizelki podczas każdej interwencji i kto będzie o tym decydował. W Bydgoszczy nie ma mapy miejsc szczególnie niebezpiecznych, a większość sytuacji z agresywnymi pacjentami lub ich rodzinami jest - zdaniem naszego rozmówcy - podczas tzw. zwykłych interwencji.
- Jedziemy do pacjentki z nadciśnieniem, nic nie wskazuje na to, że tam będzie sytuacja niebezpieczna. Okazuje się, że na miejscu jest agresywny syn, wnuk czy mąż, który nagle wyciąga nóż, nagle wyciąga broń, bo takie sytuacje też były u nas w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego - opowiada Wiśniewski. - Nasza analiza pokazuje więc, że te kamizelki należałoby zakładać na każdą wizytę, dlatego że nigdy nie wiemy, co może się wydarzyć - dodaje.
Na razie niektórzy bydgoscy medycy ratują się gazem pieprzowym, który zabierają ze sobą na interwencje. - To nie jest zakup systemowy przez pogotowie, ale indywidualnie mają ten gaz pieprzowy przy sobie - potwierdza Wiśniewski. - Nie jest wpisany w ustawę o amunicji i broni, więc można go używać. Przydaje się czasami na agresywne psy, a i zdarzało się, że ratował zdrowie lub życie - dodaje nasz rozmówca.
Na co dzień ratownicy spotykają się z pobiciami, szarpaniem, hejtem i agresją słowną. - Te akty agresji słownej, znieważania, zniesławiania również zgłaszamy jako wniosek z żądaniem ścigania sprawców agresji, więc zaznaczam, że nie zostaje to nigdy u nas zamieciony pod dywan - zapewnia.
W całym kraju w zespołach ratownictwa medycznego pracuje około 13 tysięcy osób.
Źródło: TOK FM