advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Habity i szorowanie ołtarza. "DPS-y są instytucjami totalnymi"

oprac. Urszula Abucewicz tokfm.pl
3 min. czytania
27.01.2024 15:13
Prowadzonym przez zakonnice Domem Pomocy Społecznej w Kamieniu Krajeńskim od października zajmuje się prokuratura. W ośrodku miało dochodzić do znęcania się nad podopiecznymi. Sprawę opisał reporter TOK FM Michał Janczura. Zdaniem Marii Libury takie sytuacje pokazują, że powinniśmy jak najszybciej odejść od DPS-ów. - To, że one są instytucjami odizolowanymi, powoduje, że kontrola zewnętrzna jest bardzo trudna - mówiła w TOK FM ekspertka z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
|
|
fot. zrzut ekranu z obrazu transmitowanego przez Kanał10

Dzieci z niepełnosprawnościami intelektualnymi z prowadzonego przez siostry elżbietanki domu pomocy społecznej na kolanach szorowały podłogę i sprzątały kościół w Kamieniu Krajeńskim. Wszystko nagrała kamera do transmisji mszy świętych. Okazuje się, że prokuratura ma też zgłoszenia dotyczące psychicznego i fizycznego znęcania się nad dziećmi z tej placówki. Sprawą zajął się dziennikarz TOK FM Michał Janczura. Po publikacji jego artykułu na naszym portalu urząd wojewódzki wszczął kontrolę w DPS-ie.

Dzieci z DPS-u na kolanach szorują kościół, a zakonnica pilnuje. 'Wie ksiądz, że jest mowa o przemocy?'

- Habity i szorowanie stopni ołtarza nadaje sprawie pracy dzieci pikanterii i nośności, ale sprawa jest jeszcze bardziej poważna – komentowała w "A teraz na poważnie" w TOK FM Maria Libura z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. - Osoby z niepełnosprawnością intelektualną są najbardziej dyskryminowaną mniejszością. Z różnych powodów nie mają głosu, przede wszystkim są od dzieciństwa w większości izolowane – podkreśliła.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Gościni Mikołaja Lizuta wskazywała na problem braku włączającej, inkluzywnej edukacji. - Osoby te nie rozumieją swoich praw, nie potrafią o nie walczyć ani funkcjonować społecznie. W sytuacji, gdy spotka je coś przykrego, nie wiedzą, że mogą się zwrócić do kogoś o pomoc – mówiła. Jako drugi kłopot Libura wskazała fakt, że "sprawna intelektualnie większość nie rozumie tych osób". - Lekceważy je i traktuje je jako zło konieczne. To powoduje, że jest duże społeczne przyzwolenie na zachowania, które nie byłyby tolerowane przez kogoś zupełnie innego. Czyli cieszymy się, że ktoś zajął się problemem i lepiej się nie wtrącajmy – opisywała.

"Dobre serce niestety nie wystarcza, tutaj potrzebna jest wiedza"

Kierowniczka Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie podkreśliła, że do pracy z osobami z różnego rodzaju niepełnosprawnościami "trzeba mieć bardzo wysokie kompetencje i odpowiednie przygotowanie, w szczególności na pierwszych etapach życia, kiedy istnieje szansa na włączenie społeczne w jakimkolwiek zakresie". - To nie może być tak, że ktoś się tym zajmuje z dobrego serca. Dobre serce niestety nie wystarcza, tutaj potrzebna jest wiedza – podkreśliła. Ekspertka ds. zdrowia wymieniła szereg zaburzeń współistniejących, z którymi często zmagają się podopieczni placówek opiekuńczych, jak np. autoagresja, samookaleczenia czy innego rodzaju zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

- Żeby pracować z takimi osobami i wiedzieć, jak reagować na takie zachowania, jak je niwelować, doprowadzać do tego, żeby były jak najmniejsze, trzeba mieć bardzo dobre merytoryczne przygotowanie zarówno od strony pedagogicznej jak też psychologicznej – wyjaśniała Libura.

Burza po tekście o dzieciach z DPS-u szorujących kościół. 'To po prostu trzeba przerwać'

"DPS-y są instytucjami totalnymi"

Zdaniem gościni TOK FM, "DPS-y są instytucjami totalnymi". - Właśnie to, że one są instytucjami odizolowanymi, zamkniętymi, powoduje, że kontrola zewnętrzna jest bardzo trudna - mówiła gościni TOK FM. Podkreśliła, że choć Polska jako kraj deklaruje wolę odejścia od tego typu instytucji, to znalezienie pieczy zastępczej dla osób z niepełnosprawnością intelektualną jest w przypadku dzieci bardzo trudne. A w przypadku osób dorosłych nie ma w tej chwili innych form, które skutecznie zastąpiłyby DPS-y.

W ocenie ekspertki ds. zdrowia rozwiązaniem jest nie tyle lepsza kontrola nad DPS-ami, a "powolne odchodzenie od modelu instytucji, która niezależnie od tego, czy jest prowadzona przez osoby zakonne, czy świeckie, naraża na tego typu sytuacje". - Niezależnie od tego, czy DPS prowadzi instytucja świecka, czy zakonna, osoby niepełnosprawne intelektualnie lub z wrodzonymi niepełnosprawnościami, są wyjątkowo podatne na wykorzystanie i przemoc. Potrzebujemy zmiany systemu oraz zmiany postaw społecznych. Tego, żeby ludzie przestali się bać – podsumowała ekspertka.

Krystian od siedmiu lat jest w DPS-ie. Krystian jest zdrowy. 'Nie wiem, dlaczego siostry tak się na niego uparły' [PIECZA, odcinek 8]