advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Pójdą na spotkanie z Morawieckim, ale rządu nie poprą. W co gra Konfederacja?

oprac. Marta Zdanowska
2 min. czytania
24.11.2023 09:27
Konfederacja to jedyna partia, której przedstawiciele przyjęli zaproszenie do rozmów od Mateusza Morawieckiego. Politycy tego ugrupowania stanowczo deklarują jednak, że nie poprą ani rządu PiS-u, ani demokratycznej opozycji. Taktykę konfederatów analizował w TOK FM Łukasz Lipiński z tygodnika "Polityka".
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Mateusz Morawiecki, który dostał od prezydenta Dudy misję stworzenia rządu, zaprosił na piątek na rozmowy szefów Nowej Lewicy, Polski 2050, Konfederacji i PSL-u. Zaproszenie nie wywołało wielkiego odzewu. Początkowo wszyscy adresaci odrzucili propozycję rozmów z Morawieckim. W czwartek zdanie zmieniła Konfederacja. Choć konfederaci na spotkanie jednak pójdą, to zadeklarowali, że 'Konfederacja Wolność i Niepodległość nie poprze rządu Mateusza Morawieckiego ani rządu Donalda Tuska'.

Po co więc politycy tej partii pójdą na rozmowy do kancelarii premiera? Odpowiedzi na to pytanie szukał w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Łukasz Lipiński, zastępca redaktora naczelnego tygodnika "Polityka". - Konfederacja musi powrócić do gry. To partia, która - jak wydawało się w lecie, miała być głównym rozgrywającym w nowym Sejmie. A potem cała jej strategia się kompletnie posypała - wskazał rozmówca Karoliny Lewickiej.

Zdaniem dziennikarza Konfederacja dalej "chce grać partię nieprzejednaną w obie strony". - Jesteśmy tutaj na środku i czekamy, aż się wyborcy rozczarują jednymi i drugimi, to wtedy przyjdą do nas. Myślę, że to jest element taktyki tego ugrupowania - ocenił Lipiński.

Morawiecki siedzi i czeka. 'Jest zaprogramowany, Żeby robić z siebie pajaca'

Duda rozpocznie "wojnę o krzesło"?

Wygląda na to, że prezydent Andrzej Duda skorzysta z każdej okazji, by odwlec i skomplikować powołanie nowego rządu Donalda Tuska. Nawet na poziomie symbolicznym. Prawdopodobnym terminem zaprzysiężenia tego gabinetu jest bowiem 13 grudnia, czyli 42. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Lipiński przypomniał, że można z tym dniem znaleźć też pozytywne skojarzenia. - 13 grudnia 2002 r. Polska zamknęła negocjacje z Unią Europejską na temat wejścia do Unii Europejskiej - przypomniał.

W ocenie rozmówcy Karoliny Lewickiej "może istnieć jakiś cień gry u prezydenta, żeby maksymalnie przeciągać tę nominację i żeby np. zagrozić tym, że 14 grudnia to on pojedzie na szczyt Unii Europejskiej, co byłoby rozwiązaniem skrajnie niekonstytucyjnym". - Tam z tyłu może się czaić jeszcze taka gra, że: "Ja wam pokażę i jeszcze pojadę do Brukseli, wznowię tę wojnę o krzesło" - mówił Łukasz Lipiński. Przypomnijmy, że chodzi o sytuację z 2008 roku. Doszło wtedy do konfliktu między prezydentem Lechem Kaczyńskim i premierem Donaldem Tuskiem o to, kto ma reprezentować Polskę na unijnym szczycie.

Wyjazd Dudy do Szwajcarii 'kiepskim Żartem'? 'Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze'

Posłuchaj całej rozmowy Karoliny Lewickiej z Łukaszem Lipińskim:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>