advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Lubelskie

Awantura o Czarnka. Poszło o wniosek o uznanie go za persona non grata w Lublinie. "Proszę państwa, to jest skandal"

4 min. czytania
08.09.2023 12:16
"W 2023 roku Lublin stał się Europejską Stolicą Młodzieży i tym samym stał się stolicą takich wartości jak równość, dostępność i zapobieganie dyskryminacji. Stoją one w ewidentnej sprzeczności do poglądów promowanych przez ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka" - napisali radni z Lublina w przyjętym stanowisku.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Stanowisko w sprawie działań i wypowiedzi Przemysława Czarnka jako ministra edukacji i nauki przygotowała radna Maja Zaborowska (Nowoczesna). Pierwotnie miało zawierać sformułowanie o uznaniu ministra za persona non grata w Lublinie, ale to budziło kontrowersje - uznawano, że jest wykluczające. Dlatego ostatecznie projekt zmieniono na: "Stanowisko w sprawie uznania polityki prowadzonej przez ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka za szkodliwe dla polskiej edukacji oraz sprzeczne z wartościami Lublina jako Europejskiej Stolicy Młodzieży".

Radna Maja Zaborowska tłumaczyła, że najwyższy czas na przyjęcie takiej uchwały, bo - jak podkreślała - wierzy w zwycięstwo opozycji. - Wierzę, że Przemysław Czarnek przestanie być ministrem, a wtedy już takiego stanowiska nie przyjmiemy - argumentowała Zaborowska, która na co dzień jest lekarzem weterynarii. To ważne, bo zostało to wykorzystane jako pretekst do ataku. Z ław Prawa i Sprawiedliwości można było usłyszeć zdanie, że weterynarze nie powinni zajmować się ludźmi, tylko zwierzętami. - Proszę państwa, to jest skandal. PiS nas obraża, nie możemy się na to godzić - mówiła radna Elżbieta Dados.

'To cenzura'. Niewygodny artykuł o Czarnku zdjęty z portalu grupy Polska Press

Stanowisko ws. polityki Czarnka. "Ewidentna sprzeczność"

W przyjętym stanowisku radni podkreślają, że Lublin to miasto z wielowiekową tradycją, związaną m.in. z wielokulturowością. "W 2023 roku Lublin stał się Europejską Stolicą Młodzieży i tym samym stał się stolicą takich wartości jak równość, dostępność i zapobieganie dyskryminacji. Stoją one w ewidentnej sprzeczności do poglądów promowanych przez ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka" - napisali radni.

Przypomnieli słowa ministra o społeczności LGBT: "ci ludzie nie są równi ludziom normalnym". Wskazali też, że szef resortu edukacji nie podejmuje wystarczających działań, by walczyć z kryzysem psychicznym i emocjonalnym dzieci i młodzieży. W stanowisku podkreślili też, że to minister wymyślił nowy przedmiot Historia i Teraźniejszość, a podręcznik do niego "zawiera treści propagandowe i kontrowersyjne, ewidentnie promujące dokonania i politykę jednej partii - PiS".

Dyskusja nad stanowiskiem była burzliwa. - Jesteście w stanie jedynie obrażać, krzyczeć i robić to, co robi minister Przemysław Czarnek, czyli wykluczać ludzi z debaty publicznej, jeśli nie macie argumentów - podkreśliła radna Maja Zaborowska. - Minister Przemysław Czarnek ma prawo do swoich poglądów, ma prawo też prowadzić Ministerstwo Edukacji i Nauki według własnego uznania czy uznania swojej formacji politycznej. A państwo zachowujecie się karygodnie. Dzieci w przedszkolu się chyba lepiej zachowują - grzmiał do radnych po obu stronach sali radny Stanisław Brzozowski (wcześniej PiS, dziś sympatyzujący ze skrajną prawicą).

Radni PiS bronili ministra. "Polemika z głupstwem jest jego nobilitacją"

Politycy Prawa i Sprawiedliwości udowadniali, że Czarnek to bardzo dobry minister, a stanowisko w jego sprawie jest "zmanipulowane". Podkreślali, że minister nikogo nie obraża, a o opiekę psychologiczną dla dzieci dba jak mało kto. - Powtórzę to, na co się wielokrotnie powołuję, że polemika z głupstwem jest jego nobilitacją. Nie uważam, że ta sala jest odpowiednim miejscem do tego typu dyskusji. Rozpoczęła się kampania wyborcza i chyba nagle, tylko i wyłącznie z tego powodu, wypływa nam temat pana ministra. Dla mnie projekt tego stanowiska to nie jest dno - to jest pukanie w dno od spodu - mówił jeden z bliskich współpracowników Przemysława Czarnka, radny Marcin Jakóbczyk. - Na pomoc psychologiczną w szkołach przeznaczono pięć miliardów złotych. No tak, to jest faktycznie mało - ironizował Jakóbczyk.

Przekonywał też - odpowiadając na zarzuty, że nauczyciele zarabiają za mało i że niejednokrotnie dostają pensję w okolicy płacy minimalnej - że to "ZNP odrzuciło propozycję 30-procentowych podwyżek". - Więc pytanie, czy jest to walka o dobro nauczycieli, czy jest to walka ideologiczna tylko dlatego, że ministrem edukacji jest Przemysław Czarnek - grzmiał Marcin Jakóbczyk.

Czarnek premierem? 'Może taka przyszłość nas czeka'. PiS szykuje się do powyborczych układanek

Radni rządzącego Lublinem klubu prezydenta Krzysztofa Żuka odpowiadali, że słowa, które wielokrotnie padały z ust ministra Czarnka i jego współpracowników, były dyskryminujące i wykluczające. Nie tylko społeczność LGBT nazywaną "ideologią", ale też choćby osoby z niepełnosprawnością. Przypomniano m.in. jedną z ostatnich wypowiedzi, że minister chce "postawić weto absurdalnej, ideologicznej polityce edukacji włączającej".

- Już same wypowiedzi ministra, często przepełnione nienawiścią i wykluczeniem, powinny eliminować z polityki. A już czystym skandalem jest to, że osoba z takim zachowaniem piastuje taką funkcję w państwie. A państwa zachowanie tutaj na sali obrad wskazuje, że czerpiecie bardzo dużo wzorców z zachowania pana ministra - wskazał radny Bartosz Margul (PO).

- Co było powodem, że doszło do tragedii II wojny światowej? Mowa nienawiści. O tym powinniśmy mówić. Sianie mowy nienawiści wywołało tamtą ogromną tragedię. A co dzieje się tutaj? To są podobne zachowania i słowa. A jeżeli my teraz nie będziemy piętnować tych elementów, to one niosą za sobą niebezpieczeństwo. Bo historia ma to do siebie, że lubi zataczać koło - tłumaczyła radna Anna Ryfka (PO).

Odpowiedział jej szef lubelskiego IPN, nauczyciel, radny PiS, Robert Derewenda. - Nie mieszajmy porządków. Nie mówmy, że w jakiś sposób nawiązujemy do polityki nazistowskich Niemiec. No, już nie przesadzajmy, proszę państwa - grzmiał Derewenda. Stanowczo bronił ministra, jego działań m.in. w zakresie nauki historii, w tym nowego przedmiotu Historia i Teraźniejszość. - Państwo chcecie odwrócić porządek i zarzucić ministrowi, że chce, by polska młodzież mogła uczyć się historii, i również teraźniejszości, i to ma być jakiś grzech Przemysława Czarnka, że do tego dąży. I on ma się z tego tłumaczyć? - mówił Derewenda.

Ostatecznie stanowisko mówiące o uznaniu "polityki prowadzonej przez Przemysława Czarnka za szkodliwą dla polskiej edukacji" poparło 17 radnych, przy 12 głosach przeciw.