Sawicki zna się na zagrożeniu życia w ciąży, bo "jest rolnikiem, biologiem, hodowcą"

Marek Sawicki, poseł PSL w "Wyborach w TOK-u" wzbudził ogromne oburzenie po słowach, że zna się na zagrożeniu życia kobiety w ciąży, bo jest "rolnikiem, biologiem, hodowcą".

Rozmowa w audycji "Wybory w TOK-u" dotyczyła sprawy 30-letniej Izabeli z Pszczyny. Kobieta zmarła w szpitalu, będąc w 22. tygodniu ciąży. Według rodziny lekarze nie wykonali na czas koniecznej aborcji (płód obumarł w szpitalu), a przez to życie kobiety znalazło się w bezpośrednim zagrożeniu. W środę ujawnione zostały SMS-y pani Izabeli do najbliższych. Kobieta pisała w nich m.in.: "Dziecko waży 485 gramów. Na razie dzięki ustawie aborcyjnej muszę leżeć. I nic nie mogą zrobić. Zaczekają aż umrze lub coś się zacznie...".

- Nie zgadzam się z interpretacją, że orzeczenie trybunału zmieniło kwestię prawną dot. lekarzy i podejmowania decyzji. Lekarze nie skorzystali z przesłanki ratowania życia - stwierdził najpierw Marek Sawicki. Na co, prowadząca audycję Dominika Wielowieyska zaczęła mu tłumaczyć, że cały problem jest w tym, że na początku nie ma tego zagrożenia, a cały proces u każdej kobiety przebiega inaczej. 

- Jestem rolnikiem, biologiem, hodowcą, coś na ten temat wiem. Niech lekarze nie opowiadają bzdur, skoro mają takie doświadczenie, że bezwodzie prowadzi tego typu zdarzeń - odpowiedział na to Marek Sawicki

- Odwoływanie się do swoich doświadczeń w związku z hodowlą bydła jest bez sensu - zareagowała Wielowieyska. 

Poseł niewzruszenie kontynuował swoje przemówienie: - Mam troje dorosłych dzieci i dziewięcioro wnucząt, dziesiąte w drodze. Rozmawiałem o tym z zoną, z córkami, mam na ten temat wyrobioną opinię. Mam też sumienie i zięcia lekarza. 

A następnie upierał się, że wyrok TK nie zmienił żadnej procedury.

W piątek z Dominiką Wielowieyską na temat zagrożenia życia kobiety w ciąży spierał się Artur Soboń, wiceminister w rządzie PiS. Dziennikarka dopytywała, czy nie było błędem ze strony władzy drastyczne zaostrzenie prawa aborcyjnego, co mogło być przyczyną śmierci kobiety. - Pani redaktor w sposób naprawdę niesympatyczny nadużyła tego, co się wydarzyło do uzasadnienia czegoś, co się nie wydarzyło. W Polsce nie zaostrzono przepisów antyaborcyjnych. Jest orzeczenie TK, a to co innego. Wyłącznie w sferze publicystycznej ma to wpływ na postawę lekarzy - oburzał się Soboń.

DOSTĘP PREMIUM