Lekarz z Gorzowa znów ma kłopoty. Wcześniej dostał zarzut zabójstwa
Dr Andrij Kadukha - 27-letni ukraiński lekarz z Gorzowa, specjalizujący się w anestezjologii i intensywnej terapii przebywał dwa miesiące w areszcie, po tym jak usłyszał zarzut zabójstwa pacjenta.
Chodzi o wydarzenia z 9 stycznia. W Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim, w którym pracuje Kadukha, operowany był wówczas 86-letni mężczyzna. Operacja była bardzo poważna, a jego stan ciężki. Lekarze musieli mu usunąć jelito cienkie. Dr Andrij Kadukha był w tym czasie na dyżurze, miał przewieźć chorego z sali wybudzeń na oddział intensywnej terapii. Pacjent się "zatrzymał" - nie było oznak życia. Lekarz sprawdził parametry życiowe i uznał, że chory nie żyje, dlatego odłączył go od aparatury. 11 stycznia donos do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa zgłosił inny rezydent z tego samego oddziału - Łukasz Z.
Choć Łukasz Z. nie był świadkiem zdarzenia, to na podstawie zeznań jego, a także kilku innych lekarzy i pielęgniarek, 11 kwietnia Kadukha usłyszał zarzut z art. 148 par. 1 Kodeksu karnego, czyli zarzut zabójstwa. Po dwóch miesiącach w areszcie został zwolniony na polecenie prokuratora krajowego, który uznał za konieczne "uzupełnienie materiału dowodowego poprzez uzyskanie kluczowego dowodu tj. opinii biegłego lekarza, zespołu biegłych albo instytucji naukowej lub specjalistycznej w celu ustalenia, czy decyzje podejmowane przez Andriia K. wobec pacjenta były prawidłowe, a jeśli nie, to czy zostały podjęte na skutek błędu medycznego".
Prokuratura milczy, a lekarz 'siedzi'. 'Bardzo dziwna sprawa'
Powrót do pracy i kolejny donos
Kilka dni po opuszczeniu aresztu - 18 czerwca - lekarz z Gorzowa wrócił do pracy. I wtedy doszło do kolejnej sytuacji, która poskutkowała donosem.
"Dr Kadukha został wysłany przez ordynatora oddziału (...) do pacjentki, ponieważ była podpięta do respiratora. Kadukha powiedział, że stan jest na tyle dobry, że respirator można odłączyć. Było to po konsultacji chirurgicznej, między godziną 12 a 13. Następnie pod opieką Kadukhi i lekarki z ZOL przewieziono chorą do pracowni tomografii komputerowej. Tam pozostawała już tylko pod opieką lekarki z ZOL. Dwie godziny później podczas badania z podaniem kontrastu u pacjentki doszło do zatrzymania krążenia. Zauważył to technik radiologii, bo kontrast przestał się przemieszczać w ciele chorej. Wezwany do chorej pacjentki zespół reanimacyjny po 20 minutach prób odstąpił od reanimacji. Ok. godz. 15.30 pacjentkę uznano za zmarłą" - czytamy.
Anonimowe zawiadomienie o przestępstwie wpłynęło do Prokuratury Okręgowej drogą elektroniczną w dniu 24 czerwca 2024 r.
"Obecnie wykonywane są czynności mające na celu weryfikację zawiadomienia o przestępstwie. Z uwagi na charakter sprawy i etap, na jakim się ona obecnie znajduje, aktualnie brak jest możliwości przekazania bardziej szczegółowych informacji na temat przedmiotowego postępowania. Niniejsza sprawa - jak wynika z dotychczasowych ustaleń - wiąże się również z osobą Andrija K." - przekazał "Wyborczej" prokurator Roman Witkowski.
Lekarz z Gorzowa i jego wstrząsająca historia. 'Było mi wstyd, że zakładają mi kajdanki'
Jak tłumaczył Paweł Trzciński, "odłączenie od respiratora nie miało tu znaczenia". - To miało miejsce dwie godziny i od tego momentu do momentu badania nikt z personelu - w tym opiekująca się chorą lekarka - nie zauważył, że pacjentka ma kłopoty z oddychaniem - wskazał.
Autor donosu na ukraińskiego lekarza nadal w NIL
"Gazeta Wyborcza" zapytała autora poprzedniego donosu - Łukasza Z., czy to on odpowiada za kolejne zawiadomienie do prokuratury. "Nie. Nie wiem, o czym pani mówi. Nie chodzę do pracy w Gorzowie od 15 maja" - odpowiedział.
Jak się okazało, kilka tygodni wcześniej Okręgowa Izba Lekarska w Gorzowie Wielkopolskim wycofała rekomendację dla Łukasza Z. do zasiadania w Komisji ds. Młodych Lekarzy przy Naczelnej Izbie Lekarskiej. Mimo to podczas ostatniego posiedzenia Naczelnej Rady Lekarskiej (reprezentuje władze NIL) nikt nie poddał pod głosowanie wniosku o usunięcie Łukasza Z. ze składu komisji.
"Naczelna Rada Lekarska otrzymała decyzję o cofnięciu rekomendacji wobec Pana Doktora Łukasza Z. przez gorzowską OIL, niemniej jednak dla Naczelnej Rady Lekarskiej nie jest to jednoznaczne z decyzją o odsunięciu Pana Doktora od prac w komisji ds. młodych lekarzy. Cofnięcie rekomendacji nie jest jednoznaczne z apelem o odwołanie" - napisał nam Iwona Kania, zastępczyni rzecznika NIL.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>