,
Obserwuj
Lubelskie

Bogdanka protestuje. "Zrobiliśmy coś w rodzaju zarządu tymczasowego, bo nasz sobie nie radzi"

3 min. czytania
29.10.2026 22:29

 - Nasz postulat główny znany jest od 3 lat - to zabezpieczenie praw i interesów załogi na czas transformacji energetycznej, w szczególności zachowania i ochrony miejsc pracy w regionie, który bez kopalni zostanie zdegradowany i 30 tysięcy ludzi będzie miało problem, co ze sobą począć - mówił w TOK FM Jarosław Niemiec, przewodniczący Związku Zawodowego "Przeróbka" w LW Bogdanka. W kopalni od kilku dni trwa protest.

Protest w Bogdance
Protest w Bogdance
fot. NSZZ "Solidarność" Lubelski Węgiel "Bogdanka" S.A.
  • Cztery dni protestu, okupacja siedziby zarządu i żądanie rozmów z ministrem aktywów państwowych. Związkowcy z kopalni Bogdanka domagają się konkretnego planu dla zakładu, gwarancji zatrudnienia i jasnych decyzji dotyczących przyszłości lubelskiego węgla;
  • Nie chcą kolejnych obietnic, tylko wiążących deklaracji;
  • Bogdanka jest jednym z kluczowych zakładów pracy w regionie, a jej przyszłość ma znaczenie nie tylko dla górników, ale też dla lokalnej gospodarki.

Od poniedziałku trwa protest w kopalni Bogdanka na Lubelszczyźnie. Związkowcy z czterech organizacji działających w lubelskim węglu okupują salę konferencyjną w budynku zarządu i domagają się gwarancji dotyczących miejsc pracy i przyszłości zakładu.

Zrobiliśmy tu coś w rodzaju zarządu tymczasowego, bo nasz zarząd sobie z tym nie radzi i próbujemy wywierać presję na osoby, które w tym kraju być może są odpowiedzialne za górnictwo. Mówię “być może”, bo na razie nie znamy takich osób, które w ogóle mają jakieś prerogatywy czy sprawczość w tej sprawie - mówił w “TOK360” Jarosław Niemiec, przewodniczący Związku Zawodowego "Przeróbka" w Bogdance.

Bogdanka protestuje. "Dlaczego to załoga ponosi koszty?"

Jak wskazał w rozmowie z Wojciechem Muzalem, głównym postulatem, znanym od trzech lat, jest zabezpieczenie praw i interesów załogi na czas transformacji energetycznej. - A w szczególności zachowania i ochrony miejsc pracy w regionie, który bez kopalni zostanie po prostu zdegradowany i 30 tysięcy ludzi będzie miało problem, co ze sobą począć. Ewentualnie będą chcieli wyemigrować do innych miast, ale podejrzewam, że tam już nie będzie dla nich miejsca. Zresztą nie stać ich, bo po prostu nie mają za co się tam zainstalować - zaznaczył związkowiec.

I dodał, że w roku 2025 podpisali z zarządem porozumienie płacowe określające średnie minimalne wynagrodzenie na kopalni i nie zostało ono zrealizowane. - Zostało do wykonania 500 zł na głowę, co oznacza mniejszy dochód każdego pracownika o 6 tys. złotych rocznie. Łącznie zarząd nie wypłacił załodze ok. 30 milionów, ponieważ stwierdził, że załoga nie wykonała planu. Ten sam zarząd nie zaraportował, że nie wykonał planu i swoje uposażenie wziął - podkreślił Niemiec.

A stało się tak - według niego - “dlatego, że zarząd w ogóle nie walczył o kontrakty, podpisywał kontrakty na ceny wymuszone przez udziałowca większościowego, czyli grupę Enea, nie czyniąc żadnych kroków zabezpieczających interes firmy”. - I po prostu Bogdanka poniosła duże straty. Obciążono nimi załogę, która nie otrzymuje podwyżek od dwóch lat. I my się na coś takiego nie godzimy. Załoga ma rachunki do opłacenia, rodziny, kredyty i dlaczego to załoga ponosi te koszty? Załoga zrobiła dokładnie to co w każdym roku - zaznaczył gość TOK FM.

Redakcja poleca

"Węgiel z Bogdanki jest najtańszy w Polsce"

- Jeszcze zrozumielibyśmy gdyby było jakieś światełko w tunelu, natomiast szaleńcza polityka transformacyjna czy właściwie jej brak i indolencja naszego zarządu spowodowała to, że jesteśmy w sytuacji, w jakiej jesteśmy. A Bogdankę da się ochronić i dało się ochronić, bo jesteśmy w stanie wydobyć najtańszy węgiel i mieć ogromne zyski. Nie ma takiej siły na świecie, żeby był tańszy węgiel w Polsce niż w Bogdance - ocenił Niemiec.

Zdaniem związkowca jest “bardzo proste rozwiązanie” problemu. - Rynek węgla musi zostać stosownie uregulowany i muszą być to normalne ceny węgla, a nie wymuszane przez koncerny energetyczne - wskazał.

Jak tłumaczył, ceny węgla są niskie, bo “koncerny energetyczne, żeby zwiększyć swoje zyski naciskają kopalnie nierentowne i dociskają kopalnie śląskie, które biorą dopłaty, żeby sprzedawać po cenach dumpingowych”. - Bogdanka ma wymuszone te ceny niższe, bo ten Śląsk się musi jakoś tego pozbyć. Potem 70 proc. pieniędzy z tych dywidend dużych spółek energetycznych trafia do Skarbu Państwa - jakieś 5 miliardów złotych. I potem pewnie te 5 czy 4 miliony znowu idzie na Śląsk - podsumował Niemiec.

Źródło: TOK FM