Koronawirus w Polsce. Ludzie wykupują leki za na zapas. "Albo się przeterminują, albo co gorsze, ktoś je zażyje"

Aptekarze piszą do TOK FM i apelują do pacjentów: nie wykupujcie leków na zapas. W wielu aptekach pojawiły się już osoby, które kupują leki bez recepty za 1000 złotych lub więcej. Twierdzą, że zbroją się, bo "potem może nie być".
Zobacz wideo

Przed takimi postawami przestrzega resort zdrowia, lekarze i farmaceuci. - Jeśli leków ma brakować, to głównie dlatego że udziela się nam panika - twierdzi Marek Tomków z Naczelnej Izby Aptekarskiej. - Widzimy w tej chwili osoby, które próbują kupować leki za tysiąc, półtora tysiąca czy dwa tysiące złotych. Znajdują się tam leki przeciwzapalne, których nie wolno nadużywać - mówi Tomków.

Znacznie wzrosło zainteresowanie preparatami podnoszącymi odporność oraz tymi reklamowanymi jako przeciwwirusowe. - Problem w tym, że działanie zwłaszcza tych ostatnich, w żaden sposób nie może być utożsamiane z działaniem przeciwko wirusowi CoVid-19 - mówi farmaceuta z Pleszewa Mariusz Politowicz.

Z jednej z pomorskich aptek dostaliśmy informacje od farmaceuty. U niego kobieta kupiła leki za ponad 700 złotych. - Twierdziła, że niedługo nie będzie niczego, a ona będzie miała - mówi nam aptekarz. 

Reporter TOK FM dostaje sygnały od farmaceutów z różnych miast. Wszędzie wkrada się zaniepokojenie, bo pacjenci nie znoszą sprzeciwu, apeli o rozsądek i nie robienie zapasów. - Takie zakupy oznaczają dwa wyjścia: albo te leki się przeterminują, albo co gorsze, ktoś je zażyje. Problemem pacjenta, który będzie chciał te wszystkie leki zjeść, nie będzie koronawirus tylko uszkodzona wątroba albo żołądek - mówi Tomków.

Ministerstwo zapewnia, że leków nie brakuje. Prewencyjnie o północy wprowadziło zakaz wywozu ponad tysiąca różnych preparatów i wyrobów medycznych.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie:

DOSTĘP PREMIUM