,
Obserwuj
Polska

Jaka była przyczyna zatonięcia "Heweliusza"? "Liczne zwłoki mają ślady oparzeń"

oprac. MZ
2 min. czytania
18.01.2026 19:47

Możemy się zbliżyć do prawdy o tej historii, jeżeli podniesiemy i zbadamy wrak. Tam są gotowe dowody - tak o katastrofie promu "Jan Heweliusz" mówił w TOK FM Marek Błuś, były kapitan żeglugi wielkiej, ekspert od katastrof morskich.

fot. Facebook/Netflix
  • Co wiemy o przyczynach zatonięcia "Heweliusza" 33 lata po katastrofie?
  • Dlaczego tak wiele lat po zatonięciu nie podniesiono wraku?
  • Jaki był stan techniczny jednostki przed tragedią?
  • Czy były na nim materiały wybuchowe?

Zatonięcie "Heweliusza" 14 stycznia 1993 r. to największa morska katastrofa w powojennej Polsce. Zginęło 36 pasażerów i 20 członków załogi. Mimo upływu 33 lat tragedia nadal budzi ogromne emocje. Przede wszystkim wciąż aktualne pozostaje pytanie o to, dlaczego prom zatonął.

- Możemy postawić kilka hipotez, które można będzie ewentualnie uszeregować w skali prawdopodobieństwa. Natomiast możemy się zbliżyć do prawdy o tej historii, jeżeli podniesiemy i zbadamy wrak. Tam są gotowe dowody. Myślę, że czas tak całkiem ich nie zniszczył i że kiedyś ktoś podniesie ten wrak - mówił w "TOK360" Marek Błuś, były kapitan żeglugi wielkiej, ekspert od katastrof morskich, dziennikarz. Jak zastrzegł, nie jest to jednak takie proste. - To jest gorący kartofel po prostu i wokół tego toczyły się spory dyplomatyczne - powiedział.

"Ten ładunek jest gorącym kartoflem" 

Rozmówca Adama Ozgi tłumaczył, że podniesienie wraku “Heweliusza” pomogłoby rozstrzygnąć m.in. spór o to, czy zawory na systemie balastów przechyłowych były otwarte, czy zamknięte. - A druga rzecz, o której może się nie mówi, to pytanie o stan techniczny - podkreślił Błuś.

Redakcja poleca

Jak dodał, dowiemy się też wówczas, co jest w ładunku. - Bo przecież ten ładunek jest gorącym kartoflem niezależnie od kwestii pytań o stan techniczny. Mamy mocną hipotezę, że na statku był jakiś ładunek wybuchający. Tutaj dokumenty niemieckie są zupełnie jednoznaczne, czyli musiała się na tym nieszczęsnym statku wydarzyć jakaś eksplozja, ponieważ liczne zwłoki mają ślady oparzeń. I ciekawe jest, że te oparzenia są na pierwszym miejscu, co jest z punktu widzenia katastrofy morskiej najmniej prawdopodobne - podsumował gość TOK FM.

Źródło: TOK FM