,
Obserwuj
Świat

Putin dostał sygnał od Zachodu. "To więcej niż małe krople"

3 min. czytania
17.06.2024 19:56
Niemal sto państw rozmawiało w Szwajcarii na temat wojny w Ukrainie. - Rosja czuje tlen wojenny w swoich płucach, żeby to zatrzymać, potrzeba gry na wielu fortepianach: militarnym, gospodarczym, politycznym, dyplomatycznym. I ten szczyt jest jednym z wielu fortepianów, który spełnia swoje cele - oceniał gen. Bogusław Pacek.
|
|
fot. MURAT GOK / Anadolu via AFP

W weekend w szwajcarskim Bürgenstock odbyła się dwudniowa konferencja poświęcona kwestii pokoju w Ukrainie. Wzięło w niej udział niemal sto państw, a przemawiał m.in. Andrzej Duda. Tymczasem na południu Włoch spotkali się przedstawiciele państw grupy G7, którzy jednogłośnie udzielili Ukrainie poparcia.

Jak mówił w 'Pierwszym programie' Wojciecha Muzala na antenie TOK FM gen. Bogusław Pacek, oba spotkania można ocenić pozytywnie, choć zastrzeżeń nie brakuje. - Świat ukraiński oczekuje bardziej radykalnych działań zarówno ze strony grupy G7, jak i państw, które obradowały w Szwajcarii, państw NATO i Unii Europejskiej. Ale tak naprawdę [wojna w Ukrainie] to jeden z wielu konfliktów w świecie na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat i państwa robią, co mogą w ramach swoich możliwości - ocenił generał dywizji w stanie spoczynku i dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. - Grupa G7 zdecydowała o wypłacie Ukrainie bezzwrotnie 50 miliardów dolarów. To wielka sprawa, one posłużą przede wszystkim podtrzymywaniu funkcjonowania państwa - zaznaczył.

Brak mocnego głosu USA i Chin

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił, że spotkanie w Szwajcarii było wielkim sukcesem. - To sukces umiarkowany - stwierdził Pacek. - Oczywiste jest, że prezydent Ukrainy daje przekaz polityczny, potrzebny mu do sprawowania władzy i podtrzymywania na duchu Ukraińców. Ale nie zgadzam się z komentatorami, którzy mówią, że była to porażka. Prawie sto państw pokazało swoją jedność, konsolidację w przeciwstawieniu się Rosji. To rzecz najważniejsza - podkreślił.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Gość 'Pierwszego programu' przypomniał, że w Szwajcarii padły konkrety m.in. dotyczące zabezpieczenia broni nuklearnej czy konieczności podjęcia działań w celu powrotu ukraińskich dzieci uprowadzonych przez Rosję. - To nie jest przełom na miarę zwycięstwa w tej wojnie, ale tak się przełomów nie dokonuje. Nie wystarczy samo deklarowanie, potrzebna jest wola przede wszystkim mocarstwa, w tym głównie supermocarstw, czyli Stanów Zjednoczonych i Chińskiej Republiki Ludowej. A tego szczególnie po stronie Chin nie ma - mówił.

Siła argumentów zamiast argumentu siły

Co udało się osiągnąć? - To dobry szczyt, który będzie służył kolejnym rozmowom. Świat w taki sposób zmienia politykę. Aby używać nie argumentu siły, a siły argumentów. Do tego trzeba wielu szczytów, wielu spotkań, okazywania woli przeciwstawienia się Rosji - zaznaczył Pacek.

- To więcej niż małe krople, które zbliżają Ukrainę do osiągnięcia celu, o którym mówimy każdego dnia. On nie będzie jutro czy pojutrze. Żeby wygrana Rosji nie stała się faktem, potrzebne są takie szczyty (...) Rosja czuje tlen wojenny w swoich płucach, żeby to zatrzymać, potrzeba gry na wielu fortepianach: militarnym, gospodarczym, politycznym, dyplomatycznym. I ten szczyt jest jednym z wielu fortepianów, który spełnia swoje cele - mówił dyrektor MWP.

Generał wskazał też, czego jego zdaniem zabrakło podczas obu spotkań. - Szkoda, że na szczycie nie pojawiło się mocniejsze zdanie USA i ChRL, tych dwóch państw, które w największym stopniu mogą przesądzić o kolejnych krokach Rosji - ostrzegł gość Wojciecha Muzala.