Izraelskie uderzenie na Rafah. "Nie negocjowali z Hamasem w dobrej wierze"
Izraelskie siły od nocy z poniedziałku do wtorku prowadzą działania w wyznaczonym obszarze wschodniego Rafah, z którego ewakuowała się większość ludzi i niektóre organizacje międzynarodowe. Izraelsko-palestyńskie przejście Kerem Szalom jest we wtorek zamknięte ze względów bezpieczeństwa.
W poniedziałek biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu poinformowało, że izraelski gabinet wojenny jednogłośnie zatwierdził kontynuowanie operacji w Rafah na południu Strefy Gazy, by 'wywrzeć presję na Hamas, której celem jest poczynienie postępów w uwalnianiu zakładników i realizacja innych celów wojennych'.
Izraelska ofensywa. Ostatni bastion Palestyny
Jeszcze do niedawna między skonfliktowanymi stronami toczyły się negocjacje. Jakie były ich najważniejsze punkty?
- Hamas żądał możliwości powrotu wewnętrznych uchodźców palestyńskich do północnej Strefy Gazy, co byłoby dużym krokiem wstecz dla Izraela i jego obecności w Gazie. Domagał się także uwolnienia setek palestyńskich więźniów, często z najwyższymi wymiarami kary. Z kolei Izrael chce uwolnienia 130 zakładników Hamasu - chodzi o powrót zarówno żywych, jak i odzyskanie ciał martwych. Co się stało kością niezgody? Nie wiemy do końca - mówiła w TOK FM dr hab. Joanna Dyduch z Zakładu Izraela w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
- Mamy komentarze osób związanych z negocjacjami. Jeden, w CNN, będący cytatem z wypowiedzi urzędnika amerykańskiego - o tym, że izraelski gabinet wojenny nie negocjował w dobrej wierze. Oni podczas rozmów z Hamasem mieli przed oczami operację w Gazie, w mieście Rafah, ostatnim bastionie palestyńskim, ale też ostatnim bastionie Hamasu. Wśród Izraelczyków była zapewne pełna zgoda na kontynuację operacji. To nie była kwestia sporna - tłumaczyła ekspertka w 'Pierwszym Programie'.
Jasne cele Izraela
Gościni Wojciecha Muzala wyjaśniła też symboliczne znaczenie Rafah dla trwającej wojny. - Rafah jest miastem granicznym z Egiptem. Przed wojną przebywało tam 275 tysięcy mieszkańców, a potem schronienia szukało półtora miliona Palestyńczyków. Wczoraj rozpoczął się ostrzał, ale dzisiaj nad ranem, po posiedzeniu gabinetu wojennego, który dał zgodę na operację lądową, wkroczyły tam czołgi. Wzięcie kontroli nad przejściem granicznym jest celem dla Izraelczyków - tłumaczyła.
Po co więc negocjacje, skoro atak był przesądzony? - One zawsze się toczą, nawet jeśli o tym nie wiemy. Zresztą opinia publiczna w Izraelu domaga się od rządu rozmów oraz sprowadzenia zakładników. Natomiast nikt w Izraelu nie kwestionuje potrzeby całkowitego unicestwienie Hamasu. Izraelowi zależy na długoterminowym uniemożliwieniu Hamasowi działań militarnych, co oznacza zniszczenie infrastruktury, w tym tuneli. Oraz na zabiciu liderów Hamasu - podsumowała w TOK FM badaczka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.