Dwaj lekarze ratowali policjanta po strzelaninie w Krakowie. Ratownik: Pasek? Lepiej włożyć paluch do rany
Staza taktyczna, która zatamowała krwotok, i szybka pomoc przechodniów - mogły zdecydować o tym, że po ataku w Krakowie udało się uratować życie wielu rannych. - Bardzo bym chciał, żeby ktoś za mocno mi uciskał klatkę piersiową, aniżeli wcale. Bardzo bym chciał, żeby ktoś za mocno mi zrobił opatrunek, niż żeby mnie zostawił - mówił w TOK FM ratownik medyczny Karol Bączkowski.
Dwaj lekarze ratowali policjanta po strzelaninie w Krakowie. Ratownik: Pasek? Lepiej włożyć paluch do rany
W sobotę po południu zamaskowany 24-latek wjechał autem na krakowski Rynek i otworzył ogień do przebywających tam ludzi. Po wymianie ognia z policją został ranny i zatrzymany. W wyniku ataku zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych.
Moment zatrzymania sprawcy w rejonie ul. Stradomskiej widzieli m.in. przebywający w restauracji na przeciwko specjaliści ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, chirurdzy prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak. Jak opisał prof. Pędziwiatr, uciekający samochodem sprawca po zderzeniu z innym autem wyskoczył z pojazdu i zaczął strzelać. Mimo odniesionych ran jeden z policjantów kontynuował obezwładnianie napastnika.
- Jak strzały się uspokoiły, pobiegliśmy, żeby im pomóc. Nie rozumieliśmy jeszcze, co się dzieje - powiedział prof. Pędziwiatr.
Podkreślił, że na miejscu nie był sam - towarzyszący mu znajomy lekarz okrył najciężej poszkodowanego policjanta płaszczem, aby się nie wychłodził i tamował krwawienie z jego klatki piersiowej. - Dzisiaj wiemy, że to przyniosło mu przeżycie. W innym przypadku on by po prostu tego nie przeżył, bo nie zdążyłaby przyjechać karetka - ocenił profesor. Dodał, że na miejscu działali też m.in. policjanci i strażnicy miejscy.
Jak mówił w rozmowie z TOK FM ratownik medyczny Karol Bączkowski, w przypadku tamowania masywnego krwotoku kluczowy jest czas. I to odmierzany sekundami. - Jeżeli są to duże krwotoki szyjne, to mamy sekundy. Czasami dziesiątki sekund, zależy jak mocno przytrzymamy. Jeśli to duże naczynia krwionośne kończyn dolnych, to wchodzimy w minutę i sekundy, czyli 60, 70, 90 sekund, by stracić przytomność w wyniku krwawienia - mówił.
Dlatego, jak podkreślił, tamujemy krwotok jak najszybciej, ale nie byle jak.
- Tamowanie krwawienia, opaski uciskowe, stazy taktyczne, to czynności krytyczne, które musimy zrobić, ale nie czymś na patencie typu pasek. Są badania naukowe, które pokazują, że zbyt długo to trwa i lepiej pewnie włożyć paluch do rany i uciskać punktowo, niż zostawić tego człowieka kombinując. To proces, zbyt długo to trwa. Staza taktyczna, opatrunek uciskowy, to kilka sekund, jak umiesz to założyć i to zamyka całkowicie naczynia krwionośne - podkreślił Karol Bączkowski.
"Bardzo bym chciał, żeby ktoś za mocno mi uciskał klatkę piersiową, aniżeli wcale"
Gość TOK FM zwrócił też uwagę, że choć mamy dyskusję o możliwości posiadania broni, to ważniejsze są inne kwestie.
- Do broni nam jeszcze bardzo daleko, jak ludzie nie potrafią korzystać z apteczki pierwszej pomocy. Co z tego, że mamy je w samochodach, skoro one są bardzo słabej jakości. Poza tym nie wiemy, jaki jest numer ratunkowy (...). To przekaz od zawodowego medyka, od Ministerstwa Zdrowia: Szanowni państwo po pomoc medyczną dzwonimy za pomocą numeru 999. Jeśli potrzebujemy karetki pogotowia ratunkowego, to jest to numer ratunkowy medyczny. To krótszy i szybszy dostęp do pogotowia - podkreślił ratownik medyczny.
Przypomniał przy tym, że polskie prawo chroni świadka zdarzenia przed działaniami konsekwencjami prawnymi. A to oznacza, tłumaczył, że jako świadek zdarzenia jesteśmy funkcjonariuszem publicznym, tak jak byśmy byli policjantem, ratownikiem medycznym czy strażakiem, który wykonuje działania na rzecz ratowania zdrowia i życia.
- Jesteśmy prawnie zwolnieni z tytułu, że pęknie mostek podczas ucisku w klatce piersiowej. On pęka, bo za mocno coś zrobimy dla celów ratowania zdrowia i życia. Jeżeli widzę, że beze mnie człowiek umrze, to nie ma straszniejszej rzeczy niż nieudzielenie pierwszej pomocy. Najgorsze, co możemy zrobić, to niezrobienie nic albo odpuszczenie. Bardzo bym chciał, żeby ktoś za mocno mi uciskał klatkę piersiową, aniżeli wcale. Bardzo bym chciał, żeby ktoś za mocno mi zrobił opatrunek, niż żeby mnie zostawił - podsumował Karol Bączkowski w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP