Gen. Koziej: Trzeba postawić ultimatum Putinowi. Mamy czekać jak w 1938 roku w Monachium?

Gen. Stanisław Koziej uważa, że Zachód zachowuje się zbyt biernie wobec wojny rozpętanej w Ukrainie przez Rosję. Były szef BBN ocenia, że czas na postawienie Putinowi twardych warunków. - Będziemy czekać, aż on z nami rozpocznie tę wojnę? To jest lepsza strategia? - pytał w TOK FM.
Zobacz wideo

Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau oświadczył we wtorek, że Polska niezwłocznie i nieodpłatnie może przekazać wszystkie swoje myśliwce MiG-29 do bazy w Ramstein - do dyspozycji Stanów Zjednoczonych. Jak się okazało, stanowisko polskiego rządu nie zostało uzgodnione z Amerykanami. Szef Pentagonu Lloyd Austin przekazał ministrowi obrony narodowej Mariuszowi Błaszczakowi, że USA nie wspierają przekazania dodatkowych samolotów Ukrainie. Dodał, że USA uważają, iż MiG-i nie zwiększą znacząco ukraińskich zdolności, a ich przekazanie może być poczytane przez Rosję za eskalację.

- Powiedzmy sobie jasno i szczerze, że to stanowisko polskie było po prostu błędem naszej dyplomacji, naszego MSZ, wykazaniem braku profesjonalizmu - ocenił w TOK FM prof. generał Stanisław Koziej - były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Jak ocenił były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, myśliwce nie są tym, czego w tej chwili Ukraina najbardziej potrzebuje. - Ponieważ przewaga Rosjan w powietrzu jest ewidentna, to takie myśliwce latające gdzieś w tej przestrzeni, w której panuje Rosja, dosyć szybko byłyby zestrzelone, albo na lotnisku rakietami zniszczone  - tłumaczył. - Więc ta pomoc, która spektakularnie wygląda w takim wymiarze pokazowym, w wymiarze praktycznym, w bitwie z Rosjanami, nie byłaby bronią przesądzającą ani ważną, która zasługuje na takie mocne zainteresowanie i dyskusję, która się teraz dzieje - wyjaśnił.

Zamiast myśliwców Zachód powinien więc dostarczać walczącej z Rosją Ukrainie jak najwięcej środków przeciwlotniczych,  przeciwrakietowych. - Lepiej, żeby dostała dużo więcej środków przeciwlotniczych niż kilka czy nawet kilkanaście samolotów myśliwskich, które w ciągu paru dni i tak byłyby zapewne unieszkodliwione, gdyby chciały aktywnie działać - mówił ekspert w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

W jaki sposób powstrzymać Putina?

Według gen. Kozieja Zachód zachowuje się zbyt biernie w stosunku do działań Rosji, nie chcąc eskalować konfliktu, żeby nie być uznanym za jego stronę. A trzeba uznać z dużym prawdopodobieństwem, że Putin na Ukrainie się nie zatrzyma.

- Rosja kieruje się eskalacyjną doktryną wojenną, która zakłada, że jeśli przegrywasz i nie chcesz tej wojny przegrać, to ją po prostu eskaluj - coraz bardziej podwyższaj szczebel eskalacji, aby drugą stronę coraz bardziej straszyć i szantażować: siadajmy do stołu, kończmy wojnę, bo będzie coraz gorzej - tłumaczył. 

Ekspert dodał, że nie wyklucza, że Rosja jest gotowa "w ramach doktryny eskalacyjnej rozszerzyć wojnę poza granice Ukrainy". - Dlatego być może lepiej spróbować wytrącić Rosji inicjatywę. Może trzeba Putina postawić przed pewnym wyborem, dylematem, a nie tylko czekać aż on będzie nas tu po kolei - Ukrainę i nas - jako Zachód stawiał przed takimi dylematami wyboru. Reagować na to, co on robi - mówił.

Dobrym ruchem byłoby więc - zdaniem byłego szefa BBN-u - postawienie Rosji twardych warunków. - Sądzę, że być może dobrą strategią Zachodu byłoby postawienie ultimatum Putinowi - wyjaśnił. Ważne też, żeby jasno sformułować, co wydarzy się, gdy Rosja przekroczy "czerwoną linię".  Takim ultimatum mogłoby być to, o co apeluje ukraiński rząd - ustanowienie zakazu lotów nad Ukrainą. - I niech on (Putin)  się zatrzymuje, niech ma dylemat czy latać w tej przestrzeni od tego dnia, czy nie latać  - stwierdził.

Stawiając ultimatum, trzeba brać pod uwagę, że druga strona zdecyduje się na eskalację. W przypadku wojny ukraińsko-rosyjskiej oznaczałoby to groźbę rozlania się konfliktu na inne kraje. Czy wizja wojny światowej nie powinna powstrzymywać Zachodu? - Będziemy czekać, aż on z nami rozpocznie tę wojnę? To jest lepsza strategia? Czy mamy czekać jak w 1938 roku w Monachium i machać kartką, że zadowoleni jesteśmy, że tylko Czechosłowacja utraciła coś, a my jesteśmy spokojni? - pytał retorycznie gen. Koziej.

Alternatywą jest - jak kontynuował gość TOK FM - "przeciwstawienie się temu agresorowi całą siłą świata zachodniego" oraz próba zatrzymania Rosji "na tej Ukrainie". - A nie czekać aż ta wojna przyjdzie do nas. Bo jeżeli będziemy dalej czekać, tak biernie się kłócić między sobą, to Putin sam do nas przyjdzie - podsumował gen. Stanisław Koziej.

Teraz z kodem UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM