"Jaki mógłby mieć motyw"? Lekarz oburzony zarzutem dla anestezjologa
Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk wydał prokuratorowi Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim polecenie uchylenia środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania, stosowanego wobec lekarza Andrija K. To rezydent anestezjologii, który pracuje w miejscowym szpitalu i który kilka tygodni temu usłyszał zarzut zabójstwa.
Sprawę Andrija K. opisaliśmy szczegółowo na naszym portalu. Lekarz rezydent z Gorzowa trafił do aresztu. Wcześniej usłyszał zarzut zabójstwa po tym, jak odłączył 86-latka od aparatury. Pacjent był po operacji. Andrij K. był wtedy na dyżurze, miał przewieźć chorego z sali wybudzeń na oddział intensywnej terapii. W czasie transportu 86-latek przestał dawać oznaki życia. Zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa złożył inny rezydent - z tego samego oddziału.
Zwrot akcji w sprawie aresztowanego lekarza z Gorzowa. Pilna decyzja prokuratora
Andrij K. pochodzi z Ukrainy. Ale jak tłumaczył w 'A teraz na poważnie' w TOK FM Damian Patecki, anestezjolog, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej, to jest polski lekarz, bo nie pracował na warunkowym prawie wykonywania zawodu. - To był lekarz, który nostryfikował dyplom albo zdał odpowiedni egzamin i zaczął specjalizację w Polsce. Każdego, kto nauczył się języka, zdał egzaminy, traktujemy jak polskiego lekarza, nie wartościujemy - podkreślił gość Mikołaja Lizuta. Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Sprawa Andrija K. 'Stawianie zarzutu zabójstwa jest kuriozalne'
W obronie Andrija K. stanęło Polskie Towarzystwo Anestezjologiczne, a także samorząd lekarski. Także gość TOK FM uznał, że decyzja o wypuszczeniu lekarza z tymczasowego aresztu jest słuszna. - Chciałbym podziękować panu prokuratorowi krajowemu za tę decyzję. Ponieważ uważam, że stawianie jakiemukolwiek lekarzowi zarzutu zabójstwa pacjenta jest kuriozalne. Bo jaki mógł mieć motyw ten młody człowiek, żeby zabić starszą osobę? - pytał retorycznie Patecki.
W ocenie anestezjologa w tej sprawie doszło do różnych rzeczy, ale żadna z nich nie nosiła znamiona morderstwa. - I wydaje mi się, że ten areszt był bardzo mocno przesadzonym środkiem i mógł wyłącznie zrobić krzywdę temu młodemu człowiekowi. Trudno go było podejrzewać o mataczenie czy zacieranie śladów. Żeby mógł wykorzystywać swoje wpływy czy naciskać na świadków - argumentował rozmówca Mikołaja Lizuta.