,
Obserwuj
Polska

Centrum serwisowania rakiet Patriot za 1 mld zł. "Z perspektywy inwestycji zbrojeniowych to są orzeszki"

3 min. czytania
28.10.2026 15:37

Budowa centrum serwisowania rakiet Patriot w Polsce to - według amerykańskiej administracji - element tworzenia NATO 3.0, w którym Europejczycy biorą na siebie coraz większy ciężar - mówił w TOK FM Maciej Miłosz. Inwestycja na terenie Polski może zadziałać odstraszająco na potencjalnych agresorów.

Rakieta Lockheed Martin PAC-3 na targach zbrojeniowych w Brukseli
Rakieta Lockheed Martin PAC-3 na targach zbrojeniowych w Brukseli
fot. Nick Hannes / Panos Pictures / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Amerykanie wybrali Polskę na miejsce budowy centrum serwisowania?
  • Co zyska polska armia dzięki centrum serwisowania rakiet Patriot w Polsce?
  • Dlaczego rakiety muszą być serwisowane?

W Polsce ma powstać - jedyne poza Stanami Zjednoczonymi - centrum serwisowania pocisków PAC-3 do systemu Patriot. To inwestycja, której wartość szacuje się na 1 mld złotych. Na ile to sukces Polski, a na ile interes USA? - To korzystne dla Polski w tym sensie, że pokonaliśmy inne kraje europejskie. Na samym finiszu udało nam się przekonać Amerykanów do tego, żeby wybrali Polskę, a nie Niemcy - mówił w "TOK 360" Maciej Miłosz z "Rzeczpospolitej", autor podcastu "Przedwojnie" w TOK FM.

Jak wyjaśnił gość Filipa Kekusza, zapewne wybór USA wiąże się z lepszymi warunkami finansowymi albo np. ofertą korzystniejszej działki. - To jest nam potrzebne również z tego powodu, że będziemy mogli za parę lat serwisować pociski PAC-3 u siebie. To będzie po prostu trwało krócej - mówił, wskazując na korzyść "operacyjną".

Z kolei dla Stanów Zjednoczonych inwestycja ta będzie o tyle przydatna, że ok. roku 2030 amerykańskie wojsko będzie miało dużą liczbę pocisków PAC-3 do serwisowania i - jak stwierdził autor "Przedwojnia" - mogą mieć problemy z zatorami. Wówczas wykorzystają centrum w Polsce.

Kto zapłaci za centrum serwisowania rakiet?

- Zakładam, że to inwestycja, którą sfinansujemy wspólnie. Po części będzie to wydatek amerykańskiego koncernu Lockheed Martin, który jest producentem tych pocisków, a my jako podatnicy polscy dołożymy do tego właśnie poprzez wspominane ulgi - wyjaśnił dziennikarz "Rzeczpospolitej". Być może dojdzie też do spółki joint venture pomiędzy Lockheed Martin i Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jednak - jak zaznaczył gość TOK FM - szczegółów inwestycji jeszcze nie znamy.

- Zakładam, że my się do tego mocno dołożymy - dodał Maciej Miłosz.

W opinii eksperta 1 mld zł to wcale nie jest wielka kwota. - Z perspektywy inwestycji zbrojeniowych to są "orzeszki" - skomentował rozmówca Filipa Kekusza.

Amerykańska infrastruktura zadziała odstraszająco?

Centrum serwisowania amerykańskich rakiet ma też poprawić bezpieczeństwo Polski. - Wydaje się, że zamach na amerykańskie zakłady spotkałby się z jakąś odpowiedzią - mówił Miłosz, podkreślając, że sam obiekt wiąże interesy Polski i USA. - Tak jak my jesteśmy uzależnieni od Amerykanów, bo kupujemy pociski PAC-3, samoloty F-35 czy czołgi Abrams, to chcemy też, żeby to amerykański przemysł był jak najbardziej zależny od polskich poddostawców - tłumaczył gość "TOK 360".

- Chcemy wytwarzać takie punkty, na których Amerykanom zależy, bo wtedy ich chęć do obrony terytorium Polski będzie większa - podkreślił Maciej Miłosz.

Nieużywane rakiety do serwisu

Co 10 lat pociski - jak wyjaśnił dziennikarz "Rzeczpospolitej" - należy serwisować, czyli sprawdzić, czy działają wszelkie techniczne systemy, np. naprowadzania. - Jeśli użyjemy tych pocisków w ciągu 3-5 lat, to do tego serwisowania nigdy nie dojdzie. Generalnie każdy sprzęt musi być sprawdzany, jeśli jest długo magazynowany - tłumaczył gość TOK FM.

Źródło: TOK FM